To był lipiec – zakończył się Tarnów Polskiej Piosenki
Tarnów Polskiej Piosenki Festival 2018 oficjalnie dobiegł końca, ale w pamięci mieszkańców miasta pozostanie zapewne do kolejnej edycji, bo chyba nikt nie wierzy w to, że takowa miałaby się nie odbyć. Ostatniego dnia festiwalu na tarnowskim Rynku zaprezentowali się mężczyzna – Paweł Stasiak z zespołem Papa D. – i kobieta – Maryla Rodowicz. O ile sobotnie koncerty zdominowały męskie głosy, to w niedzielny wieczór płeć piękna objawiła swoją potęgę i zdeklasowała występującego przed nią pieśniarza, który z gwiazdy przemienił się zaledwie w support.
Paweł Stasiak z zespołem Papa D. najlepiej jak potrafił rozgrzewał publiczność przed koncertem finałowym. Synthpopowa grupa czarowała efektami elektronicznymi i chwytliwymi, melodyjnymi numerami. Wokalista przez cały czas utrzymywał kontakt z ludźmi, którzy licznie zebrali się na tarnowskim Rynku.
Następnie na scenie pojawiła się wiecznie młoda Maryla Rodowicz, która przeniosła tarnowian w tamte lata, co minęły. Podczas jej występu wszyscy bawili się wyśmienicie – począwszy od kilkuletnich dzieci aż po seniorów. Maryla Rodowicz wyśpiewała swoje największe przeboje w świeżych, rockowych aranżacjach, zaś jej energia sceniczna i siła głosu pokazały, że to właśnie ona wyznacza muzyczne standardy i w występach na żywo nie ma sobie równych. Przecież królowa polskiej piosenki ma ciągle dwadzieścia lat i choć wsiadała już do niejednego pociągu, nigdy nie był on byle jaki, aczkolwiek o bagaż i bilet wcale dbać nie musi. Wystarczy jej gitara i powalająca ekspresja.
Maryla kocha Tarnów i co tam dla niej jakieś Rio, przecież w naszym mieście czuje się doskonale, a w finale festiwalu dała takiego czadu, o którym nawet w piekle się nie śniło. W niebie również, ponieważ niebo na czas występu Maryli przeniosło swoją siedzibę do Tarnowa.
Krystian Janik
Fotorelacja: Lidia Jaźwińska