Spotkanie biegowe Decathlon

„Kluczem do życia jest bieganie (…). Kiedy biegasz, jest taki mały człowieczek, który do Ciebie mówi: jestem zmęczony, zaraz wypluję swoje wnętrzności, jestem tak bardzo zmęczony, nie dam rady biec dalej. I masz ochotę się poddać. Kiedy nauczysz się pokonywać tego małego człowieczka, gdy biegasz, nauczysz się, jak się nie poddawać, gdy rzeczy w Twoim życiu staną się naprawdę trudne. Bieganie to pierwszy klucz do życia” – powiedział Will Smith. Czy ma rację?

Na ul. Błonie 2 udało mi się dotrzeć parę minut przed czasem. Weszłam więc do sklepu Decathlon. Jest to sklep, w którym znajdziemy odzież, obuwie i sprzęt sportowy. Przestrzeń podzielona jest na strefy poszczególnych dyscyplin sportowych, dzięki czemu łatwo się w nim odnaleźć i odszukać potrzebny produkt.

W końcu wyszłam przed sklep, gdzie spotkałam dwóch biegaczy przygotowujących się do biegu – Pana Roberta i Pana Bartka, którzy towarzyszyli mi później podczas biegu. Mimo, iż nasza grupa nie była liczna, biegło się całkiem przyjemnie. Chociaż muszę przyznać, że miewałam kryzysy, ale widząc zapalenie i entuzjazm moich towarzyszy, nie poddałam się i wytrwałam do samego końca. Trasa biegła obok ronda przy lasku Lipie, al. Jana Pawła, następnie Słoneczną i Starodąbrowską, potem przy stacji benzynowej Shell i kończyła się przy sklepie Decathlon. Po biegu porozciągaliśmy rozgrzane mięśnie, następnie każdy z nas otrzymał od Decathlonu batonik proteinowy (tym razem dwa!) i napój izotoniczny.

Mimo, iż bieg był dla mnie bardzo wyczerpujący, zdecydowanie nie żałuję, że wzięłam w nim udział. Paradoksalnie bardziej był to trening silnej woli, aniżeli siły mięśni.

Tego typu biegi odbywają się cyklicznie co wtorek. Organizatorem i pomysłodawcą sportowych spotkań jest Mariusz Gniadek z Decathlonu.

Magdalena Stanula

fot. www.pixabay.com