Bóbr – mistrz inżynierii budowlanej bez dyplomu.

W szranki stanęły dwie ekipy budowlane. Obie miały zbudować dom z naturalnych materiałów (drewna) i zagospodarować otoczenie. Wygrają najszybsi. Jedna ekipa miała do dyspozycji najnowocześniejsze maszyny, wykształconych inżynierów, wykwalifikowanych  robotników, ciężki sprzęt, słowem wszelkie osiągnięcia techniki. Druga liczyła kilkoro członków rodziny – rodziców i dzieci. Do dyspozycji ci drudzy mieli jedynie… zęby, łapy i ogony. Zanim nowoczesna ekipa skończyła swoją pracę, bobry, bo o nich mowa, zbudowały system tam, kanałów, nor, żeremie, stworzyły sztuczny zalew i przekształciły kilkuhektarowy teren w zupełnie nowy biotop… Zwyciężyły w zawodach z ludźmi! Tak było, a opowiadał o tym film Davida Attenborough emitowany kilka lat temu na kanale Animal Planet.

Jak wspominałam w artykule o dzikach, natura wchodzi do miast i ludzkich osiedli coraz śmielej. Jednym z gatunków, które możemy spotkać także w naszym mieście, jest bóbr europejski (Castor fiber), którego inżynieryjne i budowlane umiejętności znane są i podziwiane od wieków. Bóbr to największy euroazjatycki gryzoń. Może ważyć do 30 kilogramów i mierzyć do 110 cm (bez ogona, który może mieć do 37 cm). Są to zwierzęta silnie terytorialne, monogamiczne i bardzo rodzinne. Hmm… Czy nie przypominają w tym przypadkiem nas, ludzi? Tak samo zresztą, jak my, potrafią przekształcać środowisko, w którym żyją tak, by przystosować je do swoich potrzeb.

Bóbr odżywia się wyłącznie pokarmem roślinnym. W jego przypadku określenie „gryzoń” posiada dodatkowe uzasadnienie. Zwierzak ten dysponuje zębami, które ciągle rosną i muszą być ścierane. Tak jest u każdego gryzonia, o czym wie przeciętny opiekun świnki morskiej, królika czy chomika. Ale zęby bobra są naprawdę imponujące! Dolne, odpowiedzialne za jakość zgryzu, mogą mierzyć nawet 15 cm! I są tak silne, że dadzą radę nawet twardej dębinie i buczynie – ten superdrwal poradzi sobie z drzewem o średnicy około metra! O tym, jak potężne są bobrze siekacze, najlepiej świadczy wielkość pozostawianych przez nie wiórów – mogą być one długie na 10 cm, szerokie na 3 cm i grube na 0,5 cm. Potężne zębiska ma nasz „inżynier bóbr”. I tu mała dygresja. Jeśli człowiekowi zdarzy się zapędzić bobra w miejsce, skąd nie ma on ucieczki, niech się ma na baczności przed tymi zębami! W sytuacji bez wyjścia bóbr śmiało atakuje, a jeśli weźmiemy pod uwagę, że jego mniejsza kuzynka nutria potrafi odgryźć człowiekowi palec… Nie pchaj palca między zęby bobra! – chciałoby się powiedzieć…

Polskie słowo „bóbr”, którym nazwano naszego „inżyniera”, pochodzi od określenia ciemnobrunatnego koloru. Istotnie, takiej barwy jest przeważnie sierść bobra, wyjątkowa w świecie zwierząt. Włosy okrywowe są węższe u nasady, a szersze na końcach (odwrotnie, niż u większości zwierząt, co sprawia, że mają one wyjątkowe właściwości izolujące od zimna i wilgoci oraz poprawiają wyporność zwierzęcia w wodzie, zatrzymując pęcherzyki powietrza pomiędzy włosami. To tylko jedno z mnóstwa przystosowań naszego bohatera do życia ziemnowodnego. Aby futro było nieprzemakalne, bóbr po każdej kąpieli przeprowadza staranną toaletę. Czyści sierść ze szlamu, błota, wszelkich zanieczyszczeń i naciera specjalną wydzieliną, która ją natłuszcza. Samo zresztą futro jest wyjątkowo gęste, na jeden centymetr kwadratowy powierzchni skóry przypada nawet do 23 tysięcy włosów. Cieplutko więc bobrowi nawet wtedy, kiedy musi zimą popłynąć do spiżarni po jedzenie lub przeczekać okres największych mrozów w swoim żeremiu. Poruszanie się w wodzie ułatwia temu zwierzęciu opływowy kształt ciała, jest ono praktycznie pozbawione zaznaczonej wyraźnie szyi. Szeroki ogon, pokryty łuskami, służy do sterowania, stanowi też magazyn tłuszczu i swoisty narząd termoregulacji. Oczy, nos i uszy bobra położone są w jednej linii na wierzchu głowy, co pozwala mu pływać, będąc niemal niewidocznym, ponieważ nad powierzchnię wody wystaje tylko czubek głowy. Dodatkowo oczy posiadają trzecią powiekę, przeźroczystą, która chroni gałkę oczna pod wodą i pozwala widzieć dobrze otoczenie podczas nurkowania. A żeby woda nie dostała się do uszu, i nozdrzy, podczas pływania pod wodą przesłaniają je i zamykają szczelnie specjalne fałdy skóry. Co jeszcze? Pysk bobra jest tak zbudowany, że może pozostawać zamknięty pod wodą, przy jednoczesnym wystawaniu z niego zębów, które mogą być swobodnie używane przy odgryzaniu łodyg, gałązek, kłączy, a bóbr nie połyka wody. Mało? Dodajmy więc jeszcze błonę pławną między palcami tylnych łap, która działa, jak płetwy. Przednie łapy są mniejsze, ale za to chwytne, co pozwala zwierzęciu trzymać w nich pokarm oraz przeczesywać futro, by je oczyścić i natłuścić. Jakby tego było jeszcze mało, bóbr może przebywać pod wodą bez przerwy nawet do 15 minut. Jego krwiobieg jest tak zbudowany, że potrafi skierować większą ilość krwi do mózgu, zmniejszając ilość kierowaną do obwodowych części ciała. Prawa komora serca jest większa od komory lewej, dzięki czemu cyrkulacja krwi jest intensywniejsza w stosunkowo małym obiegu, a podczas nurkowanie tętno obniża się. Bóbr zatrzymany pod wodą udusi się, ale nie wciągnie wody do płuc. Mięśnie bobra mają zwiększoną zawartość mioglobiny, która jest złożonym białkiem, biorącym udział w magazynowaniu tlenu. Niejednego płetwonurka skręca z zazdrości…

Do tego wszystkiego należy dodać jeszcze ważny szczegół – bóbr ma największy w stosunku do masy ciała mózg spośród wszystkich gryzoni. Jego inteligencja i zdolność rozwiązywania problemów porównywana jest do inteligencji szczura, zwierzaka bystrego i zmyślnego. Dlatego niech Was nie zdziwi to, że kiedy bóbr musi dostać się do czegoś, co jest wysoko, na przykład na stromym brzegu, lub pokonać jakąś przeszkodę, czy tez dostać się na szczyt wznoszonej konstrukcji, buduje sobie stopnie z gałęzi i błota, po których wspina się, tam, gdzie chce dotrzeć. Stąd też bierze się jego umiejętność planowania przestrzennego, „projektowania” tam, żeremi, nor, przemyślanego wręcz i umiejętnego przekształcania terenu tak, by stanowił dla niego środowisko przyjazne i pozwalające na bezpieczne, wygodne życie.

I tak doszliśmy do bobrzych budowli. Należą do nich przede wszystkim żeremia, tamy, ale także nory i kanały. Dzięki tamom, budowanym z kamieni, gałęzi, pni i mułu, bóbr tworzy rozlewisko, które jest mu potrzebne, aby z kolei wznieść w jego najgłębszym punkcie żeremie, czyli dom z gałęzi, patyków, uszczelniony mułem, wyścielony pędami roślin. W żeremiu rodzina bobrów mieszka, zwłaszcza zimą, tam przychodzą na świat młode, tam też spożywane są w chłodnych porach roku posiłki. Tamy tworzą często cały system, od niewielkich, kilkunastocentymetrowych, po ogromne konstrukcje długie na kilkadziesiąt metrów i wysokie niemal na dwa. Bobry dużo czasu spędzają na pracach modernizacyjnych przy tamach, tworząc przepusty, uszczelniając nieszczelności, poprawiając i remontując. Potrafią one, gdy poziom wody jest zbyt wysoki, rozszczelniać tamę tak, by nadmiar wody odpłynął. Z kolei kanały, niezbyt głębokie, ale ustawicznie udrożniane, pozwalają bobrom dotrzeć bezpiecznie, bo drogą wodną, nie lądową, do źródeł pokarmu lub drzew, które posłużą do budowy tamy. Dzięki tamom i kanałom poziom wody w utworzonym przez bobry stawie jest na odpowiednim poziomie. Wejście do żeremia jest ukryte pod wodą, więc zabezpieczone przed drapieżnikami. Pod powierzchnią wody ukryte są też zimowe zapasy. Bobry doskonale potrafią wybrać miejsce do budowy tamy tak, by stworzyć ją przy minimum wysiłku. Uwzględniają przy tym ukształtowanie terenu i rzeki lub strumienia, na którym powstaje ich rozlewisko. Wybierają zwykle miejsce płytsze i węższe, bywa, że już wcześniej zagrodzone częściowo przez naniesiony wodą materiał. Bystrzaki! Tamy powstają z dostępnego materiału, zwykle są to gałęzie i kawałki pni, muł, darń, a dzięki ich budowie staw bobra może mieć powierzchnię nawet kilkudziesięciu hektarów. To na nim budują żeremie, wysoką, obszerną., aby pomieściła całą rodzinę, budowlę z gałęzi i mułu. To najbardziej chyba charakterystyczny „zwierzęcy dom”. Z kolei nory powstają w wysokich, stromych brzegach, w miejscach, gdzie wahania poziomu wód są niewielkie i pozwalają na usytuowanie wejścia na tyle głęboko, żeby podczas mrozów woda nie zamarzła i nie uwięziła zwierząt. Korytarz wznosi się na tyle, by nawet podczas podniesienia się poziomu wody komora mieszkalna nie uległa zalaniu. Właściwie jest to system kilku komór połączonych korytarzami, których łączna długość może wynosić nawet 100 i więcej metrów. Nieźle, co?

Jak już zostało powiedziane, bobry to zwierzęta monogamiczne. Łączą się w stałe pary w styczniu i lutym, wtedy tez odbywają gody. Oczywiście, w wodzie. Samica rodzi raz w roku, w maju lub czerwcu, od dwóch do sześciu młodych, którymi troskliwie się opiekuje najpierw ona sama, a później także starsze rodzeństwo. Młode bobry pozostają przy rodzicach do trzeciego roku życia, pomagając im we wszystkim, a potem usamodzielniają się i szukają sobie własnego terytorium. Co ciekawe, małe bobry, mimo iż są znakomitymi pływakami, chętnie „wożą się” na grzbiecie lub ogonie mamy. Kiedy są małe, chętnie bawią się w ciągu dnia, a nocą śpią. Podrósłszy, przyjmują tryb życia dorosłych, czyli nocny.

Bobry nie zasypiają na zimę. Spędzają ten czas w norze lub żeremiu, opuszczając schronienie tylko po to, by popłynąć do podwodnej spiżarni, z której transportują sobie nagromadzone jesienią zapasy, czyli gałązki. Część zapasów magazynują w norze lub żeremiu. Są to kłącza i pędy wodnych roślin, ale nasze bobry potrafią też podkradać z pól buraki cukrowe, marchew, kabaczki… Głównie jednak żywią się roślinami zielnymi, wodnymi, gałązkami, liśćmi i kora drzew liściastych, najchętniej wierzb, topól, osik. Ogółem w skład bobrzej diety wchodzi około 200 gatunków roślin wodnych i 100 gatunków drzew i krzewów. W praktyce jest to znacznie mniej, ponieważ nie wszystkie te gatunki rosną na danym terenie, a bobry żerują w odległości najwyżej 20 m od brzegu swojego siedliska. Wegetarianizm i „hydroterapia” im służą. Bóbr żyje średnio 30 lat, co dla gryzonia jest naprawdę dużo.

Wiele mówi się o bobrach, jako o szkodnikach. Owszem, na terenach zamieszkałych dochodzi do konfliktu interesów między bobrami a ludźmi. Należy jednak pamiętać, że z bobrów mamy więcej pożytku, niż szkody. Dlaczego? Bo ocieplenie klimatu grozi suszą, a bobry… chronią nas przed nią. W jaki sposób? Dzięki tzw. małej retencji, której są twórcami. Oblicza się, że gdyby ludzie chcieli zbudować rocznie tyle zbiorników, co bobry, musieliby wydać na to 100 mln złotych! Taką wartość ma praca bobrów! W ich rozlewiskach w całym kraju zmagazynowane jest najmniej kilkanaście milionów metrów sześciennych wody! Działalność tych zwierząt podwyższa i stabilizuje poziom wód gruntowych, hamuje erozję gleb, a tamy bobrów zmniejszają wysokość fali powodziowej. Poza tym każdy staw bobra to nowe siedlisko dla wielu gatunków zwierząt i roślin. Aby nie niszczyły wałów przeciwpowodziowych i nasypów, wystarczy zabezpieczyć je siatką, uprawy ogrodzić pastuchem elektrycznym, siatkami zabezpieczyć też drzewa owocowe i cenniejsze okazy dzikich. Warto też pamiętać, że bobry nie lubią pokonywać dużych odległości po lądzie i zakładać uprawy odpowiednio daleko od wody. Doceńmy więc czworonożnych inżynierów!

Maria Polaczek