Pokazy i pojedynki w średniowiecznym stylu na Górze św. Marcina

Wieki średnie w dziejach Europy, a co za tym idzie także Polski, były dość niejednoznacznymi czasami. Z jednej strony to właśnie wtedy wiele państw, w tym Rzeczypospolita, zaczęły się umacniać na arenie międzynarodowej, przygotowując się do swojej nadchodzącej wielkimi krokami mocarstwowości. Nastąpił również gwałtowny rozwój sztuki wojennej, rzemiosła, handlu czy wiedzy o otaczającym nas świecie. Z drugiej natomiast strony ciągłe wojny przysparzały lokalnej ludności kolejnych cierpień, zarazy przetaczały się przez kontynent kosząc kolejne rzesze ludzi, zaczynały rodzić się pierwsze ruchy reformacyjne, zwiastujące kolejne schizmy w Kościele. Właśnie dlatego jednoznaczna ocena tych czasów jest prawie niemożliwa, również wtedy, gdybyśmy wzięli pod uwagę tylko polski punkt widzenia. Z jednej strony Unia w Krewie i Bitwa pod Grunwaldem, z drugiej testament Krzywoustego czy utrata, na rzecz Czech, Śląska.

Pomijając jednak te dość ponure spostrzeżenia, chciałbym skupić się na pozytywniejszych aspektach średniowiecznego państwa Polskiego, których możliwość podziwiania umożliwiło nam wydarzenie, które odbyło się w ten weekend. Mowa tutaj oczywiście o XI Turnieju o Grzywnę Władyki z Marcińskiej Góry, które trwało od 8 do 9 czerwca na Górze św. Marcina. Plan całego wydarzenia był bardzo obszerny. Rozpoczęło się ono o godz. 10:00 powitaniem wszystkich gości i sprawnie przeszło do zawodów łuczniczych. Następnie można było podziwiać rekonstruktorów średniowiecznych prac rzemieślniczych, których docelowo miało być ponad stu.

Dla chętnych zorganizowano przejażdżki konne oraz zwiedzanie ruin zamkowych z przewodnikiem. Po godzinie 15:00 rozpoczęły się turnieje rycerskie jak i biegi dla pań. Czas nie był przypadkowy, starano się zminimalizować wpływ upałów na zawodników, było to ważne szczególnie dla tych co walczyli w ciężkich zbrojach rycerskich. Sobota zakończyła się „szturmem na zamek” wszystkich uczestników oraz biesiadą przeznaczoną tylko dla rekonstruktorów. Kolejny dzień wydarzenia tzn. niedziela, rozpoczęła się poranną Mszą Św. z udziałem uczestników eventu w kościele pw. Marcina Biskupa w Zawadzie. Następnie przewidziano finał turnieju łuczniczego, walki drużynowe „na moście” oraz ponowne zwiedzanie ruin zamkowych z przewodnikiem. Oficjalne zakończenie zmagań rycerskich przypadło na godz. 16:00.

Pogoda, jak zapewne można było się domyślić po przeczytaniu poprzedniego akapitu, była bardziej niż sprzyjająca. Była rewelacyjna, oczywiście nie biorąc pod uwagę żaru lejącego się z nieba. Tego dnia nie można było przetrwać nie mając czegoś do picia pod ręką. Również wielkim problemem były komary, które pojawiały się w istnych chmarach. Jednocześnie wszyscy uczestnicy tego wydarzenia, jakby nie zważając na te dwie uciążliwości, ciągnęli na Marcinkę, uważając zapewne upał i komary za wyzwanie, któremu na pewno sprostają.

Jakub Sobczyk