KOBIETOLOGIA – Co z tymi kobietami?

„Gdybym mogła być mężczyzną jeden dzień… pewnie byłabym supermenem”, cytując słowa piosenki Kayah – tyle o kobietach wiem. A skąd wiem? To proste – jestem jedną z nich. W takich sytuacjach przeważnie odzywa się Przyjaciel – Sceptycyzm i woła: hola,hola! Czy ktokolwiek może z czystym sumieniem powiedzieć, że wie o kobietach wszystko? Lub przynajmniej sporo…? I budzą się wątpliwości.

Najciekawsze w tym wszystkim jest jednak to, że przeważnie najchętniej w charakterze znawców i ekspertów od kobiet występują mężczyźni. Oni z reguły wątpliwości nie mają. Na ogół formułują wnioski oparte na swoich osobistych doświadczeniach, co często skutkuje polaryzacją stanowisk. Często przyjmują też swoje opinie za pewnik i głoszą je jako prawdy powszechne i obiektywne. Stąd później głosy jakoby kobiety były „występne i zdradzieckie” lub też inny pogląd, wg którego „kobieta myśli mało, nie ma duszy tylko ciało, a mężczyzna intelektem sięga chmur.” Jeszcze inni ze słabo skrywaną satysfakcją powołują się na dorobek artystyczny wieszcza Adama, nazywając kobietę „puchem marnym”.

Na szczęście jednak nie wszystkie opinie są tak negatywne. Postanowiłam przeprowadzić mały eksperyment i zapytałam niewielką grupę znajomych (obojga płci) jakie jest ich pierwsze, najbardziej spontaniczne skojarzenie kiedy słyszą hasło: KOBIETA. Muszę przyznać, że zdecydowanie przeważały pozytywne skojarzenia. Pojawiło się stwierdzenie, że kobieta to kwiat, piękno,macierzyństwo… To także seks i tajemnica… Ile by jednak nie powiedzieć nie sposób oprzeć się przeświadczeniu, że każda z tych odpowiedzi będzie cząstkowa. Niezmiennie aktualne są w tej sytuacji słowa piosenki mówiącej, że „jej portret to nie portret – tylko szkic”. Skoro jednak jesteśmy w stanie powiedzieć o kobiecie tyle ciepłych i pięknych słów to dlaczego wciąż tak mało docenia się ich rolę w społeczeństwie: w firmie, w biurze, szkole i wreszcie – w rodzinie? Dlaczego nazwać chłopca babą to wciąż obelga? Dlaczego dziewczynka przebrana za chłopca to po prostu dziewczynka w chłopięcym ubranku, a chłopiec przebrany za dziewczynkę (np. na potrzeby szkolnego teatrzyku) to z jakiegoś powodu wstyd?

Jeden ze znanych polskich pisarzy wspomniał w jednej ze swoich książek, że dziwi się współczesnym dziewczynom ponieważ każda z nich jest przekonana, że została powołana do rzeczy wielkich. I każda szuka życiowego spełnienia na wszystkich możliwych polach, zapominając, że największym powołaniem i zadaniem kobiety jest wychowanie dzieci. Pojawia się tu jednak stare i wyświechtane pytanie: Czy kobiety tak rwą się do samodzielności, bo mężczyźni stali się zniewieściali? Czy też może mężczyźni przestali się starać, bo kobiety okazały się być niemal samowystarczalne? Jeśli ktoś potrafi tę kwestię rozstrzygnąć – chętnie skorzystam z jego życiowej mądrości.

 Pewien matematyk, drocząc się kiedyś ze swoimi uczennicami dowodził kiedyś, że jeżeli w tłumie zawołamy: „Ej! Człowieku!” to wśród ludzi, którzy zareagują na to wołanie nie będzie żadnej kobiety… Być może to prawda… Ale może to sygnał, żeby tak całkiem serio zastanowić się, jak traktujemy kobiety. I może czas po prostu dostrzec w kobiecie – CZŁOWIEKA?

Katarzyna Rola