Piosenki ciągle młodych wioślarzy. Akustyczny koncert Kultu w Teatrze im. Ludwika Solskiego w Tarnowie

Maj w Teatrze Ludwika Solskiego w Tarnowie jest miesiącem poświęconym pamięci Edwarda Żentary, byłego dyrektora instytucji. W tym roku z okazji ósmej rocznicy jego śmierci na deskach teatru wystąpił Kazik Staszewski z legendarnym Kultem. Tym razem zagrali bez prądu, ale z jakże wielką mocą.

Koncerty Kultu nie należą do takich, o których łatwo się zapomina. Muzycy nie schodzą ze sceny po godzinnym secie i szybkim bisie. Dwie godziny to też dla nich żaden wyczyn. Gdyby byli piechurami można by było rzec, że idą prosto i nie biorą jeńców żadnych. Ale piechurami wszakże nie są, a i jeńców biorą – publiczność, której wchodzą w głowę i która chce później zobaczyć to wszystko raz jeszcze. Nie inaczej było w Tarnowie. Miejsca siedzące i dostojność teatralnej sali (na dwa rzędy schodami podzielonej) nie powstrzymały fanów Kazika, którzy ostatnią godzinę koncertu spędzili skacząc i śpiewając pod sceną przy dźwiękach największych przebojów zespołu.

Muzycy zagrali, a Kazik zaśpiewał m.in.: Mieszkam w Polsce, Brooklyńska rada Żydów, Baranek, Kurwy wędrowniczki, Marianna, Madryt, Arajha, Gdy nie ma dzieci, ProstoDo Ani i Śmierć Boga. Nie zabrakło takoż miłosno-łotrzykowskich ballad dedykowanym dwóm siostrom z Płocka – dla Barbary Latający Holender, zaś dla Celiny oczywiście Ceilna. I w końcu Ty albo żadna w pełnej wersji, bowiem Kazik w końcu wpisał tytuł w Google i znalazł pełny tekst, który jak się ongiś okazało, został skomponowany przez Jerzego Petersburskiego, nie zaś Stanisława Staszewskiego. W Tarnowie z kolei pojawił się jeszcze jeden Staszewski – Janusz, syn Kazimierza. I obydwaj śpiewali teksty swych ojców, albowiem Janusz wykonał Piosenkę młodych wioślarzy. Scenę na czas trzech numerów zajęli również inni goście – Dr Yry (założyciel grupy El Doopa) oraz Zacier, muzyk związany z wieloma projektami Kazika. Ten pierwszy poprowadził bezecną Debatę polityczną, zaś drugi brawurowo zaśpiewał Dyplomatę. Cała czwórka wykonała razem pieśń z ulubionym napojem narodu polskiego w tytule, czyli Wódkę.

Pomimo iż był to koncert akustyczny publiczność poczuła prąd. Wszystko za sprawą ośmiu niesamowitych instrumentalistów, wirtuozów gitar akustycznych, basu, perkusji, klawiszy, trąbki, puzonu i saksofonu. Do tego charakterystyczny głos wokalisty i kapitalne teksty. Czegóż chcieć więcej? Nic tylko słuchać w nieskończoność i patrzeć na chmury typu cumulus w kolorze białym. Natomiast niebo jest przy tym niebieskie.

Krystian Janik

Fot. Teatr im. Ludwika Solskiego w Tarnowie / Artur Gawle