Wyznanie zakochanej kobiety

„Kochanie,

Kocham Cię jak słońce zachodzącego dnia, jak wiatr w upalny dzień, jak tlen, potrzebny do życia, który wiem, że musi być. Kocham Cię pomimo trudnych przeżyć, pomimo zranionego serca i wypowiedzianych ostrych słów. Kocham Cię za wlanie światła do mojego życia, za rozproszenie ciemności. Twoja obecność dodaje mi sił, choć nie zawsze tak było. Nigdy nie przestałam Cię kochać i nigdy nie przestanę. Ty wiesz, że zawsze Ci wierzyłam i wierzyć nie przestanę, bo Cię kocham…

Ty jesteś moim marzeniem i oczekiwaniem. Nie pamiętam przeszłości i nie chcę pamiętać. Porozbijałeś mi serce, ja wybaczyłam i będę wybaczać. Nie chcę byś Ty też o tym pamiętał.

Jeśli byś kiedyś w kimś innym się zakochał, w jakiejś dobrej kobiecie wartej uczucia. Gdybyś naprawdę wciąż o niej myślał, wtedy pamiętaj, dam tobie odejść… Nie chciałabym nigdy byś był nieszczęśliwy. Jednak, gdy sama bez Ciebie zostanę w dziwną apatię nagle wpadnę. Wiesz, kiedy kości się złamie, bądź przetnie skórę, nie czuć od razu bólu tej rany. Tak to uczucie dziwnej bierności chwilowym jest znieczuleniem. Tak też, gdy mnie zostawisz, ostatnie twe słowa rozbiją mi serce.  Lecz nie na kawałki, a w drobny maczek. Oby się nigdy to nie spełniło…

Kocham Cię, Kochanie…

Zawsze ufająca i wierna

Twoja najmilsza”

Ten krótki list napisała pewna zakochana kobieta. Mówi się, że miłość okupiona jest długim pasmem cierpienia, że lepiej nigdy nie kochać. Jednak ona twierdzi inaczej. Bez miłości świat jest szary i pozbawiony barw. Tak naprawdę nie ma kto kobiecie powiedzieć, że jest piękna i naprawdę atrakcyjna. Nie każda z nas uwierzy od razu w to co mówią inni. Stajemy naprzeciw myślenia, że nikt nie mówi nam prawdy. Może brzydkie nie jesteśmy, ani bardzo głupie, ale potrzebujemy zapewnienia od jednej osoby, która będzie nam towarzyszyć do końca życia.

Tak naprawdę w tym wszystkim sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, bo czasem nie jesteśmy gotowe na miłość. Jeśli same z sobą nie jesteśmy szczęśliwe, nie będziemy potrafiły uszczęśliwić kogoś innego. I tu często jest pies pogrzebany. Jeśli mamy kompleksy, bądź czujemy się bezużyteczne, ta myśl tylko nas pogrąży w bezsensowności. Jak wyjść naprzeciwko tego problemu?

Każda z nas jest inna, każda inaczej myśli, trzeba zdać sobie sprawę z tego, że każda z nas jest wyjątkowa! Pisząca list kobieta była kiedyś tą szarą myszką, co się boi wychylać. Miała mnóstwo negatywnych myśli, w czym nie pomagał jej nowo poznany chłopak, zbyt wszystko lekceważący. Nie potrafiła wyrwać się z kręgu pesymistycznych myśli, nie sama. Dowiedziałam się jednak, że gdyby nie poznała tego mężczyzny, nie wiedziałaby, gdzie teraz by była. Pomimo wszystkich złych przeżyć, to on jej pomógł wyrwać się z czarnych myśli. Pokazał jej, że nie musi tak bardzo się wszystkim przejmować, choć robił to czasem w bardzo bolesny sposób.

Teraz więc pojawia się pytanie, co robić? Czy szukać miłości, czy raczej jej unikać? Najważniejsze, drogie panie, jest pozytywne myślenie- ono wiele może zdziałać. A miłość?- zapytacie. Miłość też jest ważna, bardzo ważna. Nie miejcie oczu przymkniętych, by was nie ominęła. A kiedy już się znajdzie, pamiętajcie- cierpienie uszlachetnia.

Marissa Chantier