MISEVI Polska – Madagaskar – Tarnowski Wolontariat Misyjny
Kiedy mówi się o Afryce, w głowie powstaje obraz wielkiej, pustynnej przestrzeni. Na pierwszym planie są biedni, czarnoskórzy ludzie. W wyobraźni widzi się zaniedbane dzieci, niepilnowane przez rodziców. Może także ukazuje się obraz wojen domowych i różnych innych konfliktów. Brak cywilizacji i związane z tym wiele problemów.
Kiedy myśli się o Madagaskarze być może mało kto skojarzy, że to także Afryka. Pierwsze skojarzenia z tym miejscem to tańczące lemury z bajki „Król Julian”. Nie można także zapomnieć o słynnych „Pingwinach z Madagaskaru”. Te filmowe projekcje bardzo dobrze zapadają w pamięć. Prawda wygląda jednak inaczej.
Mówiła o tym Olga Weronika Figiel, będąca świecką misjonarką. Na przedostatnim spotkaniu Tarnowskiego Wolontariatu Misyjnego opowiedziała swoją historię związaną z wyjazdami na misje. Było to 18 maja br. w Wyższym Seminarium Duchownym w Tarnowie. Jak mówiła: „najbliższy jej sercu jest Madagaskar”. Tam też, pomagając księżom i siostrom zakonnym, spędziła najwięcej czasu.
Rzeczywiście lemury są nierozłączną wizytówką Madagaskaru. Kiedy jednak dzieci, mieszkające na wyspie obejrzały wspomniany wcześniej film na projektorze, bardzo się oburzyły. Stwierdziły, że tylko taniec lemurów można uznać za prawdziwy – mówiła Olga. Reszta to kłamstwa, nie zgadzające się z rzeczywistością. Do innych zaś bajek nie miały zastrzeżeń i bardzo lubiły je oglądać. Ten przykład pokazuje, że niektóre nieznane zakątki ziemi nie zawsze wyglądają tak, jak je sobie wyobrażamy.
Jeśli chodzi o prawdę o Madagaskarze, zamieszkany jest on przez ciemnoskórą ludność. Nie wszędzie panuje bieda. Są ludzie bogaci, tak jak w Polsce, a także i tak zamożni, że trudno podobnych szukać w kraju. Nie ma natomiast klasy średniej, przez co widać ogromną przepaść klasową. Olga Weronika Figiel mówiła o tych najuboższych.
– Gdy wyjeżdżałam po raz pierwszy byłam pełna haseł i ideałów, które gdzieś powtarzane są wielokrotnie. Uczymy się w szkole, że trzeba dawać wędkę, a nie rybę, że trzeba uczyć, bo edukacja jest najważniejsza. Mówi się, że w ogóle Afryka sobie nie poradzi, gdy nie będzie tam dobrej edukacji. I my też (wolontariusze) wyjeżdżając, pełni tych haseł zaczęliśmy pracę z dzieciakami. Mieliśmy najlepsze ideały, najfajniejsze pomysły. Zabraliśmy ze sobą piłki, skakanki- mieliśmy świetnie przygotowany plan. Niestety bardzo szybko okazało się, że te nasze dzieciaki, które przychodzą, one nie mają siły, by iść pograć w piłkę, ani żeby wejść do klasy na te znakomite zajęcia, które dla nich przygotowaliśmy. Tam na miejscu okazało się jednak, że to nie jest prawda, żeby zawsze dawać wędkę, a nie rybę. Nie da się tego hasła zastosować do każdego miejsca i do każdej osoby. Mamy taki przypadek na Madagaskarze, że trzeba dzieciom dać tą rybę, żeby one w ogóle wiedziały co to jest, żeby chciały poznawać jej smak, żeby miały siłę złapać za wędkę i uczyć się jak tą rybę łowić – tłumaczyła Olga.
Mówiła także, że kiedy dzieci przychodzą na posiłek są bardzo grzeczne. Nie jest tak jak wielu sobie wyobraża: Gromada zaniedbanych dzieci biegnie po swoją porcję jedzenia, wyrywając sobie nawzajem miski. Dzieci tak naprawdę ustawiają się w kolejce, czekając na swoją kolej. Kiedy każde z nich ma już swój posiłek i zostaje odmówiona modlitwa dziękczynna, dopiero wtedy zabierają się za jedzenie. Olga opowiadała także wiele innych historii związanych z jej wyjazdami. Także o wzajemnej pomocy wolontariuszy w razie chorób i o szkoleniach, które wcześniej są przeprowadzane. Każdy może się przyłączyć do działaczy misji.
Olga Weronika Figiel czynnie działa w stowarzyszeniu MISEVI Polska. Jak przyznała, to ona zgromadziła grupę ludzi, chętnych, by działać na misjach. Prosili o to księża, którzy nie mieli czasu na wyjazdy do wiosek z sakramentami. Musieli pełnić wiele różnych funkcji, począwszy od taksówkarza, aż po lekarza. Pomoc wolontariuszy była tutaj niezbędna.
Olga opowiadała jak niesamowitym doświadczeniem są dla niej te wyjazdy. Być może wielu się jej pytało, dlaczego to robi. Wtedy jeszcze studiowała, lecz pomimo tego pragnęła pomagać tym ludziom. Teraz po ukończonej nauce pragnie wyjechać na Madagaskar na bliżej nieokreślony czas. Nie wie kiedy wróci, ale czuje się bardzo związana z tą wyspą.
Tarnowski Wolontariat Misyjny zachęca by włączyć się w misje. Można to zrobić na wiele różnych sposobów. Nie tylko wyjazdy są ważne, bo bez pomocy finansowej niewiele udało by się zdziałać. Dodatkowo ważna jest też modlitwa za tych, którzy wyjeżdżają. To niewiele, a może warto dać coś od siebie?
https://www.facebook.com/search/top/?q=Tarnowski+Wolontariat+Misyjny
https://www.facebook.com/misevipoland/
fot. Iwona Ligaz
Anna Hajduk

