Mundial: Zwycięstwo Polaków, Belgia lepsza w hicie


Japonia – Polska 0:1 (0:0)
0:1 – Jan Bednarek 59′
Składy:
Japonia:
Eiji Kawashima – Hiroki Sakai, Maya Yoshida, Tomoaki Makino, Yuto Nagatomo – Gotoku Sakai, Gaku Shibasaki, Hotaru Yamaguchi, Takashi Usami (65′ Takashi Inui) – Shinji Okazaki (47′ Yuya Osako) – Yoshinori Muto (82′ Makoto Hasebe)

Polska: Łukasz Fabiański – Bartosz Bereszyński, Kamil Glik, Jan Bednarek, Artur Jędrzejczyk – Grzegorz Krychowiak, Jacek Góralski – Rafał Kurzawa (79′ Sławomir Peszko), Piotr Zieliński (79′ Łukasz Teodorczyk), Kamil Grosicki – Robert Lewandowski

Zwycięstwo w ostatnim meczu grupowym to już polska tradycja. Tym razem Adam Nawałka desygnował na murawę między innymi Kurzawę oraz Fabiańskiego, co okazało się kluczem do tryumfu. Pomocnik Górnika Zabrze asystował przy golu Bednarka, natomiast nowy bramkarz West Hamu dawał pewność, której wcześniej brakowało Szczęsnemu. Kibice, którzy oglądali japońsko-polskie zmagania musieli czuć zażenowanie, ponieważ piłkarze bardzo rzadko potrafili skonstruować składną akcję. Rządził chaos, a jeśli dochodziło do zagrożenia pod którąkolwiek bramką, to tylko w wyniku dużych błędów ekipy przeciwnej. O poziomie najlepiej świadczy statystyka przebiegniętych kilometrów. Japonia zaliczyła ich 83, natomiast Polska 80, co kompromituje obie drużyny. Końcówka meczu to kuriozalna postawa Japończyków. Minimalna porażka dawała im awans i postanowili zabić rywalizację totalnie niezaangażowaną postawą. Rywali dopięli swego, a nas czekają teraz rozliczenia i wyciąganie legendarnych wniosków.

Senegal – Kolumbia 0:1 (0:0)
0:1 – Yerry Mina 74′
Składy:
Senegal:
Khadim N’Diaye – Lamine Gassama, Salif Sane, Kalidou Koulibaly, Youssouf Sabaly (74′ Moussa Wague) – Ismaila Sarr, Cheikhou Kouyate, Idrissa Gueye, Sadio Mane – M’Baye Niang (86′ Diafra Sakho), Keita Balde Diao (80′ Moussa Konate)

Kolumbia: David Ospina – Santiago Arias, Davinson Sanchez, Yerry Mina, Johan Mojica – Carlos Sanchez, Mateus Uribe (83′ Jefferson Lerma) – Juan Cuadrado, Juan Fernando Quintero, James Rodriguez (31′ Luis Muriel) – Radamel Falcao (89′ Miguel Borja)

Pierwsza połowa nie zapowiadała zwycięstwa Kolumbii. Najpierw sędzia odgwizdał przeciwko nim rzut karny, ale zmienił zdanie po konsultacji z VAR-em. Później boisko opuścił z kontuzją lider Los Cafeteros – James Rodriguez. Szczęśliwie dla Latynosów, Senegal wcale nie kwapił się żeby przejąć inicjatywę. Piłkarze Aliou Cisse wyglądali wręcz, jakby oszczędzali siły przed konfrontacją w 1/8 finału. Ich minimalizm został pokarany, kiedy Mina zaliczył swoje drugie trafienie na Mundialu. Przed szansą na skuteczną odpowiedź stanął Niang, lecz jego strzał wybronił Ospina. Widząc indolencję swoich ofensywnych graczy, selekcjoner Afrykańczyków dokonał roszad na tych pozycjach, aczkolwiek te ruchy okazały się być spóźnione. Zwycięstwo dało Kolumbii pierwsze miejsce w grupie, natomiast Lwy Terangi opuszczają rosyjski turniej, o czym zdecydowała większa liczba żółtych kartek w porównaniu z Japończykami.

Anglia – Belgia 0:1 (0:0)
0:1 – Januzaj 51′
Składy:

Anglia: Jordan Pickford – Phil Jones, John Stones (46′ Harry Maguire), Gary Cahill – Trent Arnold (79′ Danny Welbeck), Ruben Loftus-Cheek, Eric Dier, Fabian Delph, Danny Rose – Jamie Vardy, Marcus Rashford

Belgia: Thibaut Courtois – Leander Dendoncker, Dedryck Boyata, Thomas Vermaelen (74′ Vincent Kompany) – Nacer Chadli, Marouane Fellaini, Mousa Dembele, Thorgan Hazard – Michy Batshuayi, Youri Tielemans, Adnan Januzaj (86′ Dries Mertnes)

Obaj trenerzy pewni awansu do kolejnej fazy Mistrzostw, postanowili sprawdzić mniej eksploatowanych dotychczas zawodników. Taki obrót spraw w lepszej pozycji stawiał Belgów, którzy posiadają mocniejszą i bardziej wyrównaną kadrę. Dla Wyspiarzy szczególnie bolesny był brak Harry’ego Kane’a – kapitana i niekwestionowanego lidera zespołu. Przypuszczenia potwierdziły się w 100%, ponieważ Anglicy bez asa Tottenhamu nie potrafili strzelić bramki. Winę za to ponosi zwłaszcza Rashford, który miał dwie rewelacyjne okazje do pokonania Courtois. O wygranej Czerwonych Diabłów zdecydował jeden błysk w wykonani Januzaja. Wychowanek Manchesteru United przypomniał o sobie angielskim kibicom, kiedy pięknym strzałem lewą nogą w stylu Thierry’ego Henry pokonał Pickforda. Nota bene koledzy z drużyny mogą tego gola mieć mu za złe, ponieważ awans Belgii z pierwszego miejsca oznacza prawdopodobne starcie z Brazylią w ćwierćfinale Mundialu.

Panama – Tunezja 1:2 (1:0)
1:0 – Yassine Meriah (sam.) 33′
1:1 – Fakhreddine Ben Youssef 51′
1:2 – Wahbi Khazri 66′
Składy:
Panama:
Jaime Penedo – Adolfo Machado, Roman Torres (56′ Luis Tejada), Fidel Escobar, Luis Ovalle, Gabriel Gomez, Ricardo Avila (80′ Abdiel Arroyo), Anibal Godoy, Edgar Barcenas, Jose Luis Rodriguez, Gabriel Torres (46′ Harold Cummings).

Tunezja: Aymen Mathlouthi – Hamdi Naguez, Rami Bedoui, Yassine Meriah, Oussama Haddadi, Ferjani Sassi (46′ Anice Badri), Ellyes Skhiri, Ghaylen Chaaleli, Fakhreddine Ben Youssef, Wahbi Khazri (89′ Bassem Srarfi), Naim Sliti (76′ Ahmed Khalil)

Dość niespodziewanie to Panamczycy na początku meczu nadawali ton grze. Orły Kartaginy wzięły się do roboty dopiero wtedy, gdy musiały odrabiać straty. Stało się tak po strzale Rodrigueza, który odbił się od Meriaha i zmylił tunezyjskiego bramkarza. Szybko jednak sprawy we własne ręce zaczął brać najlepszy zawodnik na boisku – Wahbi Khazri. Kilka minut po zmianie stron wyłożył piłkę jak na tacy Ben Youssefowi, a ten tylko dołożył stopę i na tablicy wyników już widniał remis. Po chwili Khazri przeprowadził solową akcję, nieprzepisowo powstrzymaną przez rywali. Sędzia przytomnie zastosował przywilej korzyści, lecz tym razem Ben Youssef spudłował. Wreszcie nadeszła decydująca dla końcowego rozstrzygnięcia 66 minuta. Afrykańczycy przeprowadzili podobną akcję jak przy pierwszym golu, tylko że lewą stroną i tym razem Khazri wcielił się w egzekutora, a nie podającego. Mundialowi debiutanci mogli jeszcze wyrównać, ale ich trafienia nie uznał arbiter dopatrując się wcześniej faulu.