„Husaria. Duma polskiego oręża”

Rzeczypospolitej Obojga Narodów już dawno nie ma na mapach, ale pamięć o jej chwale i wyczynach pamiętamy do dziś.

Oczywiście swoją wielkość i prestiż zawdzięcza ówczesnemu Wojsku Polskiemu, a przede wszystkim elitarnym oddziałom kawaleryjskim – Husarii. Jednostka ta siała postrach na polach bitew szesnasto- i siedemnastowiecznej Europy Środkowo­-Wschodniej. Przed skrzydlatymi jeźdźcami drżeli żołnierze szwedzcy, moskiewscy, osmańscy oraz wiele oddziałów najemniczych, którzy odmawiali walczenia dla kraju, które miało w planach atak na Państwo polsko-litewskie. Jednocześnie nasuwa się wiele pytań związanych z tą wręcz mityczną kawalerią, np.: „Na czym polegała jej wyjątkowość?”, „Dlaczego była tak skuteczna?”, „Po co były im potrzebne skrzydła?”.

Na te oraz na inne pytania można było znaleźć odpowiedzi w książce Radosława Sikory, doktora nauk historycznych, pt.: „Husaria. Duma polskiego oręża”. To nie wszystko, bowiem spotkanie z tym autorem odbyło się wczoraj o godz. 17:00 w murach tarnowskiego Ratusza. Podczas owego wydarzenia można było wysłuchać prezentacji dra Radosława Sikory dotyczącej Husarii, na którą ów prezenter zjawił się w historycznym odzieniu z siedemnastego wieku. Podczas trwania pokazu, autor wyżej wymienionej książki, przedstawił największe zwycięstwa skrzydlatych wojowników. Przewaga wrogów w wielu z nich była nawet kilkunastokrotna, co jeszcze bardziej dobitnie pokazuje kunszt dawnego Wojska Polskiego. Były również krótkie filmy rekonstrukcyjne pokazujące czas przeładowania muszkietu dawnego strzelca oraz czas szarży polskiej kawalerii na tego właśnie żołdaka.

Później przyszedł czas na pytania od słuchaczy. Dotyczyły one wszystkiego co było związane z Husarią np.: pojawiło się kilka zapytań odnośnie koni – dotyczyły hodowli, a przede wszystkim ich utrzymania. Dr Sikora cierpliwie odpowiadał na wszystkie wątpliwości słuchaczy. Jego wiedza na ten temat zrobiła na mnie ogromnie wrażenie.

Będąc przy temacie ilości zainteresowanych, którzy zjawili się na tym wydarzeniu, muszę przyznać że byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Cała sala, mieszcząca się na piętrze tarnowskiego Ratusza, wprost pękała w szwach. Potrzeba było donieść więcej rozkładanych krzeseł, aby wszyscy się zmieścili. Dodatkowo w evencie uczestniczyli zarówno starsi jak i bardziej młodsi ludzie, pokazując jak bardzo gloryfikacja przeszłości scala nasze społeczeństwo.

Chciałbym również podziękować organizatorom tego wydarzenia, tj. Muzeum Okręgowemu w Tarnowie, wydawnictwu „Znak Horyzont” oraz Dworowi Hulaszczego Sarmaty, za świetną współpracę, której owocem było to niezwykle interesujące zdarzenie.

 

Jakub Sobczyk