MUKS 1811Tarnów zwycięża po dogrywce z Zagłębiem Sosnowiec

Sporo emocji dostarczył kibicom mecz tarnowskich koszykarzy z Zagłębiem Sosnowiec. Reprezentanci Grodu Leliwitów w pierwszej kwarcie wypracowali sporą przewagę, którą sukcesywnie trwonili. Ostatecznie do rozstrzygnięcia spotkania konieczna była dogrywka. W dodatkowym czasie próbę nerwów lepiej wytrzymali gospodarze i to oni wygrali 85-82, odnosząc trzecie zwycięstwo w sezonie.

Horror nie był naszym zamiarem, ale czasem tak się układają mecze. Po pierwszej kwarcie wypracowaliśmy sobie sporą przewagę, niestety zapomnieliśmy, że spotkanie trwa 40 minut, a czasem jeszcze dłużej. Chyba pierwszy raz w tym sezonie zdarzyło się, że nasi zawodnicy podkoszowi przegrali z rywalami walkę na tablicach, jednak w ataku dołożyli bardzo cenne punkty. Ważnym graczem okazał się wprowadzony z ławki Łukasz Kasperzec. Jego trójki utrzymały nas w grze. Tomasz Palmowski wie, że rzuty osobiste są tym elementem, nad którym musi pracować, jednak wytrzymał presję i trafił ten decydujący rzut wolny doprowadzając do dogrywki – podsumował Jarosław Mosio, trener MUKS 1811 Tarnów.

Początkowe minuty to show doświadczonego Jacka Sulowskiego, który dwukrotnie trafił z dystansu i dołożył kolejne sześć oczek z bliższej odległości. Łącznie z pierwszych czternastu punktów na koncie MUKS-u, dwanaście było dziełem kapitana zespołu. Sosnowiczanie słabo bronili, stąd gospodarze zwiększali przewagę i po 10 minutach wynik brzmiał 26-15.

Dwie kolejne kwarty wyglądały niemal identycznie. Zagłębie stopniowo odrabiało straty, aż w końcu w 23 minucie objęło prowadzenie. Zawdzięcza to przede wszystkim Tomaszowi Dei, który nękał tarnowian zwłaszcza rzutami za trzy punkty. W rewanżu tą samą bronią odpowiedział Łukasz Kasperzec, dzięki czemu goście nie odskoczyli na większą odległość. Po trzech kwartach MUKS utrzymywał pięciopunktowe prowadzenie.

Bardzo słabo w wykonaniu zawodników Jarosława Mosio wyglądała czwarta odsłona meczu. Przez jej pierwsze pięć minut nie potrafili oni zdobyć punktu. Przyjezdni doprowadzili do wyniku 73-64 na własną korzyść, ale Dominik Niemczura rzucił trójkę, podtrzymując nadzieję tarnowian na zwycięstwo. Sukcesywnie gospodarze zniwelowali stratę do jednego punktu, a na linii osobistych, tuż przed końcem podstawowego czasu stanął Tomasz Palmowski. Pierwszy rzut był niecelny, jednak 21-latek wytrzymał presję i druga próba znalazła drogę do kosza.

Dogrywka to znowu popis Sulowskiego. Jego trafienia pozwoliły nieco odskoczyć od rywali, którzy wyglądali na zmęczonych i coraz częściej popełniali proste błędy. Zwycięstwo przypieczętował Palmowski i nawet trójka koszykarza z Sosnowca w ostatniej akcji meczu nie mogła zmienić losów rywalizacji.

W Święto Niepodległości tarnowscy koszykarze będą mieli okazję do odniesienia kolejnego domowego zwycięstwa. Mecz z Daas Basket Hills Bielsko-Biała rozpocznie się o godz. 18.00 na hali przy ul. Krupniczej. Rywale wygrali dotąd tylko jeden mecz, a ostatnio ulegli przed własną publicznością AZS-owi AWF Mickiewicz Romus Katowice 92-97.

MUKS 1811 Unia Tarnów – Zagłębie Sosnowiec 85-82 pd. (26-15, 18-21, 18-21, 14-19, 9-6)

MUKS 1811: Jacek Sulowski 23, Tomasz Palmowski 21, Tomasz Bryzek 15, Łukasz Kasperzec 11, Michał Kaliński 5, Mateusz Piska 5, Dominik Niemczura 3, Mateusz Skowron 2, Michał Szewczyk 0, Paweł Zaczkiewicz 0

fot. Tomasz Schenk