Tarnów Polskiej Piosenki poukładany przez Rafała Huszno

Trzeci dzień Tarnowa Polskiej Piosenki rozpoczął się od koncertu projektu HUSH, czyli Rafała Huszno, lidera Totentanz, wraz z zespołem. Muzycy zaprezentowali pięć numerów – w tym aż trzy premiery – które uzupełnili utworami z repertuaru Totentanz w zupełnie nowych aranżacjach. Rafał Huszno nie po raz pierwszy udowodnił, że jest jednym z najwybitniejszych wokalistów rockowych w Polsce i powinien występować na wszystkich możliwych festiwalach muzycznych od Przystanku Woodstock po Jarocin.

Muzycy HUSH nie pytali nikogo o glejt i dobrze, albowiem nic lepszego niż ich występ nie mogło spotkać tarnowskiej publiczności. Zaserwowali soczysty, riffowy rock’n’roll z kapitalnymi tekstami i przeszywającym zmysły wokalem. Schowali również w swoim występie kilka wspomnień z pierwszych krążków Totentanz i wyprowadzili z cienia mieszkańców miasta, którzy przechadzali się po tarnowskich ulicach. Nie wyobrażam sobie, aby ktoś kto usłyszał z oddali dźwięki HUSH, przeszedł obok nich obojętnie. I nikt nie musiał biec na koniec świta, żeby posłuchać polskiej muzyki rockowej w najlepszym wydaniu. Tak nawiasem mówiąc w nikim nie zgasło słońce, albowiem Rafał Huszno jest mistrzem układanek i repertuar, który przygotował na dzisiejsze późne popołudnie, jeszcze długo będzie unosił się nad Tarnowem. Chciałoby się posłuchać ich muzyki dłużej, aż po blady świt, żeby czas uciekał w snach. HUSH złapał wiatr i zawinił tylko tym, że nie było mu dane być główną gwiazdą dzisiejszego wieczoru.

Następnie na scenie pojawił się Mateusz Ziółko, zwycięzca trzeciej edycji The Voice of Poland. Rafał Huszno schodząc ze sceny powiedział, iż niektórzy twierdzą, że nie bez powodu zostali zestawieni ze sobą na tym samym koncercie. Oczywiście miał rację, wszakże Mateusz Ziółko operuje barwą głosu podobną do tarnowskiego artysty. Prawdopodobnie obaj panowie wypadliby doskonale w duecie. I choć słowa jednej z piosenek Mateusza Ziółko mówią, że nie ma już miłości, to tarnowianie udowodnili, że w ich sercach płonie miłość do muzyki. Wokalista oprócz swoich numerów zaśpiewał również kilka coverów, m.in. legendarne When a Man Loves a Woman Michaela Boltona i I’m Still Standing Johna Eltona. Całość wypadła znakomicie i z pewnością spora część publiczności poszłaby za Mateuszem Ziółko nawet w bezdroża.

Gwiazdą wieczoru była wszechstronna Natalia Kukulska, która otoczyła się symfonią dźwięków i audiowizualizacji. Ucieszyło to uszy i oczy tarnowian, jednakże nie nasyciło fotoreporterów, którzy poprzez ograniczenia gwiazdy nie mogli w pełni wykonać swoich obowiązków.

 

Krystian Janik

Fotorelacja: Lidia Jaźwińska