Ponad podziałami. Rozmowa z Tomaszem Olszówką (Nasze Miasto Tarnów)

O początkach w Radzie Miejskiej, budżecie obywatelskim, aferze tramwajowej i zmianie pokoleniowej – rozmawiamy z Tomaszem Olszówką (Nasze Miasto Tarnów), przewodniczącym Komisji Rozwoju Miasta.

Jak podsumujesz swoje pierwsze miesiące w Radzie Miejskiej?

Zacznę od podsumowania wyborów. Wyniosłem z nich cenne doświadczenie oraz pozyskałem nowe kontakty, w większości dobre, ale nie obyło się też bez hejtu, który pojawiał się w czasie mojej kampanii. Jednakże najbardziej satysfakcjonujące jest dla mnie poczucie sukcesu, ponieważ Nasze Miasto Tarnów wbiło się pomiędzy PO i PiS, rozbijając w Tarnowie duopol partyjny. Statystyki pokazały, że co piąty tarnowianin zagłosował na Nasze Miasto Tarnów, również ja, jako kandydat niezależny, uzyskałem podobny wynik. Taką samą drogą w skali kraju podąża teraz Robert Biedroń i jego ugrupowanie Wiosna. Życzę mu, pomimo różnic światopoglądowych, żeby też udało mu się poruszyć ten duopol partyjny. Wspieram duchowo wszystkie ruchy, które niosą świeżość, bo ma to sens, czego najlepszym przykładem są ostatnie wybory w naszym mieście. Z kolei pierwsze dwa miesiące w Radzie Miejskiej upłynęły pod znakiem pracy, a także nauki, zaś kierowanie Komisją Rozwoju Miasta wymaga wiedzy i odpowiedzialności. Co ciekawe, na siedem osób wchodzących w skład tej komisji, aż sześć jest nowych. Oprócz mnie i Piotra Górnikiewicza, który jako jedyny został z poprzedniej kadencji, wśród nowych twarzy w komisji znaleźli się: Angelika Świtalska, Agnieszka Danielewicz, Dawid Solak, Mirosław Biedroń oraz Sebastian Stepek. Jestem przekonany, że taką ekipą, złożoną z przedstawicieli różnych klubów, wniesiemy do miasta mnóstwo świeżości, co zresztą już się dzieje.

W projekt Nasze Miasto Tarnów było zaangażowanych wiele osób – przede wszystkim młodych, chcących zmian i społeczników. Co dalej z ludźmi, którzy w czasie kampanii wspierali Nasze Miasto Tarnów?

Zdobyliśmy pięć mandatów, choć wróżono nam znacznie mniej. Sceptycy mówili, że zdobędziemy dwa, a realiści, że cztery, więc pięć uważam za sukces. Zapracowało na niego całe ugrupowanie, nie tylko osoby, które dostały się do Rady Miejskiej. Nasze Miasto Tarnów tworzyło wiele wspaniałych osób, z którymi wciąż utrzymujemy kontakt i wzajemnie się wspieramy. W marcu będziemy obchodzić pierwszą rocznicę powstania stowarzyszenia, co będzie okazją do spotkania się z naszymi sympatykami, a także podsumowania tego dobrego dla nas roku. Oczywiście są rzeczy, których nie udało nam się zrealizować, ale nie zapominamy o nich i prędzej czy później pochylimy się nad nimi. Będziemy spotykać się z osobami, które były z nami podczas kampanii wyborczej, ponieważ ludzie odczuwają potrzebę dalszej integracji i trzymają mocno kciuki za swoich przedstawicieli w Radzie Miejskiej.

Ja Ci się współpracuje z Koalicją Obywatelską?

Często dostaję pytania, czy jesteśmy w koalicji z Koalicją Obywatelską i za każdym razem powtarzam, że nie jesteśmy. Sama współpraca jest merytoryczna, pozostajemy w konstruktywnej neutralności jako strażnicy wartościowych projektów i dobrych zmian w mieście. Prezydent też chyba dostrzega potrzebę zmian w mieście i widzę, dodam żartobliwie, że nawet zaczął je od siebie.

Masz na myśli nowy image prezydenta?

No tak, charakterystyczne wąsy były dotychczas znakiem rozpoznawczym prezydentury. Tym nie mniej, nowy image stanowi przykład korzystnej metamorfozy. Podążając za tym dobrym wzorem, będziemy przez całą kadencję namawiać prezydenta i jego zaplecze do wielu dobrych projektów rewitalizujących nasze miasto.

Nie sądzisz, że porozumienie z Koalicją Obywatelską dało wyborcom podstawę do krytykowania Twoich działań? Wszakże w kampanii byłeś przeciwnikiem układów, szczególnie z koalicją, którą nazywałeś egzotyczną.

Jeśli masz na myśli egzotyczną koalicję prezydenta z radnym Ciesielczykiem, to cały czas jestem pod wrażeniem, że do czegoś takiego w ogóle doszło i że nadal to funkcjonuje. Nasze Miasto Tarnów trzyma się od tego z daleka, a nasza współpraca z Koalicją Obywatelską jest – jak już wspomniałem – oparta na realizacji potrzebnych miastu projektów. Dla mnie sukcesem było na przykład ustalenie planu zagospodarowania przestrzennego przy węźle autostradowym, gdzie teren od północnej strony ulicy Wilczej w całości zostanie przeznaczony na strefy przemysłowe. Magistrat miał trochę inną koncepcję, my zaś przedstawiliśmy bardziej odważne rozwiązanie i dzięki dobrej argumentacji, nasz pomysł będzie realizowany. W zasadzie od początku mojej kampanii byłem narażony na hejt i doskonale wiem, że zawsze znajdą się krytycy, którzy wyszydzą nawet najlepsze pomysły. Dlatego z naszego kręgu wyszedł pomysł, żeby przeciwdziałać mowie nienawiści i już wkrótce w tarnowskich szkołach pojawią się takie lekcje.

Jakie są Twoje pomysły na rozwój Tarnowa?

Wszystkie pomysły zostały zapisane w naszym programie, który jest nadal aktualny. Jego najważniejsze elementy udało nam się przenieść do porozumienia programowego z Koalicją Obywatelską i prezydentem. Nie ukrywam, że ich realizacja będzie zależeć w dużej mierze od determinacji wszystkich stron. Pierwszym sprawdzianem okaże się z pewnością audyt finansów miejskich, gdyż do końca marca musi zostać ogłoszony przetarg, który wyłoni wykonawcę tego przedsięwzięcia. Przy każdej możliwej sytuacji będziemy się starać przybijać „stempel” Nasze Miasto Tarnów – będziemy zabiegać o nowe inwestycje gospodarcze i perspektywy dla młodych ludzi, walczyć ze smogiem i reklamami szpecącymi przestrzeń, projektować nowe ścieżki rowerowe, a także dążyć do rozwoju opieki w żłobkach i przedszkolach.

Trudno jest zaplanować budżet miasta przy przeszło półmiliardowym długu?

Podczas planowania budżetu staraliśmy się ograniczyć ten niesławny dług. Jednak w praktyce wygląda to tak – zdecydowana większość pozycji inwestycyjnych jest pochodną wcześniej podjętych działań, więc nie mamy wpływu na rozpisane już przetargi i podpisane umowy. W pewnym sensie jesteśmy zakładnikiem polityki z poprzedniej kadencji. Mogliśmy jedynie wykreślić z budżetu pozycje, które według nas nie są najpilniejsze, a z drugiej strony dołożyć środków tam gdzie ich brakowało (m.in. wzmocnienie NGO-sów, ochrona zwierząt czy rozwój komunikacji publicznej).

A budżet obywatelski? Jak pokrótce wyglądają jego nowe zasady?

Nowe zasady budżetu obywatelskiego wyglądają bardzo dobrze. Najbardziej cieszy podwojenie kwoty z dwóch do czterech milionów złotych. Wcześniej o kształcie i zasadach budżetu obywatelskiego decydował prezydent, teraz będzie to robić Rada Miejska. Projekty będą się mieścić się w przedziale od stu do pięciuset tysięcy, a każdy mieszkaniec Tarnowa będzie miał do dyspozycji dwa głosy. Myślę, że nowe regulacje dobrze zabezpieczają transparentność i obywatelskość realizacji projektów budżetu.

Czy mieszkańcy mogą przez to rozumieć, że nie powtórzy się sytuacja z Amfiteatrem, kiedy projekt obywatelski został zastąpiony prezydenckim?

Budżet obywatelski, jak sama nazwa wskazuje, powinien pozwalać mieszkańcom decydować, jakie projekty będą realizowane i w jaki sposób. Nasze Miasto Tarnów, będąc w Radzie Miejskiej, ma obecnie wpływ na politykę miejską, więc nie sądzę aby doszło do podobnej sytuacji. Moim zdaniem otwarcie się na aktywność mieszkańców i organizacji pozarządowych jest jednym z kluczy do rozwoju Tarnowa. Ja sam przeznaczam część diety radnego na wspieranie inicjatyw obywatelskich. Nie jest to działalność charytatywna, tylko inwestowanie w jedno z najcenniejszych aktywów miasta.

Przez tydzień miasto żyło facebookową aferą tramwajową. Czy coś po niej jeszcze zostało?

Facebookowi złośliwcy twierdzą, że jest to zamieszanie o nic. Ja jestem podbudowany tą dyskusją, ponieważ tak sytuacja pokazuje, że mieszkańcy Tarnowa posiadają coś w rodzaju zestawu lokalnych wartości, które ich łączą. Cafe Tramwaj jest dla nas powodem do dumy, czymś co spektakularnie wpisało się w panoramę miasta, i nie wyobrażamy sobie, że mogłoby tego nie być. W mojej ocenie ta dyskusja oznacza, że tarnowianie chcą więcej takich charakterystycznych obiektów, szczególnie w  miejscach, które są uśpione, jak Góra Św. Marcina czy Starówka. Takie artefakty przyciągają turystów, a przede wszystkim integrują mieszkańców. Tramwaj w żaden sposób nie dewastuje przestrzeni historycznej miasta, a wręcz przeciwnie – jest współczesną wizytówką, nawiązującą do historii. Spójrzmy na kamienicę Bracha, budynek dawnego Starostwa, Młyn Szancera, okropne reklamy – to są rzeczy, które naprawdę szpecą Tarnów. Dyskusja przyciągnęła oczywiście też kilku internetowych mędrków, którzy przy każdej okazji mają potrzebę dowartościowania się czy podbudowania ego. Niektórzy nawet widzieli w tym sztucznie wygenerowany spór, ale to margines tej dyskusji. Mieszkańcy Tarnowa moim zdaniem zareagowali  perfekcyjnie.

Niedawno promowałeś pomysł powstania książkomatu na tarnowskim dworcu. Jednakże coraz częściej słychać głosy, że w mieście brakuje nowoczesnej biblioteki. Czy taka idea jest Ci bliska?

Na przykładzie młodych ludzi mogę powiedzieć, że moda na czytelnictwo rośnie, choć było słychać głosy, że jest wręcz przeciwnie. Większość szanujących się miast posiada swoje festiwale literackie, a miasta wielkości naszego coraz częściej inwestują w nowoczesne biblioteki czy mediateki. Myślę, że powstanie w naszym mieście takiej mediateki jest kwestią czasu. A książkomat z możliwością wypożyczenia zamówionej wcześniej książki, a później jej oddania, to fajna miejska innowacja, ułatwiająca życie zapracowanym czytelnikom.

Co sądzisz o konkursie na zagospodarowanie Parku Niepodległości na Górze Św. Marcina?

Zmieniają się prezydenci, zmieniają się władze, a Góra Św. Marcina ciągle nie została należycie zagospodarowana. Przez lata nie potrafiliśmy pokusić się o duży projekt strategiczny dla Tarnowa. Każde magnetyczne miasto musi mieć swoją Wieżę Eiffla, którą u nas jest Góra Św. Marcina, a fakt, że do tej pory nikt nic z nią nie zrobił, jest jednym z tarnowskich grzechów głównych. W tej chwili został zorganizowany mini konkurs, ale raczej nie tędy droga, ponieważ należy zorganizować duży konkurs architektoniczny z zaangażowaniem renomowanych pracowni, które realizowały podobne projekty w skali kraju, a nawet Europy. Oczywiście trzeba mądrze rozplanować budżet w wieloletniej prognozie finansowej i pozyskać dofinansowanie z funduszy europejskich na coś, co wyróżni miasto i przyciągnie do niego turystów.

Nie boisz się, że skończy się tylko na projekcie?

Niestety historia nie napawa optymizmem i jeśli nie zostanie ogłoszony poważny konkurs, o którym wspominałem, pod kątem nowej perspektywy unijnej i wpisania Marcinki na listę projektów indykatywnych w województwie małopolskim, to faktycznie rzecz może skończyć się na projekcie. Pamiętajmy też, że w zakresie części terenów wciąż toczą się – moim zdaniem – jałowe spory sądowe, które dawno już należało zakończyć ugodą z rodziną Sanguszków. Jednakże w mieście dokonuje się powoli zmiana pokoleniowa więc liczę, że i w tym zakresie przełoży się to na pozytywne efekty. Ze swojej strony mogę zapewnić, że zarówno jako klub radnych Nasze Miasto Tarnów, jak i „wspaniała siódemka” Komisji Rozwoju będziemy czuwać nad powstawaniem i realizacją projektów miastotwórczych, które otworzą Tarnów na nowe, oczywiście lepsze, perspektywy.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję również.

Krystian Janik