Sensacja! Bruk-Bet Termalica Nieciecza ciągle z szansą na europejskie puchary
Do sporej niespodzianki doszło w meczu 1/16 Pucharu Polski. Ekstraklasowa Cracovia przegrała w Niecieczy z Bruk-Bet Termaliką i to Słonie są dalej w grze o prestiżowe trofeum, trzy miliony złotych oraz prawo występu w kwalifikacjach Ligi Europy. Bohaterem spotkania był zdobywca dwóch goli Arni Vilhjalmsson.
Cieszę się, bo przejście do następnej fazy Pucharu Polski zawsze jest czymś ważnym. Wygrana z drużyną z ekstraklasy jest dodatkową wartością. Dla mnie najistotniejsze jest to, że kilku zawodników, których miałem pod obserwacją treningową, wyszło i nie pękło. Gratuluję debiutu Michałowi Leżoniowi. Dla niego było to niesamowite przeżycie. Zagrał w meczu o stawkę i stanął na wysokości zadania. Apeluję jednak o rozsądek bo to jeden mecz fajny, ale przed nim praca, praca i jeszcze raz praca. Po tym spotkaniu zawodnicy są mocno zmęczeni i teraz musimy zespół zregenerować. Daliśmy dziś kibicom trochę radości, a to ostatnio nie zawsze się zdarzało – mówił po meczu Marcin Kaczmarek, trener Bruk-Bet Termaliki Nieciecza.
Obaj trenerzy zdecydowali się dać szansę mniej eksploatowanym zawodnikom. Szczególnie prowadzący Cracovię Michał Probierz potraktował spotkanie jako okazję do przeglądu kadry swojego zespołu. Być może takie podejście wpłynęło na jakość widowiska. Przez pierwsze 45 minut na murawie działo się niewiele. Obie ekipy miały spory problem, żeby stworzyć dogodną okazję strzelecką. Bliżej otworzenia wyniku były Słonie, a to za sprawą Rafała Grzelaka, którego strzał głową pofrunął nad poprzeczką.
Słabszą pierwszą część zawodów piłkarze wynagrodzili kibicom po zmianie stron. Tak jak to zwykle bywa, mecz rozruszała bramka. W 52 minucie Michał Helik niefortunnie zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym. Sędzia początkowo nie zauważył tej sytuacji, jednak gospodarzom z pomocą przyszła technologia VAR. Po analizie wideo Jarosław Przybył wskazał na wapno, a Arni Vilhjalmsson skutecznie wykonał rzut karny.
Reakcją Probierza była desygnacja na plac gry Airama Cabrery, który wpisywał się na listę strzelców podczas dwóch ostatnich potyczek ligowych Pasów. Cracovia zaczęła zdecydowanie naciskać. Kilka razy poważnie zagroziła niecieczanom, jednak bardzo dobrze spisywał debiutujący w bramce Michał Leżoń.
Końcówka konfrontacji to ostra wymiana ciosów, zakończona nokautem przyjezdnych, na których zemściły się niewykorzystane okazje. W 88 minucie Leżoń odbił strzał z dystansu, do futbolówki dopadł Janusz Gol, ale z kilku metrów nie trafił do siatki. Termalica odpowiedziała kontratakiem, nieporadnie rozegranym przez Vilhjalmssona i Mikovicia. Cracovia w akcie desperacji posłała do przodu nawet własnego bramkarza, jednak ostatnie słowo należało do Słoni. Tym razem pierwszoligowiec zachował więcej zimnej krwi przy kontrze. Szeliga płasko zagrał islandzkiemu napastnikowi, a ten dopełnił formalności pakując piłkę do bramki z najbliższej odległości.
Zawodnicy Bruk-Bet Termaliki poznają swojego kolejnego przeciwnika dopiero 8 listopada. Zostanie on wyłoniony w drodze losowania. W ramach 1/8 finału Pucharu Polski, tak jak we wcześniejszych fazach drużyny rozegrają tylko jeden mecz. Słonie wyjdą na murawę 4 albo 6 grudnia.
Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Cracovia 2:0 (0:0)
1:0 Arni Vilhjalmsson 52′ (k.)
2:0 Arni Vilhjalmsson 90+6′
Bruk-Bet Termalica: Michał Leżoń – Dominik Sadzawicki, Przemysław Szarek, Rafał Grzelak, Kamil Słaby, Dawid Szymonowicz (61′ Mateusz Kupczak), Martin Miković, Bartosz Szeliga, Florin Purece (75′ Samuel Stefanik), Patrik Misak (80′ Jacek Kiełb), Arni Vilhjalmsson
Cracovia: Michal Pesković – Kamil Pestka, Ołeksij Dytiatjew, Michał Helik, Diego Ferraresso, Sierdier Sierdierow (72′ Javi Hernandez), Jakub Serafin, Janusz Gol, Sebastian Strózik (56′ Adrian Danek), Marcin Budziński, Filip Piszczek (55′ Airam Cabrera)