Na koniec świata wolałem biec. Rozmowa z Rafałem Huszno

O nietypowym numerze rockmana, niebiańskim coverze, materiale unplugged i zbliżających się jubileuszach – rozmawiamy z Rafałem Huszno, frontmanem Totentanz i HUSH.

Co skłoniło rockmana do nagrania pastorałki?

Gwiazdo leć jest już moją drugą pastorałką. Utwór powstał na zamówienie i został nagrany z okazji 25-lecia Radia RDN Małopolska. Szczerze mówiąc jeśli pojawi się propozycja przygotowania piosenki na zamówienie to zazwyczaj odmawiam, ponieważ takie przedsięwzięcia rządzą się swoimi prawami, szczególnie pastorałki i kolędy. W tym przypadku zgodziłem się, zaś samo wyzwanie dostałem na tyle wcześniej, że mogłem podjąć się zrobienia muzyki. I na tym poprzestałem, ponieważ o napisanie tekstu poprosiłem Wojtka Byrskiego. Wysłałem mu rybkę, a Wojtek oddzwonił i powiedział, że zrobiłem muzykę, która się nie nudzi, tylko wchodzi w głowę. Po kilku dniach dostałem słowa do ewentualnych poprawek. Napisany przez Wojtka tekst bardzo mi się spodobał – był wyważony, niosący przesłanie, a także chwytliwy, pasował do melodii, którą skomponowałem.

Twoja pastorałka wpisała się muzycznie w klimat HUSH.

Chciałem zachować jakiś charakter swojego solowego grania. To nie jest rockowy numer, ale słychać w nim trochę gitary, zahaczającą o rockowe granie rytmikę, a także styl śpiewania, który jest obecny w projektach pod szyldem HUSH. Stylistykę chciałem zachować i wydaje mi się, że to się udało.

Nagrałeś cover Heaven z repertuaru Bretta Dennena. Zrobiłeś to w swoim stylu, ale chciałbym Cię zapytać, co to oznacza w kontekście Twojej twórczości?

To jest kawałek, który już dawno temu wykopałem i mocno utkwił w mojej głowie. Brett Dennen nie jest artystą znanym w Polsce szerokiej publiczności i podejrzewam, że gdybym wziął inny kawałek niż Heaven, bo ten akurat w Stanach Zjednoczonych jest rozpoznawalny, to prawdopodobnie nikt by się nie domyślił, że to jest cover, jeśli nie pojawiłaby się taka informacja. Kwestię ZAiKS-u dograłem, nie ma żadnych problemów z prawami autorskim, mogę wykorzystywać Heaven jako swój numer, oczywiście pod warunkiem, że zostanie podpisany autor oryginału. Jest to wyjątkowy kawałek, szczególnie pod względem melodii, harmonii i tekstu, który jest genialny. W mojej aranżacji będzie mocno gitarowy, bardziej niż w wersji, którą słyszałeś. Niebawem zostanie przemiksowany i przerobiony wokalnie, pojawi się w nim drugi głos. Wydaje mi się, że już na tym etapie brzmi kompletnie inaczej, a po dokonaniu ostatecznych zabiegów z pewnością wpisze się do mojego stałego repertuaru.

Czyli to jednorazowy wypad, nie będziesz nagrywał kolejnych coverów?

Jest jeszcze jeden cover, który chciałbym zrobić, ale nie zdradzę tytułu. Na chwilę obecną mogę powiedzieć, że jest to znakomita, polska piosenka sprzed wielu lat, która kiedyś była znana, nawet była przebojem, i co ciekawe w oryginale śpiewała ją kobieta.

Twoich solowych numerów jest coraz więcej. Nie kusi Cię perspektywa zebrania ich na krążku?

Masz rację, utworów jest mnóstwo i ciągle przybywają nowe pomysły. Ubolewam, że nie mogę realizować tego na bieżąco. Następne dwa kawałki czekają na swoją kolej, jeden jest już prawie gotowy i myślę, że jego dokończenie jest kwestią kilku dni. Drugi jest mniej dopracowany, ale nad jego ostatecznym kształtem zamierzam poświęcić więcej czasu. Będzie to przebojowy, alternatywny numer, nagrany zupełnie inaczej niż moje dotychczasowe solowe piosenki. Jego wyróżniającym elementem będzie również specyficzny tekst. Mój producent Mateusz Pieniądz póki co zmienił zajęcie i jest mocno zaangażowany w nową pracę i nie zawsze jest czas, żeby się spotkać i siąść do nowych kawałków. Jednak jestem dobrej myśli i liczę, że do końca roku powstanie taka ilość materiału, która umożliwi selekcję pod kątem wydawnictwa.

Będą jakieś zmiany w składzie HUSH? Pytam, bowiem Kamil Juszczyk rozpoczął solową karierę.

Bardzo się cieszę, że Kamil zaczął realizować swój własny projekt, bardzo podoba mi się jego singiel Na Marsie. Wiadomo, że więcej czasu będzie poświęcał na karierę solową, ale nadal będzie grał na gitarze w HUSH . W składzie pojawi się jeszcze klawiszowiec, który powrócił z wojaży i zadeklarował swoją gotowość do grania na próbach.

A jakie masz plany wobec Totentanz?

W tym roku nie spodziewam się żadnych płyt. Planuję rozpocząć pracę nad materiałem unplugged Totentanz. Mam pomysł na set koncertowy, bo najpierw chciałbym ograć się z tymi utworami w aranżacjach akustycznych, ponieważ chodzi mi po głowie nagranie takiego właśnie albumu. Próbkę wersji akustycznych fani Totentanz mieli okazję usłyszeć w ubiegłym roku podczas koncertu w tarnowskim teatrze. Już wtedy pomyślałem sobie, że fajnie by było zaaranżować w ten sposób więcej numerów Totentanz, a pochlebne komentarze, w tym Kasi Nosowskiej, która również wystąpiła tamtego wieczoru, umocniły mnie w tym pomyśle.

Za rok wypada 15-lecie Totentanz. Nowa płyta z pewnością byłaby dobrym zwieńczeniem tego jubileuszu.

Z kolei w tym roku będzie 10-lecie wydania płyty Live z zapisem koncertu z udziałem Tarnowskiej Orkiestry Kameralnej. Byłoby wspaniale gdyby udało nam się coś takiego powtórzyć. Od tamtego czasu ukazały się również albumy Inni i Człowiek, więc repertuar zostałby poszerzony. Jeśli nie w tym roku, to mam nadzieję, że miasto odniesie się do 15-lecia zespołu i przy okazji jakiejś imprezy miejskiej uda się zorganizować koncert symfoniczny.

Skład Totentanz również w ostatnim czasie był w rozjazdach. Jednakże rozumiem, że płyta akustyczna zostałaby nagrana bez zmian personalnych?

Obecnie wszyscy muzycy Totentanz są na miejscu. W ubiegłym roku odwoływałem koncerty, ponieważ nie chciałem grać z muzykami sesyjnymi i tworzyć nowego składu. Sesyjny muzyk może zagrać jednorazowo na jakimś koncercie np. jeśli do danego utworu będziemy chcieli włączyć dodatkowy instrument. W przypadku przygotowywania seta sprawa jest bardziej skomplikowana, bo robienie tego z kimś nowym sprawi, że sama muzyka pójdzie w innym kierunku. W aktualnym składzie mamy podział ról i nie chcę tego zmieniać. Na testowanie mogę sobie pozwolić w projektach solowych i np. zaangażować wiolonczelistkę, ale będzie to tylko wymysł danej chwili, a taka aranżacja może zostać przeze mnie zmieniona w każdym momencie. Zaś w przypadku Totentanz zawsze stawiałem na niezmienną jakość, której wyznacznikiem jest stały skład zespołu.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję również.

Rozmawiał Krystian Janik

Fot. Lidia Jaźwińska