Lider pokonany w Jaskółczym Gnieździe. Unia Tarnów zwycięsko rozpoczęła rundę

Czwartoligowcy wznowili zmagania po przerwie zimowej. Terminarz tak się ułożył, że już na starcie doszło do konfrontacji lidera z wiceliderem. Zajmująca w tabeli drugie miejsce Unia Tarnów, lepiej rozpoczęła rundę rewanżową pokonując Poprad Muszyna 3-2, pomimo że to Jaskółki musiały odrabiać straty.

Trochę wykrakałem przebieg tego spotkania, bo nastawialiśmy się na realizację pojedynczych akcji, obojętne w jakiej fazie i bez względu na wynik. Byliśmy dobrze przygotowani, dzięki czemu strata bramki nie wybiła nas z rytmu i cały czas graliśmy to, co chcieliśmy grać. Cieszy mnie dyspozycja fizyczna zespołu. Ciągle poprawiamy pewne rzeczy, dopasowujemy pewne rzeczy. To jest proces, który trwa – powiedział Daniel Bartkowski, trener Unii Tarnów.

W 9 minucie meczu sędzia zauważył rękę w polu karnym Unii i podyktował rzut karny, który chwilę później został zamieniony na gola przez Mateusza Orzechowskiego. Poprad mając korzystny rezultat całkowicie oddał inicjatywę, praktycznie nie podejmując żadnego ryzyka związanego z akcjami ofensywnymi. Rzeczywiście przy grząskiej murawie zdecydowanie łatwiej było się bronić, niż konstruować ataki.

Piłkarze tarnowskiej drużyny długo nie potrafili przełamać szyków przeciwnika. Nie licząc rzutu rożnego z 17 minuty, pierwszą groźną sytuację stworzyli po rajdzie Kacpra Nytki lewą stroną. 21-latek świetnie dograł do Łukasza Popieli, który jednak spudłował z idealnej pozycji. W 35 minucie Patryk Orlik strzelał z dystansu i futbolówka minimalnie minęła bramkę Popradu. Do przerwy utrzymał się rezultat 0-1.

Już pierwsze sekundy po zmianie stron dały nadzieję, że Jaskółki odrobią straty. Artur Biały był wówczas bliski wyrównania, jednak stojąc tuż przez bramką rywali nie zdołał umieścić futbolówki w siatce. W 55 minucie gospodarze wreszcie dopięli swego. Szymon Adamski wrzucił piłkę w pole karne, a ta niespodziewanie dla golkipera Popradu, tuż przy słupku przekroczyła linię bramkową.

Przyjezdni spod słowackiej granicy jeszcze nie otrząsnęli się po trafieniu wyrównującym, a już przegrywali 1-2. Tym razem gol był efektem pięknej akcji Unii wykończonej przez Piotra Drozdowicza, który dostał świetne podanie z prawej strony od Szymona Adamskiego. Muszynianie próbowali odpowiedzieć, ale na niewiele było ich już stać. Właściwie interwencja Łukasza Lisaka z 65 minuty była jedynym trudniejszym ćwiczeniem dla bramkarza Jaskółek.

Biało-Niebiescy powinni zdobyć trzeciego gola po tym jak Biały i Popiela we dwóch wychodzili na bramkarza Popradu. Niestety akcja zamiast kolejnym wybuchem radości, skończyła się spalonym. W 83 minucie Szymon Adamski podwyższył wynik na 3-1. Taki stan rywalizacji dawał Unii lepszy bilans bezpośrednich starć z Popradem, jednak w doliczonym czasie to goście przejęli ten atut za sprawą bramki samobójczej.

Dzięki wygranej Unia zniwelowała różnicę dzielącą ją od Popradu do dwóch punktów. W przyszłym tygodniu Jaskółki miały zagrać z Watrą Białka Tatrzańska, jednak to spotkanie zostało przełożone na czerwiec. Wobec tego, klub z Mościc po dłuższym odpoczynku wyjdzie na murawę dopiero 30 marca. Podopieczni Daniela Bartkowskiego podejmą wówczas ekipę Okocimskiego Brzesko, którą jesienią pokonali 1-0.

ZKS Unia Tarnów – Poprad Muszyna 3-2 (0-1)

0-1 Mateusz Orzechowski 10′ (k)

1-1 Szymon Adamski 54′

2-1 Piotr Drozdowicz 59′

3-1 Szymon Adamski 83′

3-2 Jacek Malisz 90+2′ (sam.)

Fot. henryk-swierczek.blogspot.com