Jedna dobra połowa to za mało. Koszykarze MUKS-u 1811 Tarnów ulegli kielczanom

W meczu o mistrzostwo II ligi mężczyzn, koszykarze MUKS-u 1811 Tarnów ulegli na hali przy ulicy Krupniczej AZS-owi UJK Kielce 73-90. Tarnowianie przez pierwszą połowę zawodów skutecznie stawiali czoła, będącym wyżej w tabeli przeciwnikom. Goście jednak po przerwie rozstrzygnęli losy rywalizacji na własną korzyść, przede wszystkim za sprawą rzutów z dystansu. Trafili ich o osiem więcej niż gospodarze, notując prawie dwukrotnie wyższą skuteczność w tym elemencie (39% do 20%).

W pewnym momencie zacięliśmy się w ataku. Nie potrafiliśmy trafić paru prostych rzutów do kosza w sytuacji jeden na jeden. Podczas pierwszej połowy nasza obrona strefowa przynosiła efekt, jednak po przerwie przeciwnikom zaskoczył rzut, a nam już trochę brakowało sił, żeby tak mocno pracować w defensywie. Brakowało punktów Jacka Sulowskiego, który niestety musi grać z przewlekłą kontuzją. Próbujemy go w ciągu tygodnia przywracać do sprawności, ale przydałaby mu się dłuższa przerwa, żeby ten uraz zaleczyć do końca – powiedział Jarosław Mosio, trener MUKS-u 1811 Tarnów.

Początek meczu zapowiadał twardą walkę, skoncentrowaną przede wszystkim na defensywie. Przez pierwszą minutę oba zespoły punktowały tylko z linii rzutów wolnych. Długimi fragmentami wynik stał w miejscu. Zawodnicy często mylili się w łatwych sytuacjach. Zwłaszcza gracze AZS-u UJK wyglądali na zdekoncentrowanych i notowali stratę za stratą. MUKS wyszedł na prowadzenie 13-5, po czym przeciwnicy zdobyli 7 kolejnych punktów. Po trójce Mateusza Druszcza na kilkanaście sekund przed końcem pierwszej kwarty objęli prowadzenie 19-18.

Druga część była najlepsza w wykonaniu podopiecznych Jarosława Mosio. Co prawda rozpoczął ją Druszcz, znowu trafiając z dystansu, ale potem inicjatywa przeszła na stronę gospodarzy. Po drugim z rzędu trafieniu Michała Kalińskiego, prowadzenie znowu przeszło na stronę tarnowian. Świetną akcję zaliczył Palmowski, który najpierw zebrał piłkę na własnej tablicy, przebiegł całe boisko i znalazł drogę do kosza, będąc przy okazji faulowanym. Na przerwę tarnowianie schodzili prowadząc 42-34.

W trzeciej kwarcie MUKS osiągnął swoją najwyższą przewagę w spotkaniu, która urosła do 10 oczek. To niestety była ostatnia dobra wiadomość, ponieważ swój rytm odnaleźli kielczanie, błyskawicznie niwelując straty. Najbardziej deprymujące dla tarnowian było ostrzeliwanie z dystansu, jak na dwie sekundy przed końcem trzeciej kwarty, gdy skutecznością popisał się Artur Busz.

Ostatni odsłona to już popis tylko jednej drużyny. Koszykarze ze świętokrzyskiego, którzy długo mieli problemy z trafianiem do kosza, teraz punktowali z niemal każdej pozycji. Dysponowali też znacznie szerszą kadrą. Wobec problemów zdrowotnych Jacka Sulowskiego, ciężar ataków został zrzucony niemal wyłącznie na Tomasza Bryzka i Tomasza Palmowskiego. Poza nimi nikt nawet nie zbliżył się do dwucyfrowej zdobyczy punktowej.

Wiedzieliśmy, że zespół z Kielc w drugiej połowie i końcówce ma swoje momenty i wtedy wygrywa mecze. W pierwszej połowie udawało nam się ich zatrzymać obroną strefową, ale od trzeciej kwarty rywalom zaczęły wpadać trójki. Przeszliśmy na obronę każdy swego, ale było już za późno. Stanęła nam gra w ataku, staraliśmy się nadrobić agresywną obroną na całej długości boiska – podsumował Tomasz Palmowski, zawodnik MUKS-u 1811 Tarnów.

Tarnowianie dwa kolejne spotkania rozegrają przed własną publicznością. Rywalami będą ekipy ze Śląska, okupujące dolne rejony tabeli – MKS II Dąbrowa Górnicza oraz Pogoń Ruda Śląska. Na początek, 1 grudnia starcie z rezerwami ekstraklasowej drużyny.

MUKS 1811 Unia Tarnów – AZS UJK Kielce 73-90 (18-19, 24-15, 14-21, 17-35)

MUKS 1811: Tomasz Bryzek 19, Mateusz Piska 5, Jacek Sulowski 2, Tomasz Palmowski 24, Michał Szewczyk 5, Dominik Niemczura 2, Michał Skowron 5, Łukasz Kasperzec 6, Michał Kaliński 5, Piotr Badełek, Paweł Zaczkiewicz

fot. Tomasz Schenk