Thriller z happy endem, czyli zwycięstwo tarnowskich siatkarek z toruniankami

Zwycięstwem 3-2 zakończył się mecz pomiędzy Grupą Azoty PWSZ Tarnów a Budowlanymi Toruń. Zamykający tabelę zespół z północy Polski mocno postawił się gospodyniom, które musiały gonić niekorzystny wynik. W tie-breaku to zawodniczki prowadzone przez Michała Betleję zachowały więcej zimnej krwi i to one mogą cieszyć się z dwóch ligowych punktów. Nagrodę MVP spotkania otrzymała Aleksandra Guzikiewicz.

To jest po prostu żeńska siatkówka. Na boisku są żywe organizmy, a nie maszyny. Jakby się dało je zaprogramować na laptopie tak jak my sobie tego życzymy, to byłoby nieprzyjemnie dla kibiców, bo bez emocji. Ten sport jest nieprzewidywalny i powinniśmy się cieszyć z dwóch punktów. Wygraliśmy mecz przegrywając 1:2, pokazaliśmy charakter wydzierając rywalkom zwycięstwo. Trudno oczekiwać od nas samych zwycięstw 3:0 – mówił Michał Betleja, trener Grupy Azoty PWSZ Tarnów.

Pierwszy set nie zapowiadał, że drużyny rozegrają aż pięć partii. Tarnowianki zaczęły od asa serwisowego, grały jak natchnione i wyszły na prowadzenie 7-0. Rywalkom nie wychodziło dosłownie nic, a największe problemy miały z kończeniem ataków. Dopiero przy stanie 15-2 spotkanie się wyrównało i Budowlane odzyskały pewność. Zwłaszcza wzmocnienie bloku pozwoliło nieco odrobić straty, ale torunianki ostatecznie przegrały do 17.

Dwie kolejne odsłony meczu należały do przyjezdnych. Przede wszystkim ich przewaga wynikała z lepszej zagrywki, utrudniającej rozegranie, co skutkowało problemami w ataku. Wśród gospodyń tylko wprowadzona na parkiet Sabina Podlasek podejmowała ryzyko przy wznowieniu gry. Tarnowianki zbyt często próbowały kiwek, łatwo podbijanych przez przeciwniczki. To też efekt kilku bloków, za pomocą których Budowlane zdeprymowały atakujące siatkarki z Tarnowa. Trzeba też docenić dobrą postawę torunianek, zwłaszcza kapitanki zespołu Barbary Sokolińskiej.

Na szczęście gospodynie nie poddały się rozpędzonym rywalkom, tylko podjęły rękawicę. W czwartym secie udało się wrócić do skuteczniejszych ataków i ograniczyć liczbę własnych błędów. Tarnowianki przez większość partii utrzymywały niewielkie prowadzenie, dopiero za sprawą Joanny Sikorskiej odskoczyły rywalkom. Jej blok, a następnie atak dały spokojne prowadzenie 21-16 utrzymane do końca seta.

Tie-break lepiej zaczął się dla gospodyń, które zdobyły pierwsze trzy punkty. Przyjezdne zaczęły reagować nerwowo, często kwestionując decyzje sędziego. Tarnowianki prowadziły przy zmianie stron 8-3 i niestety znowu nastąpił ich moment przestoju, skutkujący błyskawicznym doprowadzeniem przez rywalki do wyniku 9-8. W decydującym fragmencie meczu to miejscowe siatkarki potrafiły przełamać własne słabości i ostatecznie zwyciężyły 15-13.

W następnym ligowym spotkaniu zawodniczki Grupy Azoty PWSZ Tarnów czeka wyjazdowa potyczka z MKS-em Dąbrowa Górnicza. Śląski zespół przez ponad 10 lat występował na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, ale poprzedni sezon zakończył spadkiem do I ligi. W piątek MKS poniósł pierwszą porażkę, ulegając Enei Poznań 0-3.

Grupa Azoty PWSZ Tarnów – Budowlani Toruń 3-2 (25-17, 25-27, 22-25, 25-20, 15-13)

fot. Tomasz Schenk