Trzeci dzień na Mundialu: Waleczni Islandczycy, nam karnych strzelać nie kazano


Trzeci dzień Mundialu zapowiadał się ze wszech miar wyjątkowo i emocjonująco. Nie dość, że czekała nas końska dawka, czterech meczów, to do akcji wkraczali jeszcze jedni z głównych faworytów do triumfu w całym turnieju: Francuzi i Argentyńczycy. Na rosyjskie boiska wyszły ponadto inne solidne europejskie marki: Chorwacja i Dania.

FRANCJA – AUSTRALIA 2:1 (0:0)
1:0 – Antoine Griezmann (k.) 58′
1:1 – Mile Jedinak (k.) 62′
2:1 – Paul Pogba 80′

Składy:

Francja: Hugo Lloris – Benjamin Pavard, Raphael Varane, Samuel Umtiti, Lucas Hernandez – Corentin Tolisso (78′ Blaise Matuidi), N’Golo Kante, Paul Pogba – Ousmane Dembele (70′ Nabil Fekir), Antoine Griezmann (70′ Olivier Giroud), Kylian Mbappe Lottin.

Australia: Mathew Ryan – Joshua Risdon, Mark Milligan, Trent Sainsbury, Aziz Behich – Aaron Mooy, Mile Jedinak – Mathew Leckie, Tom Rogić (72′ Jackson Irvine), Robbie Kruse (84′ Daniel Arzani) – Andrew Nabbout (64′ Tomi Jurić).

Na pierwszy ogień poszli Francuzi, którzy za przeciwnika mieli teoretycznie najsłabszych w grupie Australijczyków. W początkowych czterdziestu pięciu minutach wiało nudą. Faworytowi nic się nie układało. Trójkolorowi oddali kilka strzałów, ale bili głową w mur. Australijczycy próbowali groźnie kontrować, lecz z kolei ich starania były mocno nieudolne. Jednak to właśnie skazani na pożarcie „Aussie” mogli sensacyjnie otworzyć wynik meczu. W 17 minucie po rzucie wolnym z bocznych sektorów boiskq o mały włos własnego bramkarza nie pokonał Tolisso. Była to najgroźniejsza sytuacja w pierwszej połowie. Tuż po przerwie w końcu widowisko nabrało rumieńców. Najpierw sędzia nie zauważył ewidentnego faulu w polu karnym na liderze Francuzów – Griezmannie, by po chwili zreflektować się i skorzystać z systemu VAR, zmieniając swoją nietrafną decyzję. „Jedenastkę” na bramkę zamienił sam poszkodowany. Piłkarze Deschampsa nie cieszyli się jednak długo z prowadzenia. Nieodpowiedzialnie zachował się w swojej „szesnastce” Samuel Umtiti dotykając piłki ręką. Rzut karny dla Kangurów wykorzystał Mile Jedinak. Francuzi rzutem na taśmę uratowali się przed kompromitacją. Na dziesięć minut przed końcem padła bramka z niczego. Pogba z pomocą obrońcy strzelił tak, że piłka odbiła się od poprzeczki i wylądowała minimalnie za linią bramkową. Jeśli jednak Francuzi myślą by odegrać jakąś poważną rolę w rosyjskim turnieju to z taką grą jak w sobotę mogą o tym zapomnieć.

ARGENTYNA – ISLANDIA 1:1 (1:1)
1:0 – Sergio Aguero 19′
1:1 – Alfred Finnbogason 23′

Składy:
Argentyna: Will Caballero – Eduardo Salvio, Nicolas Otamendi, Marcos Rojo, Nicolas Tagliafico, Javier Mascherano, Lucas Biglia (54′ Ever Banega), Maximiliano Meza (85′ Gonzalo Higuain), Lionel Messi, Angel Di Maria (75′ Cristian Pavon), Sergio Aguero.

Islandia: Hannes Halldorsson – Birkir Saevarsson, Kari Arnason, Ragnar Sigurdsson, Hordur Magnusson, Johann Gudmundsson (63′ Rurik Gislason), Aron Gunnarsson (76′ Ari Skulason), Gylfi Sigurdsson, Emil Hallfredsson, Birkir Bjarnason, Alfred Finnbogason (89′ Bjorn Sigurdarson).

Dla Albicelestes mecz z kopciuszkiem z Islandii miał być tylko przystawką do kolejnych trudniejszych spotkań w grupie. Messi i spółka napotkali jednak spory opór. Co prawda od początku to Argentyńczycy narzucili swój styl gry, czego udokumentowaniem był piękny gol Kuna Aguero, ale później jednak jakby w tryby dobrze naoliwionej maszyny, ktoś sypnął piasek. Islandczycy już cztery minuty później wykorzystali niefrasobliwość obrony i błąd bramkarza Caballero doprowadzając do wyrównania. Warto też dodać, że polski sędzia Szymon Marciniak nie podyktował rzutu karnego za zagranie ręką obrońcy Islandii. Nasz arbiter doszedł do wniosku, że zawodnik nie zrobił tego celowo. My zastanawialiśmy się jak na genialny występ Cristiano Ronaldo i hat-trick w spotkaniu z Hiszpanią, zareaguje drugi z bogów futbolu i jego największy przeciwnik w rywalizacji o miano najlepszego piłkarza świata – Leo Messi. Ten kompletnie nie wytrzymał presji. Snuł się po boisku, próbował indywidualnych pojedynków, ale brakowało błysku i iskry takiej jaką tchnął w swoich rodaków Ronaldo. Dopełnieniem fatalnego występu był zmarnowany rzut karny. Po przerwie Marciniak popełnił kardynalny błąd nie dyktując kolejnej „jedenastki” dla Argentyny za faul na Pavonie. Zdarzenie o tyle dziwne, że nasz rozjemca był tak pewny swojego wyroku, że nie sięgnął nawet po VAR. Mimo przewagi ekipy Jorge Sampaoliego rezultat już nie uległ zmianie, a bohaterem meczu okrzyknięto bramkarza Hannesa Halldorssona.

Ten kto myślał, że Duńczycy przejadą się po Peruwiańczykach, albo doświadczą w tym meczu spacerku musiał się srogo zdziwić. Nasz grupowy rywal z eliminacji musiał się sporo namęczyć, aby pokonać przeciwnika z Ameryki Południowej. I miał przy tym sporo szczęścia. Niektórzy śmiali się nawet, że Latynosi nie trenują strzelania rzutów karnych. Po Messim „jedenastkę przestrzelił tym razem Cueva, który swoim trafieniem mógł zaaplikować Europejczykom bramkę do szatni. Według starej piłkarskiej przepowiedni niewykorzystane sytuacje lubią się mścić więc po przerwie Poulsen zapewnił niezwykle cenną wygraną Eriksenowi i spółce.

PERU – DANIA 0:1 (0:0)
0:1 – Yussuf Poulsen 59′

Składy:

Peru: Pedro Gallese – Luis Advincula, Alberto Rodriguez, Christian Ramos, Miguel Trauco – Andre Carrillo, Renato Tapia (87′ Pedro Aquino), Yoshimar Yotun, Edison Flores (62′ Paolo Guerrero), Christian Cueva – Jefferson Farfan (85′ Raul Ruidiaz)
Dania: Kasper Schmeichel – Henrik Dalsgaard, Simon Kjaer, Andreas Christensen (81′ Mathias Jorgensen), Jens Stryger Larsen – William Kvist (35′ Lasse Schoene), Christian Eriksen, Thomas Delaney – Yussuf Poulsen, Nikolai Jorgensen, Pione Sisto (67′ Martin Braithwaite)

Typowani do roli jednego z czarnych koni tych mistrzostw Chorwaci nie zawiedli. Ale tak naprawdę to nie mogli, bo w grupie śmierci za jaką uważa się grupę D margines błędu jest bardzo cieniutki. Natomiast trzy oczka zdobyte na rywalach z Czarnego Lądu przy jednoczesnym remisie Argentyny urastają do czegoś w rodzaju bezcennej zdobyczy. Luka Modrić pokazał w tym meczu, że sobotnia klątwa wykonawców rzutów karnych jego nie dotyczy

CHORWACJA – NIGERIA 2:0 (1:0)
1:0 – Oghenekaro Etebo (sam.) 32′
2:0 – Luka Modrić (k.) 71′

Składy:

Chorwacja: Danijel Subasić – Sime Vrsaljko, Domagoj Vida, Dejan Lovren, Ivan Strinić – Ivan Rakitić, Luka Modrić – Ante Rebić (78′ Mateo Kovacić), Andrej Kramarić (60′ Marcelo Brozović), Ivan Perisić – Mario Mandzukić (86′ Marko Pjaca)

Nigeria: Francis Uzoho – Abdullahi Shehu, Leon Balogun, William Ekong, Bryan Idowu – Wilfred Ndidi, Oghenekaro Etebo – Victor Moses, John Obi Mikel (88′ Simeon Nwankwo), Victor Moses, Alex Iwobi (62′ Ahmed Musa) – Odion Ighalo (74′ Kelechi Iheanacho)