Graffiti – sztuka czy wandalizm?

Skąd wzięła się idea nielegalnej sztuki? Czy pisanie po ścianach uzależnia? Na te i na inne pytania starał się odpowiedzieć Marcin Rutkiewicz w swoim wykładzie na temat street artu.

Współczesne zjawisko street artu najczęściej jest kojarzone z Banksy’m, który znalazł na całym świecie swoich wiernych naśladowców. Co ciekawe, polscy artyści są doceniani za granicą, zarówno przez media, jak i jurorów związanych z tą branżą. Street art w naszym kraju został zapoczątkowany przez idee wolnościowe oraz czerpał inspiracje z amerykańskiego writingu z lat 90.

17 maja o godz. 19.00 w Centrum Sztuki Mościce odbył się wernisaż wystawy „Polski Street Art”. Po krótkim wstępie i zapoznaniu z tematem miał miejsce wykład.

Jak to wygląda od strony człowieka pracującego od lat w tym zawodzie? Rozmowa z Marcinem Rutkiewiczem, fundatorem i prezesem Fundacji Sztuki Zewnętrznej.

Rozwój

Na przestrzeni lat nastąpiła ogromna komercjalizacja gatunku oraz pewne przesunięcie znaczeń. To się sprofesjonalizowało. Jednak graffiti i street art to nadal dwa odmienne światy. Ten pierwszy pozostaje takim oddolnym, nielegalnym. Graffiti wciąż żyje, ale swoim życiem – niewidzianym z ulicy.

Odkrycie pasji

15 lat temu pracowałem w branży filmowej i robiliśmy we współpracy z Niemcami produkcję Holdtrain (pociąg pomalowany przez grafficiarzy od początku do końca) i to był film fabularny, a ja po prostu zainteresowałem się tym zjawiskiem, byłem ciekaw, co w Polsce się dzieje. W końcu wyszedłem z branży filmowej i zająłem się wyłącznie tym i robię to do dzisiaj.

To jest jak narkotyk

To bardzo uzależnia. Znam ludzi, którzy są od tego uzależnieni w sposób narkotyczny. To głównie dotyczy nielegalnych grafficiarzy, ponieważ wiąże się to z dużą dawką adrenaliny. Do tego stopnia, że oni nie mogą przestać. Są ludzie, którzy mówią, że gdyby musieli zostawić rodzinę dla malowania, to by to zrobili. Natomiast generalnie rzecz biorąc jest to przyjemne zajęcie, które daje pewne poczucie satysfakcji. A jeżeli robi się to nielegalnie, to również dreszczyk emocji. Z tym, że apelowałbym o rozwagę, aby nie niszczyć rzeczy, ale żeby tworzona sztuka w jakiś sposób wzbogacała miasto.

Marcin Rutkiewicz to także twórca i kurator Galerii Forty/Forty na Fortach Bema w Warszawie. Autor kilku publikacji na temat polskiego street artu. Współzałożyciel stowarzyszenia MiastoMojeAwNim, które stawia sobie za cel ograniczenie licznych reklam w polskiej przestrzeni publicznej.

Wystawę „Polski Street Art” można oglądać do 6 czerwca.

Magdalena Stanula