Bramy AntyRaju zostały otwarte w podziemiach Tarnowa

W Piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury ponownie zabrzmiał rock’n’roll. Po raz pierwszy na podziemnej scenie wystąpiła tarnowska kapela Harissa, która promowała swój nowy album AntyRaj. Jako support zagrała rockowa Riposta z podkrakowskich Proszowic.

Zadaniem Riposty było rozgrzanie sceny przed gwiazdą wieczoru. Udało się to w stu procentach, gdyż kapela zagrała bardzo dobry koncert. W ich repertuarze pojawiły się numery z niedawno wydanej demówki Riposta, które bez wątpienia przypadły do gustu tarnowskiej publiczności. Szczególną sympatię wzbudziły Anioły, najspokojniejszy utwór zespołu, który zabrzmiał w piwnicach podwójnie, również na bis. Wśród polskich kompozycji znalazła się anglojęzyczna – Where The River Flows. Frontman Andrzej Pozłutko popisał się nie tylko grunge’owym wokalem, ale także hipnotyczną energią sceniczną połączoną z iście teatralną mimiką. Siłę napędową grupy stanowiły balansujące na krawędzi metalu gitarowe riffy. W tej sekcji Paweł Gajda i Edgars Simanis – Łotysz, którego obecność gwarantuje kapeli rangę międzynarodową – tworzyli zgrany duet. Na gitarze basowej, nadającej dźwiękom barwę, wspierał kolegów Michał Warchoł. Mocne strzały zagwarantowała publiczności obsługiwana przez Tomasz Duraja perkusja. Całość stanowiła spójną, przemyślaną koncepcję i była idealnym preludium przed występem tarnowskiej grupy.

Po krótkiej przerwie scenę przejęła Harissa. Na początek muzycy zaserwowali Kłamców – numer promujący najnowszy krążek zespołu. Oprócz utworów z AntyRaju nie zabrakło również kilku staroci, bowiem koncert odbywał się w piwnicach, a takowe położenie wszakże do czegoś zobowiązuje. Zagrali nawet uwielbianą przez wszelaką publikę Miłą, zaś w finale muzycy zamienili gitary elektryczne na akustyczne i zaprezentowali Mewę w zupełnie nowej aranżacji. I choć zwykle kapele rockowe kończą występy mocnym uderzeniem, Harissa zrobiła dokładnie na odwrót. Zaczęli od potężnego uderzenia, a skończyli melancholijną pieśnią. Jednakże zanim pożegnali się z tarnowską publicznością z piwnicznych ścian posypały się cegły. Gumiś, wokalista, wypluwał z siebie wnętrzności – śpiewał gardłem i sercem. Słowa uzbroił w niewyobrażalną emocjonalną bombę i pokazał wszystkim fanom rockowej muzyki, że głową można kręcić nawet pomimo braku piór. Chórkami wspomagali go basista Pioter i gitarzysta Dzioro. Ponadto Pioter zachęcał do przygarniania płyty, która jest taka nie za tania i nie za droga, więc nie można bez niej wyjść z koncertu. Z kolei Dzioro wraz z Frankiem wznieśli się na wyżyny gitarowego grania, że aż chciało się latać i niejedna osoba pod sceną wzbiła się do góry. Przyczajony pomiędzy murami Maniek walił w bębny z iście rock’n’rollową premedytacją. Kiedy jego koledzy schodzili ze sceny pożegnał publiczność niedokończonym przemówieniem. Powiedzieć, że tak dobrego rockowego koncertu nie było w Tarnowie od zamierzchłych czasów, to w zasadzie nic nie powiedzieć.

AntyRaj jest niewątpliwie jedną z najlepszych płyt polskiego rocka nagranych w ciągu ostatniej dekady. Muzycy połączyli znakomite granie z ambitnymi, dosadnymi i mówiącymi o rzeczach istotnych tekstami. W skali lokalnej nie było tak dobrego krążka od czasu Zimnego domuTotentanz, który był nominowany do Fryderyka.

Krystian Janik

Zdjęcia autorstwa Pawła Topolskiego pochodzą ze strony: http://www.tarnow.pl/Dla-mieszkancow/Galerie-zdjec/Kultura/Galeria-Kultura-2019/Piwnice-TCK-koncert-Riposta-i-Harrisa