Finisaż wystawy „Plażowicze”

Sztuka… Czasem sztuką jest dostrzec sztukę w codzienności i zwyczajności. W sprawach banalnych i błahych. Chociażby w spotkaniu z drugim człowiekiem, w rozmowie lub w plażowaniu. Tak, tak, właśnie teraz, gdy listopadowy wicher gada grubym głosem o nadchodzącej zimie, w Biurze Wystaw Artystycznych po raz ostatni można było obejrzeć wystawę „Plażowicze”.

W cichym zakątku dworca kolejowego w Tarnowie można było najpierw, dzięki projekcji filmu, zapoznać się z postacią Władysława Hasiora, piewcy tzw. kultury plebejskiej. Motywem, do którego Hasior sięgał równie chętnie były malowane domy. Fascynowały go wszelkie sposoby zdobienia domów jednorodzinnych – mozaiki, malowane ornamenty i kompozycje abstrakcyjne. Po prezentacji, która miała miejsce na antresoli, uczestników zaproszono do sali na dole, gdzie prócz wystawy tytułowej i pracy autorstwa Pawła Althamera z kolekcji Małopolskiej Fundacji Muzeum Sztuki Współczesnej można było obejrzeć również zbiór intrygujących prac Róży Litwy, absolwentki Wydziału Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Jedną część wspomnianej ekspozycji stanowiła rzeźba inspirowana dziełem Pawła Althamera, zaś drugą – obrazy. Według słów samej artystki, będące swoistym odzwierciedleniem jej fascynacji literackich.

Rysem charakterystycznym wszystkich dzieł jest natomiast wrażenie iż są one niedokończone, wciąż otwarte, wciąż dające możliwości kreacji. W wielu pracach przewija się motyw twarzy, a właściwie jej zarysu i motyw zarysu ludzkiej sylwetki. Tylko zarysu lub może aż? Tak naprawdę dzięki temu zabiegowi każdy może w tych obrazach odnaleźć siebie. Małe elementy tworzą większą rzeczywistość. Całość, ale taką, która nie jest zamknięta, która wciąż ma szansę i prawo się zmieniać. Trochę tak, jak społeczeństwo, zbiorowość. Ale też trochę jak pojedynczy człowiek, który też przecież składa się z mniejszych elementów, niejako trybików precyzyjnej machiny. Z tą wszakże różnicą, że każda maszyna jest dziełem skończonym i zamkniętym, a człowiek… Dum spiramus, speramus, jak mawiali starożytni..

Róża Litwa upodobała sobie technikę malowania farbami olejnymi na papierze. Jak sama mówi, ma świadomość, że jest to sposób, który czyni jej obrazy zdecydowanie krótkowiecznymi ponieważ farba olejna źle wpływa na trwałość papieru. Mimo to właśnie ta metoda jest jej ulubioną. Warto się czasem zatrzymać. Sztuka jest czasami tuż obok. A takie wystawy z pewnością pomagają to sobie uświadomić.

Katarzyna Rola