Żywoty Heroin Polskich, czyli krótka historia tragikomiczna

Na deskach Teatru im. Ludwika Solskiego w Tarnowie rozbrzmiała ostatnia pieśń w sezonie. Pieśń gorzka, buńczuczna, ofiarna, wypływająca z niewieścich trzewi. Tarnowską scenę w drugiej połowie czerwca zawłaszczyły „Heroiny” na podstawie autorskiego scenariusza Agaty Biziuk, która odpowiadała również za reżyserię spektaklu.

Przed oczyma widzów pojawiły się cztery persony obleczone w cielisto-czarne stroje i rozpoczęło się świętowanie setnej rocznicy nadania praw polskim kobietom. Jednakże uroczystość rychło przeistoczyła się w mistyczny i tajemny obrzęd niewieścich dziadów, wszakże takoż ich pieśń była w grobie (a może wciąż w nim spoczywa?). A pieśń to przeraźliwa – o pogardzie wobec kobiet, która dla czcicieli płci pięknej jest rzeczą naturalną. Kobieta-guślarz jęła przyzywać błądzące na granicy światów duszyczki, aby wskrzesić pamięć o pełnokrwistych heroinach.

I tak oto na scenie zaczęły pojawiać się żyjące w wiekach dawnych niewiasty. Jednakże ich obecność poprzedziło wyłonienie się z mroków średniowiecza jednego z Ojców Narodu – Stanisława ze Szczepanowa. Ów świętobliwy duchowny, biskup krakowski, męczennik i święty w zamierzchłych czasach dopuścił się zdrady wobec Bolesława Szczodrego, wskutek czego został skazany na śmierć poprzez obcięcie członków. Całą sprawę opisał Gall zwany Anonimem. Wieki mijały, spisywano księgi i kroniki, a postać biskupa Stanisława była oczyszczana przez kolejnych kronikarzy, najczęściej będących dostojnikami Kościoła. Jaki z tego morał? – niegodziwości mężczyzn od zarania dziejów przemieniano w czyny bohaterskie i po dziś dzień się o nich pamięta.

Zgoła inaczej postępowano z kobietami. Chwalono ich urodę, dziewictwo, a przede wszystkim przedmiotowość – bo jak inaczej określić kartę przetargową? Dzięki księżniczce czeskiej Dobrawie Polska osiągnęła status państwa chrześcijańskiego. Unia polsko-litewska nie miałaby racji bytu bez udziału Królowej Jadwigi, która odegrała również istotną rolę w dziejach Akademii Krakowskiej oraz przyczyniła się do budowy wielu nowych kościołów. Królowa Bona samodzielnie wzmacniała pozycję rodu, rozbudowywała miasta, była wytrawnym mecenasem kultury, a została zapamiętana jako propagatorka marchewki i kapusty. Anna Jagiellonka była świetnym strategiem, przyczyniła się do rozwoju oświaty, zaś zapamiętano ją jako starą pannę, w dodatku brzydką, dla której zamążpójście było jedyną deską ratunku.

I to właśnie były prawdziwe heroiny, stuprocentowe dopaminy. Reżyserka nie wykreowała na scenie świata minionego dla własnego widzimisię, lecz w niezwykle inteligentny sposób połączyła ze sobą przeszłość i teraźniejszość. W swojej sztuce poruszyła problem współczesnych kobiet, które również są władczyniami – na Facebooku, Instagramie, w wyidealizowanym świecie reklam, pośród symulakrów i symulacji. Kiedyś wpływowe niewiasty wyróżniała siła, walka w słusznej sprawie, wszakże o siebie same, takoż w imieniu państwa czy rodziny. W świecie opanowanym przez mężczyzn ich głos nie docierał do milionów. Współczesne „wpływowe” kobiety są doskonale widoczne i krzyczą głośno, ale nie mają do przekazania niczego istotnego (aczkolwiek zjeść torcik i nadal mieć szczupłą sylwetkę to nie lada sztuka!).

„Heroiny” Agaty Biziuk to idealne zwieńczenie sezonu kobiecego w tarnowskim teatrze. Spektakl cechuje się ogromnym rozmachem, co podkreśla muzyka wykonywana na żywo oraz partie śpiewane w różnorakiej tonacji. Obsada aktorska spisała się znakomicie – Matylda Baczyńska, Karolina Gibki, Kinga Piąty kipiały od nadmiaru ekspresji, wszelako najbardziej elastyczny okazał się Aleksander Fiałek, który brawurowo zmieniał płeć. Intrygowały również stroje, rzekłbym anatomiczne, aczkolwiek połączone ze stylistyką monarszą. Pośrodku piersi scenicznych heroin czerwienią się serca żywcem wyrwane z malarstwa religijnego przedstawiającego motyw Serca Chrystusa. Czyżby zamysłem Autorki było przedstawienie kobiety jako alternatywnego Chrystus Narodów? Jednakże Adam Mickiewicz nie dopuścił do siebie takiej myśli…

Krystian Janik

Zdjęcia: http://www.teatr.tarnow.pl/galleries/view/548