Porażka Grupy Azoty PWSZ Tarnów po kapitalnym meczu. 3 punkty jadą do Dąbrowy

Tarnowskim siatkarkom nie udało się odnieść siódmego zwycięstwa z rzędu. W meczu na szczycie uległy one przed własną publicznością MKS-owi Dąbrowa Górnicza 1-3. Wygrana jednak nie przyszła rywalkom łatwo, ponieważ trzy z czterech setów rozstrzygnięto najmniejszą możliwą różnicą punktów. Mimo porażki gospodyń, kibice zgromadzeni na hali PWSZ nie powinni żałować poświęcenia sobotniego wieczora, bo zobaczyli wspaniałe widowisko.


Brakło trochę precyzji, zwłaszcza w tych kontrach które obroniliśmy. To się zemściło, ale myślę że mecz mógł się podobać. Każdy set został praktycznie rozstrzygnięty na przewagi. To było „męskie” granie. Praktycznie wszystkie ataki były bardzo silne. Piłka po bloku wracała szybko pod nogi – powiedział Michał Betleja, trener Grupy Azoty PWSZ Tarnów.

Lepiej w mecz weszły przyjezdne. To one wypracowały sobie kilkupunktową przewagę. Po zablokowaniu Magdaleny Szabó wynik brzmiał 9-15. Wtedy właśnie zawodniczka pochodząca z Katowic dała sygnał do ataku i posłała dwa asy serwisowe. Tarnowianki zaczęły również skuteczniej zatrzymywać przeciwniczki blokiem. Najpierw w ten sposób doprowadziły do remisu, a chwilę później, kiedy Magdelena Pytel zastopowała atak dąbrowianek już wygrywały 20-18. Spadkowicz z najwyższej klasy rozgrywkowej zdołał jeszcze wyrównać, jednak znowu w roli głównej wystąpiła Magdalena Pytel zdobywając punkt bezpośrednio po zagrywce. Seta skończyła Joanna Sikorska, obijając blok MKS-u.

Drugi set przebiegał odwrotnie niż pierwszy. To gospodynie szybko objęły prowadzenie, by z biegiem czasu roztrwonić przewagę. Ze stanu 5-1, dąbrowianki wyszły na 9-13. Przez środkową część partii utrzymywał się dystans czterech oczek. W końcówce MKS znowu przycisnął, dzięki czemu wygrał do 19.

Przyjezdne konsekwentnie kontynuowały dobrą grę po zmianie stron. Znowu wywalczyły sobie cztery oczka zapasu, ale blok Szabó pozwolił tarnowiankom zbliżyć się na odległość jednego punktu. Momentem zwrotnym mogła być czerwona kartka dla rywalek. Chwilę później siatkarki Grupy Azoty PWSZ zatrzymały atak przyjezdnych i objęły prowadzenie 16-15. Po autowym zagraniu MKS-u było nawet 21-18, niestety końcówkę lepiej rozegrał zespół z Zagłębia. Przy stanie 23-24 wyprowadził on skuteczną kontrę i tym samym wykorzystać już pierwszą piłkę setową.

Czwarta odsłona spotkania była tak samo wyrównana jak poprzednia. Gra toczyła się według schematu punkt za punkt. Dąbrowianki popisywały się fantastycznymi obronami, które na przestrzeni meczu chyba były ich największą przewagą nad gospodyniami. Set znowu rozstrzygnął się w samej końcówce. Tarnowianki miały w górze dwie piłki i przez niedokładne rozegranie obie zakończyły się punktem dla przeciwniczek. Z takiego prezentu MKS skorzystał bez litości wygrywając partię 27-25.

W przyszłą sobotę zawodniczki z Tarnowa zagrają na wyjeździe przeciwko najsłabszej drużynie ligi – WTS-owi Włocławek. Do swojej hali wrócą 2 lutego, kiedy zmierzą się z Wisłą Warszawa.

Grupa Azoty PWSZ Tarnów – MKS Dąbrowa Górnicza 1-3 (25-23, 19-25, 23-25, 25-27)

fot. Tomasz Schenk