Wernisaż wystawy „Afirmacja” Barbary Kędzior

Sztuka – niektórzy jej nie rozumieją, inni podziwiają, a jeszcze inni ją tworzą. Potrafi zadziwić, poruszyć serce i dać wytchnienie. Potrafi także leczyć – takie słowa można było usłyszeć w czwartkowy wieczór podczas wernisażu wystawy „Afirmacja” Barbary Kędzior w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Juliusza Słowackiego w Tarnowie. Malarka chciałaby pomagać ludziom, stosując terapię poprzez sztukę. Idąc według tej myśli, zachęciła do tego swą siostrę. Zaczęła ona wyszywać piękne obrazy, które również można było podziwiać na wystawie.

Obrazy Barbary Kędzior, jak przyznaje sama artystka, wypływają prosto z serca. Maluje najczęściej pejzaże, ale nie brak u niej również prac abstrakcyjnych. W tych dziełach widać uczucia przelewane na papier. Jej życie, podobnie jak wielu z nas, nie było usłane różami. Różne życiowe wypadki, w tym choroba, ukształtowały malarkę i pozwoliły jej się w końcu przełamać.

Tak powstała jej pierwsza wystawa pt. „Imperfekcja”, którą prezentowała w Tuchowie. Podobno można było ujrzeć na nich niepokój malarki. Jak mówiła Barbara Kędzior, doskonałość u artysty, znaczy koniec jego twórczości. Nie chciałaby nigdy dojść do całkowitej perfekcji. Pragnie ciągle się rozwijać i wciąż odnajdywać rzeczy, w których mogłaby się sprawdzić.

Wernisaż wystawy „Afirmacja” odbył się 28 listopada w tarnowskiej bibliotece. Nazwa ta była adekwatna do przedstawionych dzieł. Rzeczywiście na każdym z nich odnaleźć można było spokój. Kolory stonowane, wiele żółci i zatrzymanych w swym pięknie krajobrazów. Można było tu zobaczyć pole słoneczników, obrazy, które w centrum miały słońce, a także schody prowadzące do nieba. Artystka, zapytana o nie, wyznała, że powstały w czasie pobytu w sanatorium. Były dyktowane złą pogodą i pragnieniem wydostania się z ponurego pomieszczenia. Na wystawie znalazły się również abstrakcyjne dzieła artystki, malowane akrylem. Jak sama autorka dzieł mówiła, ciągle się uczy, a technika ta jest niezwykle trudna. Dzieła jednak zadziwiały jakością wykonania i połączeniem kolorów.

W trakcie wernisażu Barbara Kędzior odpowiadała na pytania stawiane jej przez przybyłych. Mówiła o swym wykształceniu plastycznym, o które musiała sama zabiegać. Wspomniała o swej rodzinie i pracach, których kiedyś miała wiele niedokończonych. Przyznała, że obecnie nie ma takich dzieł. Tak samo, jak nie utożsamia się z żadną z technik wykonywania prac. Stwierdziła, że ciągle szuka i próbuje nowych metod. Zapytana o rady dla początkujących artystów uznała, że tacy nie istnieją, bo każdy jest początkujący. Należy tylko ciągle próbować i nigdy nie poddawać się. Tą wymowną puentą można by podsumować całą wystawę malarki. Jej postawa jest godna podziwu, gdyż pomimo trudności, potrafi odnajdować w życiu piękno. Dla niej jest to sztuka, której oddaje się całym sercem. Warto obejrzeć jej obrazy i posłuchać, jak o nich mówi sama artystka.

Anna Hajduk