Rywale zdemolowani po przerwie. SPR wygrał kolejny mecz

Kolejne zwycięstwo odnieśli szczypiorniści SPR-u PWSZ Tarnów. Mimo przetrzebionego licznymi kontuzjami składu, pewnie pokonali oni AZS UW Warszawa. Akademicy mocno postawili się tylko w pierwszej części zawodów, po zmianie stron na parkiecie istniała już tylko jedna drużyna.

Biorąc pod uwagę liczbę kontuzji w zespole musimy podczas gry zachować bezpieczeństwo. Dlatego dopiero jak adrenalina rusza, to niektórzy zawodnicy biorą na siebie odpowiedzialność za rzuty, nawet kosztem swojego zdrowia. Rywale z minuty na minutę słabli. Z pewnością wpływ na to miała kilkugodzinna podróż, która zawsze się odbija na dyspozycji fizycznej – powiedział Ryszard Tabor, trener SPR-u PWSZ Tarnów.

Zgodnie ze słowami szkoleniowca gospodarzy, jego zawodnicy rozpoczęli bardzo spokojnie. W tym fragmencie warszawianie na każde trafieniu SPR-u, odpowiadali własną udaną akcją. Dopiero rzut Jakuba Kowalika sprawił, że miejscowa ekipa uzyskała dwubramkowe prowadzenie (10-8). Z kolei Akademicy zaczęli popełniać proste błędy, jak wówczas kiedy sędzia dwa razy zabierał im piłkę po odgwizdaniu błędu kroków. Frustrację wyładowywali na przeciwnikach, co kończyło się karami minutowymi. Rosła więc przewaga tarnowian. Po trafieniu Kowalika, SPR prowadził 17-13. Grając w osłabieniu zespół przyjezdny często decydował się na wycofanie bramkarza. To również nie przynosiło pożądanych skutków. Rzut Marcina Wajdy do pustej siatki ustalił wynik po 30 minutach na 20-16.

Drugą połowę AZS zaczynał w podwójnym osłabieniu. Już po kilkunastu sekundach wykorzystał to Albert Sanek, pokonując warszawskiego golkipera. Gospodarze zwietrzyli swoją szansę i szybko odskoczyli rywalom na bezpieczny dystans. Akademicy zaczęli mieć spore trudności z powiększaniem własnego konta. Nie potrafili wykorzystać nawet rzutów karnych, dwie piłki posłane z 7 metrów odbił Grzegorz Barnaś. Przewaga SPR-u wzrosła do więcej niż 10 bramek za sprawą… Dawida Ciochonia, który trafił przez całą długość boiska do bramki opuszczonej przez swojego odpowiednika. Tarnowianie mogli również liczyć na swoje strzelby w postaci Alberta Sanka oraz Jakuba Kowalika. Obaj po dziewięć razy umieszczali piłkę między słupkami AZS-u. Ostatecznie lider tabeli wygrał bardzo zdecydowanie, a po zmianie stron pozwolił sobie na stratę tylko ośmiu bramek.

Do końca rozgrywek szczypiornistom SPR-u pozostały dwa spotkania. Najpierwej zmierzą się na wyjeździe z MTS-em Chrzanów, a po Świętach Wielkanocnych (27 kwietnia) podejmą Czuwaj Przemyśl. Prawdopodobnie ten mecz zdecyduje o pierwszym miejscu w tabeli.

SPR PWSZ Tarnów – AZS UW Warszawa 39-24 (20-16)

Fot. Tomasz Schenk