Różne sprawki liska “chytruska”.

 Sprytne, chytre, cwane – lisy budziły od wieków różne emocje, częściej negatywne, niż pozytywne. A jaki jest naprawdę ten bajkowy Lisek Chytrusek, przechera i spryciarz? Przyjrzyjmy mu się uważnie.

 Lis rudy, zwany także lisem pospolitym, po łacinie Vulpes vulpes, to ssak, którego, używając ludzkich kategorii, moglibyśmy nazwać oportunistą. Najlepiej świadczy o tym fakt, że zwierzę to nie ogranicza swojego bytowania do lasów, zagajników, słowem, terenów jako tako dzikich, ale chętnie osiedla się blisko ludzkich siedzib. Jego zdolności adaptacyjne do nowych warunków są niemal nieograniczone, stąd tak szeroki zasięg tego gatunku. Jest on najbardziej rozpowszechnionym drapieżnikiem na Ziemi. Lis rudy występuje aż w 45 podgatunkach o różnych rozmiarach i wariantach kolorystycznych sierści. Przy czym podgatunki z półkuli północnej są większe niż te, które żyją w środkowo-wschodniej części Azji.

Wygląd lisa jest tak powszechnie znany i charakterystyczny, że nie ma potrzeby go opisywać. Każdy z nas wymieni bez trudu rudą sierść, puszystą kitę i spiczasty pyszczek. Pewnie też każdy bez wahania odpowie, że lis łapie kury. Jasne! Jeśli tylko ma okazję, to nie pogardzi kurczakiem z przydomowej hodowli. Ale jadłospis lisów jest o wiele bogatszy. Mało kto wie, że lisy są wielkimi amatorami… owoców. I jeśli zaglądają do naszych sadów i ogródków, to nie tylko dlatego, że szukają wspomnianych kur, ale też i z tego powodu, że mają tutaj okazję skosztować swoich przysmaków: malin, jabłek czereśni, wiśni, śliwek i winogron. Cóż… Okazuje się, że ta bajka o lisie i kwaśnych winogronach ma jednak swoje uzasadnienie w lisiej diecie… Poza tym lisy polują chętnie na wszelkie gryzonie – norniki, nornice, myszy. Nie pogardzą bażantem, kaczką krzyżówką czy innym dzikim ptactwem, jajami, pisklętami, a jeśli mają okazję, włączają do swojego menu także ryby.

Jak wszystkie psowate, lisy to zwierzęta społeczne. Tworzą rodziny, a nawet małe stadka, w których prym wiedzie para alfa. Tylko ona może się rozmnażać. Młode, które już podrosły, a jeszcze się nie usamodzielniły, pomagają w wychowaniu najmłodszego pokolenia. Ten społeczny charakter gatunku doprowadził do wykształcenia szeregu sposobów porozumiewania się. To konieczne w rodzinnej grupie, aby każdy wiedział dobrze, co czuje, co zamierza inny osobnik. Tak więc lisy porozumiewają się trojako: poprzez zapach, głos i mowę ciała. Terytorium lisiej rodziny znakowane jest moczem. Co ciekawe, mocz służy też do oznaczenia terenu, gdzie wyczerpały się zasoby pokarmu, aby zwierzęta nie traciły czasu i energii na poszukiwania tam prowadzone. Zapach wydzielany jest także przez gruczoły okołoodbytowe. Substancje przez nie produkowane łączą się w specjalnym kanaliku-gruczole, gdzie pod wpływem reakcji chemicznych zachodzących pomiędzy nimi nabierają zapachu… fiołków. Tak! Lisy pachną fiołkami! Niewiarygodne? Owszem, ale prawdziwe.

Oprócz zapachu, lisom do porozumiewania się służy głos o skali sięgającej pięciu oktaw. Zwierzęta wydają szczeknięcia o różnym brzmieniu, w zależności od sytuacji, zamiarów, stopnia pokrewieństwa, a nawet wieku spotykających się osobników. Do tego piszczą, skomlą, pokrzykują, a szczenięta płaczą i zawodzą. Samice wabią samce głośnym, przeciągłym „łaaa”. Także uszy i ogon służą do wyrażania nastroju: czujności, agresji, uległości, niechęci, a nawet dobrego humoru i zamiaru zabawy. W odbieraniu tych wszystkich sygnałów pomagają lisom dobrze rozwinięte zmysły, przed wszystkim słuchu, bo lisy słyszą dźwięki o częstotliwości od 700 do 3000 Hz, a pisk myszy usłyszą z odległości stu metrów, trzepot zaś skrzydeł ptaka nawet z odległości pół kilometra. Dobry węch pomaga odczytać znaki zapachowe oraz znaleźć pożywienie, wzrok zaś, jakkolwiek bystry, reaguje głównie na ruch.

Zwierzęta te są z reguły monogamiczne. Pary „małżeńskie” wspólnie wychowują młode, które przychodzą na świat wiosną, po około dwóch miesiącach ciąży. Małe liski, może ich być w miocie od czterech do nawet trzynastu, rodzą się ślepe, głuche i bezzębne, ale pokryte gęstą, puszysta sierścią w ciemnym kolorze. Matka pozostaje a nimi, aby je ogrzewać i karmić przez pierwsze trzy tygodnie, a w tym czasie jedzenie przynosi jej partner i młode z poprzednich lat, pozostające jeszcze przy rodzinie. Matka broni młode z narażeniem życia, a jeśli zdarzy się, że zginie, opiekę nad malcami przejmuje ojciec. Lisięta szybko rosną. Już w wieku trzech, czterech miesięcy zaczynają opuszczać norę, a dojrzałość płciową osiągają, mając około siedmiu miesięcy. Dorosłe lisy mogą dożywać czternastu lat, na wolności jednak średnia długość ich życia wynosi około półtora roku. Dzieje się tak z różnych przyczyn. Lisy giną w wypadkach komunikacyjnych, z rąk myśliwych i kłusowników, dawniej dziesiątkowała je wścieklizna, teraz ich głównymi wrogami są świerzb i inne pasożyty wewnętrzne i zewnętrzne.

Zwierzęta te zamieszkują nory, czasem wspólnie z borsukami. Lisia nora, najczęściej wykopana pod korzeniami drzewa, w skarpie, nasypie, dzieli się na kilka korytarzy i posiada kilka jam oraz korytarzy, których łączna długość może wynosić wiele metrów. Ulubionym siedliskiem lisów są tereny otwarte, pokryte gęstą roślinnością, obfitujące w gryzonie, ulubioną zdobycz lisów. Zaczajają się one na nornika czy mysz, jak koty i wyskakując wysoko w górę, opadają wprost na swoja ofiarę. Obserwacja lisa, polującego w trawie, to czysta przyjemność. Ten „ryży kudła” dokonuje prawdziwie ekwilibrystycznych sztuczek. Cóż dziwnego? Lisy są bardzo skoczne. Potrafią wyskoczyć na ponad dwa metry w górę, łatwo pokonują więc ogrodzenia kurników i wybiegów dla drobiu. Świetnie też pływają, o czym mało kto wie.

Skoro lisy to tacy znakomici myśliwi i lubią przestrzeń, co zatem robią w miastach? Czy nie wspomniałam na początku, że to oportuniści? Po co się męczyć, kiedy w mieście żarcie jest na wyciągnięcie łapy. Nasze śmietniki to istny szwedzki stół dla lisa. Może, gdybyśmy nie marnowali tyle jedzenia… W miastach stosunkowo łatwo się schronić, jeśli tylko prowadzi się nocny tryb życia. Bywa, że ludzie i lisy żyją obok siebie wiele lat, a człowiek nawet nie zauważa rudego sąsiada… Poza tym w miastach nie ma myśliwych, jest więc bezpieczniej. Lisy są przemyślne i sprytne… Nie darmo stały się w folklorze i kulturze wysokiej symbolem przebiegłości, sprytu, cwaniactwa i konformizmu. Tak więc można powiedzieć, że sami zapraszamy lisy do naszych siedzib, zastawiając dla nich obficie stół i zapewniając im bezpieczeństwo… Ale musimy uważać… Nie tylko dlatego, że lisy nie pogardzą gołębiem, kurą, kaczką, czy osiedlowym kotem… Są nosicielami groźnych pasożytów, świerzbowca i tasiemca bąblowca.

Dzika przyroda coraz śmielej wkracza do miast. Cóż… Zwierzęta powracają na tereny, z których to mu je wcześniej wypędziliśmy… Wygląda na to, że musimy się nauczyć żyć w sąsiedztwie przedstawicieli dzikiej fauny.

            Maria Polaczek