Wrona wronie nierówna.

„Pod niebem, co jesiennym siąpi kapuśniakiem,

Na sejm zlatują wrony w żałobnym zespole

I z krzykiem krążą nisko nad kobiet orszakiem,

Rozpinając swych skrzydeł czarne parasole.”

Kiedy czytam początek wiersza „Kartoflisko” Leopolda Staffa, zastanawiam się, czy na pewno miał on na myśli właśnie wrony. Utarło się bowiem w potocznym języku wszystkie ciemne, duże ptaki krukowate nazywać wronami. Czy to gawron, czy kruk, czy wspomniana wrona. Wrona zresztą wronie nierówna… Wrony są właściwie dwie… Tak, dwie! Dwa gatunki, czy też podgatunki – wrona siwa i czarnowron. O obu Wam dzisiaj opowiem.

Od dawna trwały dyskusje (i pewnie jeszcze długo trwać będą), czy wrona siwa i czarnowron, zwany także wrońcem, to podgatunki jednego gatunku, czy też dwa odrębne gatunki. Obecnie większość naukowców przychyla się, po wielu szczegółowych badaniach, do opinii, że wrona siwa i czarnowron to odrębne gatunki ptaków krukowatych. Choć mogą one łączyć się ze sobą w pary i dawać potomstwo. Jak jest, tak jest, dla nas najważniejsze, że oba ptaki spotkać można w naszym mieście. Wrona siwa jest raczej ptakiem wędrownym, pojawia się u nas przede wszystkim zimą, szukając żeru, ale parę czarnowronów widywałam przez wiosnę i lato nad Wątokiem, wygląda więc na to, że się tam osiedliły, tym bardziej, że wywiodły młode.

Zacznijmy od wrony siwej (Corvus corone cornix). Tego ptaka rozpoznać jest stosunkowo łatwo, ze względu na charakterystyczne upierzenie, od którego zresztą pochodzi jego nazwa. Głowa, pierś, ogon i skrzydła ptaka są czarne, natomiast grzbiet i brzuch jasnoszare (siwe). W słońcu wrona siwa wygląda jak posrebrzona po wierzchu. Piękny ptak! Trzeba mieć tylko cierpliwość i szczęście, bo wrony siwe są ostrożne, choć wszędobylskie i śmiałe. Mają złe doświadczenia w relacjach z człowiekiem, ponieważ przez wieki prześladowane były jako szkodniki, wykradające kurczęta, niszczące lęgi innych ptaków.

Opinia ta jest mocno przesadzona. Wrony są właściwie wszystkożerne. Owszem, nie pogardzą jajami innych ptaków, ale chętniej polują na gryzonie, dżdżownice, ślimaki, gąsienice i chrząszcze. Zjadają również padlinę, w miastach pożywią się odpadkami. Jeśli mają dostęp do owoców, nasion, jagód, zjedzą i te. Trzeba sobie radzić… Zwłaszcza w zimie. Wtedy wrony często dołączają do stad gawronów i kawek, w kupie bowiem raźniej i łatwiej znaleźć żer. Zresztą wrona siwa to włóczykij. Zasadniczo jest ptakiem wędrownym, ale w ostatnich latach coraz częściej spotyka się osiadłe populacje, zwłaszcza w miastach. Cóż! Wspominałam już o inteligencji krukowatych. Miasto stwarza wiele nowych możliwości, a wrony umieją je wykorzystać.

Wrony to ptaki krukowate, więc, jak większość krukowatych, są monogamiczne. Para wspólnie buduje gniazdo z patyków i gałązek, wylepione gliną i wyścielone w środku miękko mchem, piórami, trawą. W takim gnieździe po trzech tygodniach wylęga się z zielonkawych, nakrapianych jaj 4 do 6 piskląt, którymi oboje rodzice opiekują się troskliwie nawet wtedy, kiedy te po pięciu tygodniach opierzą się i wylecą z gniazda. Co ważne, wrony gniazdują pojedynczo, nigdy w koloniach, jak gawrony.

Większość wron preferuje środowisko naturalne, tereny wilgotne, w pobliżu strumieni i rzek. Zagajniki i zadrzewienia śródpolne, obrzeża lasów. Tam najłatwiej zdobyć pożywienie. Najliczniej wrony siwe występują w górach i na pogórzu, nad jeziorami i rzekami, ale od lat trzydziestych XX wieku zaczynają kolonizować większe miasta: Warszawę, Poznań, Kraków, Gdańsk, Wrocław. W parkach i na obrzeżach miast znajdują dogodne tereny lęgowe. Wykorzystują też budynki, a nawet żurawie budowlane i dźwigi. Chętnie buszują na wysypiskach śmieci, gdzie łatwo o pokarm, a swoje miejskie rewiry obserwują z anten i kominów. Odzywają się przeważnie w locie, charakterystycznym, dźwięcznym „kraaa, kraaa”. Kto raz usłyszy wronie krakanie, nie pomyli go już nigdy z żadnym innym odgłosem ptaków krukowatych. Utarło się przekonanie, że wrona siwa zasiedla raczej wschodnie tereny Polski, podczas, kiedy czarnowron występuje na zachodzie. Moje niedawne obserwacje na trawniku przed blokiem wskazują jednak na to, że czarnowron przekroczył granice Wisły i zmierza ku wschodowi kraju. W miejscach, gdzie zazębiają się zasięgi populacyjne wrony siwej i czarnowrona, ptaki te łączą się w pary, dając potomstwo z większą ilością czarnych piór (np. na brzuchu), niż u typowej wrony siwej. Mieszańce te są wprawdzie płodne, ale ich potomstwo wykazuje zdecydowanie mniejsze zdolności adaptacyjne w środowisku, niż ptaki czystej krwi.

I tak doszliśmy do wrony numer dwa, czyli czarnowrona, zwanego też wrońcem, po łacinie Corvus corone corone. Ptak ten, jak nazwa wskazuje, jest cały czarny, bez jednego jaśniejszego piórka. I nieco większy od wrony siwej. Bardzo łatwo go pomylić z gawronem, zwłaszcza z większej odległości,  ale od niego ma mniej lśniące upierzenie, a cechą, po której rozpoznamy czarnowrona bez pomyłki jest dziób. Pamiętamy, że dziób gawrona jest długi, ostro zakończony, szpiczasty, jasny u nasady. Czarnowron ma dziób masywniejszy, nieco wysklepiony, cały czarny, z kępką piór u nasady, które zasłaniają nozdrza ptaka (te u gawrona są odsłonięte). Ma też bardziej płaską głowę, niż gawron. Ogólnie jest od niego mniejszy i smuklejszy. I bardziej ostrożny, jak to wrona… Żeruje również w mniejszych grupach lub w pojedynkę, w przeciwieństwie do gawronów, które lubią życie stadne.

Mniejszy jest też czarnowron od kruka, z którym również bywa mylony. Ale tu sprawa jest jasna – kruka w mieście raczej nie spotkamy, a i w lesie, czy na terenie otwartym, trudno go obserwować z racji wielkiej ostrożności i płochliwości. Poza tym kruk jest ptakiem dużym, masywnym, o potężnym dziobie i szponach typowych dla drapieżnika, z charakterystyczną „brodą” z piór pod dziobem. Wiem, widziałam. Raz w życiu widziałam kruka w naturze i wierzcie mi, nawet największej wronie daleko do niego. Wspomnę tu tylko, że kruk może ważyć nawet dwa kilogramy (wrona około 500-600 g), a rozpiętość jego skrzydeł dochodzi do 140 cm (u wrony jest to mniej, niż metr). Teraz już chyba nie pomylicie czarnowrona z krukiem…

Jeśli chodzi o pożywienie, tryb życia i siedlisko, czarnowron zasadniczo nie różni się od wrony siwej. Odzywa się takim samym krakaniem, jak wrona siwa. Jest może bardziej osiadły niż ona. I łatwiej, niż ona, przystosowuje się do życia w mieście, chętniej się w nim osiedlając. Jest jeszcze jedna różnica. O ile wrona siwa objęta jest ochroną częściową w naszym kraju, o tyle czarnowron podlega ochronie ścisłej.

A teraz, skoro już załatwiliśmy kwestie biologii gatunku, przejdźmy do ciekawszej części naszej opowieści – wroniej inteligencji. W wielu eksperymentach badacze dowiedli, że wrony inteligencją dorównują ludzkim siedmiolatkom. Potrafią korzystać z narzędzi, odrzucać rozwiązania, które nie prowadzą do celu, a nawet łączyć ze sobą różne elementy, by za ich pomocą dostać się do pożywienia. Jak dotąd taką umiejętność wykazywały jedynie ssaki naczelne. Wygląda na to, że wrony wykazują umiejętność myślenia przyczynowo – skutkowego i potrafią racjonalizować swoje działania. Przykładem może tu być wspominane w przypadku gawronów rzucanie orzechów na asfalt, by rozgniotły je koła samochodu. To znakomicie pokazuje, jak wrony potrafią rozwiązywać problemy. Innym przykładem wroniej inteligencji jest eksperyment, w którym przed ptakami postawiono trzy kubki. Były na nich położone karty ze znakami graficznymi (kółko, kwadrat, trójkąt itp.). Ptaki dostawały nagrodę tylko wtedy, gdy wskazały dwie karty z takim samym wzorem. Poradziły sobie z tym w mig, nie potrzebując bynajmniej treningów i tresury. Wykazały się tym samym zdolnością do myślenia abstrakcyjnego. Cóż! Wygląda na to, że nie możemy już sobie uzurpować prawa do uznawania się za jedyne stworzeniami myślące abstrakcyjnie…

Jakby tego było mało, pewien badacz z Seattle wykazał, że wronom lepiej nie podpaść. Potrafią nie tylko zrazić się do kogoś, ale i przekazać tę urazę kolejnym pokoleniom. Naukowiec założył maskę jaskiniowca i tak przebrany, złapał i uwięził w klatce kilka wron, mieszkających w pobliżu uczelni. Po pewnym czasie wypuścił je na wolność. Następnie poprosił kilku kolegów, aby założyli podobne maski i wyszli na spacer. Okazało się, że wrony uwięzione wcześniej przez naukowca zaatakowały przebranych ludzi, kracząc głośno i latając nisko nad ich głowami. Co więcej, podczas kolejnych spacerów coraz więcej wron zachowywało się wrogo wobec przebranych badaczy, co wskazywało na to, że „pouczone” zostały przez pobratymców, iż ci osobnicy mogą być niebezpieczni. Eksperyment trwał pięć lat i wykazał ponad wszelką wątpliwość, że wszystkie okoliczne wrony, także te urodzone po uwięzieniu tych pierwszych, reagują agresją na maskę jaskiniowca, co wskazało, że nauczyły się tego od rodziców i innych dorosłych ptaków. To badanie wykazało, ż wrony uczą się na dwa sposoby: poprzez własne doświadczenie i obserwowanie innych. Dzięki temu ptaki mogą szybko reagować na nowe zagrożenie i przyswajać sobie nawyki ułatwiające życie.  

Wrony to bardzo mądre ptaki. Tak, tak! Wykorzystajmy każdą nadarzającą się okazję, aby obserwować te przemyślne, zaradne, sprytne i pomysłowe stworzenia. Wprawdzie eksperyment miał miejsce w USA, ale kto je tam wie, te cwane ptaszyska. Widać, że nie tylko same potrafią się zemścić, ale i inne zbuntować… A nuż się i nasze zwiedziały…

Maria Polaczek