Piękna i nieszczęśliwa – księżniczka Helena Sanguszkówna.

Nie tylko dziś ekscytujemy się rankingami najpiękniejszych kobiet. Wiek XIX także miał swoje piękności. W jego drugiej połowie za jedną z najpiękniejszych kobiet w Europie uznawana była panna Helena Sanguszkówna, urodzona w naszych Gumniskach w roku 1836. Jej rodzicami byli Władysław Hieronim Sanguszko i Izabela Maria z Lubomirskich. Księżniczka Helena miała jeszcze trzech braci i starszą siostrę Jadwigę, której postać, z racji przyszłych losów Heleny, interesować nas będzie najbardziej. Młode lata spędziła z domowych zaciszu pałacu w Gumniskach, gdzie odebrała gruntowne wykształcenie, między innymi muzyczne.

 O pięknej księżniczce towarzyski świat dowiedział się w roku 1852, w kwietniu, kiedy to w Krakowie brała ślub z Adamem Stanisławem Sapiehą jej starsza siostra Jadwiga, urody niezbyt rzucającej się w oczy, ale dobra, mądra i wspaniałego charakteru. Wtedy to okazało się, że szesnastoletnia wówczas młodsza siostra panny młodej, Helena, przyćmiewa ją pięknością w takim stopniu, że zwróciła uwagę wszystkich, podbijając serca gości, zgromadzonych na ślubie i weselu. Tak zaczął się triumfalny pochód pięknej Sanguszkówny przez polskie i europejskie salony. O możliwość portretowania jej ubiegali się najznamienitsi portreciści i fotografowie tamtych czasów, między innymi Franz Xaver Winterhalter, który malował najsłynniejsze piękności europejskich dworów arystokratycznych i królewskich (np. królowa Wiktorię i cesarzową Sissi). Dodatkowym atutem Heleny była jej inteligencja, talent muzyczny i aktorski, uzdolnienia literackie, dowcip, wdzięk, urok osobisty, który sprawiał, że szalano za nią na balach i towarzyskich spotkaniach. Zachwycał się nią Stanisław Tarnowski, nazywając boginią Dianą, a Ferdynand Hoesick tak, między innymi, o niej pisał: Prawdziwem bóstwem, królującem na tych zebraniach była czarująco piękna księżniczka Helena Sanguszkówna, w której po kolei kochali się wszyscy panicze z arystokracyi, Ludwik Wodzicki w ich liczbie. »To powszechne uwielbienie dla uroczej księżniczki, było czemś więcej, jak cnotą, miało siłę przekonania, czasem zagorzałości; tak dalece, że niektórzy upatrywali wdzięk nadzwyczajny… właśnie w beznadziei. Rozmarzenie było ogólne, przybierało rozmiary epidemii«. Cokolwiekbądź, księżniczka Helena zaznaczyła się, jako niedoścignięty ideał piękności i kobiecości w życiu, przeznaczeniu i wspomnieniach ówczesnej młodzieży. Jej niewysłowiony wdzięk, jej wytworne wzięcie, jej niegłośny, lecz niemniej istotny i subtelny dowcip kobiecy, jej kobiecość, jej wreszcie powab fizyczny, zaliczający ją do najpiękniejszych kobiet swego czasu, wszystko to sprawiało, że wieczory u księstwa Sanguszków, nie tylko odznaczały się prawdziwie »europejskim zakrojem«, ale rozpłomieniały serca wielu rówieśników Tarnowskiego.”

Na przyjęcia w krakowskim pałacu Sanguszków, gdzie rodzina spędzała sezon jesienno-zimowy, przychodzono, by podziwiać młodszą córkę księstwa Sanguszków. Udzielała się też panna Helena artystycznie. Można ją było zobaczyć także na scenie Teatru Miejskiego w Krakowie, gdzie grywała w tzw. żywych obrazach. Porównywano ją do Heleny Modrzejewskiej, która, jak głosiły plotki, miała być ponoć jej przyrodnią siostrą, nieślubną córką księcia Władysława Hieronima Sanguszki. Na dowód przytaczano podobieństwo obu pań do siebie. Cóż! Jeśli położyć obok siebie fotografie obu Helen, podobieństwo jest dość wyraźne… Faktem jest, że panie się znały, lubiły i korespondowały ze sobą…

Uroda, wdzięk, pochodzenie i… niedostępność pięknej księżniczki Sanguszkówny sprawiały, że ustawiano się w kolejce do jej ręki. Jakby panowie postawili sobie za punkt honoru zdobycie wybrednej piękności i poprowadzenie jej do ołtarza. Wśród starających się o nią wymienia się nie tylko przedstawicieli najznakomitszych polskich rodów arystokratycznych (m.in. Władysława Czartoryskiego), ale i znakomitości z dworów europejskich, że wspomnę tylko o francuskim księciu Nemours, Ludwiku Karolu, synu ostatniego króla Francji Ludwika Filipa I, i angielskim lordzie Denbigh, który ponoć dla niej przeszedł z anglikanizmu na katolicyzm. Żaden jednak z tych kandydatów nie spodobał się Helenie. Owszem, zaręczyła się kilka razy, ale zrywała zaręczyny. Jan Matejko powiedział o niej, że jest zbyt piękna, by ktoś się z nią ożenił. Ale czy to był faktyczny powód, że piękna księżniczka Sanguszkówna, mimo wielkiego powodzenia u płci przeciwnej pozostała „starą panną”?

Tutaj znów do głosu dochodzą plotki. Jak wieść niesie, Helena miała romans. Długoletni. Ze swoim szwagrem Adamem Stanisławem Sapiehą… Ponoć zawiązał się on w latach siedemdziesiątych XIX wieku i zaowocował dwukrotnym macierzyństwem Heleny. Córka została oddana na wychowanie do Francji, zaś syna jej dobra i wielkoduszna siostra Jadwiga, żona Adama, przyjęła za własnego. Nie wiemy, kiedy, jak i gdzie spotykali się kochankowie, ale zapewne siostra Heleny wiedziała o wszystkim i trzeba przyznać, że była podziwu godną istotą, że mimo nielojalności siostry, nadal kochała ją, podziwiała, wspierała, przyjmowała w swoim domu. Czy dla lubiącego romansowe przygody Adama Stanisława Sapiehy Helena była kimś więcej, niż jedną z wielu kochanek? Któż to wie? Ale możemy przypuszczać, że dla samej Heleny szwagier był miłością jej życia – być może z tego powodu nie chciała wyjść za mąż. A może rację miał książę Władysław Czartoryski, jej niedoszły mąż, twierdząc, że piękna Helena, jest po prostu bierna, bez charakteru i boi się podjęcia życiowej decyzji? Kto wie, czy nie była to tylko złośliwość odpalonego konkurenta?

Cóż! Jak było naprawdę, nigdy się nie dowiemy. Pewne jest, że nieszczęśliwa w miłości księżniczka Helena Sanguszkówna poświęciła resztę życia działalności społecznej i dobroczynnej. Aktywna była na wielu polach. Mało kto pamięta, ba, wie w ogóle, że założyła ona w Lwowie pierwsze w Polsce Towarzystwo Ochrony Zwierząt. Na rzecz opieki nad zwierzętami i poprawy ich losu działała również w Krakowie, w tamtejszym Towarzystwie, robiąc to jednak anonimowo. Brała udział w zebraniach, wspierała instytucję finansowo, planowała założenie schroniska i szpitala dla zwierząt w Krakowie, jednakże śmierć przerwała te prace.

Ponadto księżniczka Helena była współzałożycielką Towarzystwa Tatrzańskiego, ochotniczej straży pożarnej w Tarnowie, sierocińców w Krakowie i Tarnowie (czyżby czuła wyrzuty sumienia z powodu swoich dzieci, oddanych na wychowanie innym?). Działała także aktywnie i usilnie na rzecz rodzimego polskiego przemysłu i rzemiosła, nawołując do zakupu krajowych towarów i dając osobisty przykład, gdy pojawiała się na towarzyskich uroczystościach w kreacjach uszytych z polskich materiałów i przez polskich krawców. Hojnie wspierała ubogie rodziny, wszelkie akcje dobroczynne, badania naukowe (m.in. nad wścieklizną). Jednym słowem, wypełniała swoje życie pracą dla innych. Kto wie, może zabiegając o fundusze, odwiedzając biednych, inicjując różnorakie akcje, zagłuszała w ten sposób ból złamanego serca?

Helena Sanguszkówna zmarła w Krakowie w roku 1891. W kwietniu. 22 dnia miesiąca. W rocznicę ślubu swojej siostry Jadwigi i ukochanego Adama Stanisława… Była chora od dłuższego czasu. W dniu śmierci miała zaledwie 55 lat. Czyżby cierpiące serce miało już dość życia? Uroczystości żałobne rozpoczęły się w Krakowie i wzięły w nich udział tłumy, nie tylko znajomych i krewnych z arystokracji, ale i prostych ludzi, którym niosła pomoc i opiekę, członkowie instytucji i stowarzyszeń, do których należała i które wspierała, pracownicy i mieszkańcy dóbr Sanguszków. Pochowano ją w rodzinnej kaplicy na Starym Cmentarzu w Tarnowie. Tak dobiegło końca życie pięknej księżniczki, której uroda przyniosła europejski rozgłos, ale nie dała szczęścia…

Maria Polaczek

źródło fot./ 1. http://zielonykajecik.blogspot.com/2. https://pl.pinterest.com/3. https://dziennikpolski24.pl/piekna-helena-i-jej-salon/ 4. https://www.wikiwand.com/ 5. https://pl.wikipedia.org/