Zaśmiecamy …. – felieton.

Właśnie media doniosły o kolejnym nielegalnym wysypisku śmieci w naszym mieście, tym razem w okolicy Parku Sanguszków. Ktoś nawet się nie natrudził, żeby odpady wywieźć gdzieś dalej – porzucił je w miejscu, gdzie wiele osób spaceruje, uprawia rekreację. Czemu? Dla oszczędności? Z wygodnictwa? Z obojętności względem środowiska i przyrody?

Wiem. Podniosą się teraz głosy oburzenia. Jak można zaśmiecać środowisko?! Trzeba przykładnie ukarać winnego! Wstyd! To nasza planeta, musimy o nią dbać! Słusznie! Wyrzucanie śmieci, gdzie popadnie jest godne potępienia. To przejaw niechlujstwa, krótkowzroczności, bezmyślności, cwaniactwa, czy czego tam jeszcze. A może wszystkiego tego po trochu. Ale uderzmy się w piersi… Czy my na pewno jesteśmy zupełnie niewinni?

Faktem jest, że toniemy. W śmieciach. Naszych własnych, które produkujemy na potęgę i na potęgę wyrzucamy, gdzie popadnie. Takie obrazki z ulicy: Stoi mama z dzieciaczkiem. Dzieciaczek je wafelka. Papierek z wafelka ląduje na chodniku. Mamusia, jakby nigdy nic, bierze malca za łapkę i odchodzi, a kosz na śmieci jest dwa kroki dalej. Kolejny przypadek – Przejeżdża samochód i przez otwarte okno wypada pusty kubek po kawie, wprost na ulicę… Pęd powietrza z przejeżdżających aut popycha śmieć na chodnik. Tam, potrącany przez dziesiątki przechodniów turla się w te i we w te. Nikt go nie podniósł. Widziałeś? I na koniec też z życia wzięte – Blokowisko. Pod balkonami sterty niedopałków, a za petami ląduje w trawie pusta paczka po piapierosach. Uuu… Ja tam nie palę, ale przy kasie w sklepie widziałam, że takie kosztują ponad dwadzieścia złotych. A wystarczyłby słoik po dżemie na podłodze balkonu.

Zanim wrzaśniemy oburzeniem na widok zdjęć śmieci gdzieś w lesie, zróbmy sobie rachunek sumienia. Czy na pewno musimy pakować zakupy do reklamówki z plastiku? Torba wielokrotnego użytku, składana w małą paczuszkę, zajmuje tyle miejsca, co paczka zapałek. Na pewno jej nie zmieścisz w kieszeni, torebce, plecaku?  A ten papierek po cukierku musi natychmiast wypaść z twojej dłoni, jakby doniesienie go do najbliższego kosza było ponad twoje siły? I czy na pewno nadłożysz tak wiele drogi, zanosząc swoje śmieci do kontenera przy bloku, zamiast wyrzucać je po drodze do ulicznego kosza? No, dobra, powiesz, wielkie halo o jeden papierek, jednego peta, kartonik po soku! Ale jeśli z tego samego założenia wyjdzie dwie setki ludzi w naszym mieście? Policzysz? Dwieście papierków, dwieście kartoników to nawet mała stertka… A takich kupek ile by się zebrało codziennie?

Zaśmiecamy wszystko, co tylko popadnie – ulice, parki, trawniki a przez to samych siebie. Nasz język, relacje z drugimi, nasz mózg. Stąd tyle w nas nienawiści, tyle bluzgów wokoło, tyle wzajemnej niechęci… Nie segregujemy wiadomości, zaśmiecając swój umysł… Nie segregujemy słów, godząc nimi w drugiego… Nie segregujemy emocji, raniąc innych dotkliwie… Robimy z naszego życia śmietnisko… Stertę odpadów… Bo inni też! – tak mówimy… Co z tego? Chcesz, żeby świat był lepszy? A co dzisiaj zrobiłeś, żeby samemu być lepszym? Zacznij od siebie! Wyrzuć papierek do kosza. Wyrzuć złe słowa z języka. Wyrzuć ogłupiające, manipulujące informacje z głowy. Wyrzuć z serca nienawiść i zemstę. Wyrzuć to tam, gdzie trzeba! I nie rób z siebie śmietnika… Bo wiesz, co dzieje się ze śmieciami na śmietnisku? Gniją. I zatruwają. Ciebie też.

Maria Polaczek