Po naszych koncertach wszyscy będą mieć kaca. Rozmowa z zespołem K.A.C

O kalifornijskim graniu w polskich miastach, skacowanych przeglądach muzycznych, debiutanckiej płycie i zbliżającym się koncercie w Chicago – rozmawiamy z hardrockową grupą K.A.C w składzie:

Maksymilian Kwapień – WOKAL

Dominik Sędziak – GITARA PROWADZĄCA

Maciej Wąż – GITARA RYTMICZNA

Karol Podsiadło – BAS

Piotr Ptaśnik – PERKUSJA

Przed nami Tarnów Polskiej Piosenki. Pierwsze dwa dni festiwalu są połączone z występami lokalnych zespołów wyłonionych w konkursie DemoGraMy. Byliście pierwszym zespołem, który zgłosił swoją aplikację – tak przynajmniej można było wyczytać z Facebooka DemoGraMów. Jednakże nie wystąpicie podczas festiwalu. Co się stało?

My też zadajemy sobie to pytanie. Myślimy, że należy skierować je do osób zarządzających tym festiwalem. Jest nam przykro, że nie wystąpimy, ponieważ bardzo chcieliśmy ponownie zagrać w Tarnowie, po udanych dla nas juwenaliach. Zebraliśmy pozytywne recenzje, ludzie z Tarnowskiego Centrum Kultury nas docenili, a portal AxunArts przychylnie się o nas wypowiadał w swojej recenzji koncertu. Szkoda, że na festiwalu Tarnów Polskiej Piosenki wystąpią na DemoGraMach zespoły, które śpiewają po angielsku. Widocznie ktoś zadecydował, że nie chce zespołu, który gra wyłącznie po polsku i zostały wybrane te grające po angielsku lub mające jakieś utwory anglojęzyczne.

Czyli w Tarnowie nie śpiewa się tylko po polsku. Szkoda, że nie dostaliście szansy zaprezentowania się podczas festiwalu.

Wywodzimy się stąd i chcieliśmy tutaj zagrać. Jesteśmy silnie związani z tym miastem, a Tarnów po raz kolejny pokazuje nam przysłowiowy środkowy palec i nie daje argumentów, żeby tutaj wracać. Warto również wspomnieć, że wygraliśmy tegoroczną edycję Tarnowskiego Przeglądu Muzycznego, a podczas DemoGraMów wystąpi zespół, który uczestniczył w tym konkursie i zajął jedno z ostatnich miejsc.

Rozmawiałem niedawno z Jerzym Durałem z Ziyo i powiedział mi, że na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat nikt w Tarnowie nie proponował mu zagrania koncertu. Zastanawiam się z czego to wynika, że Tarnów traktuje po macoszemu swoich muzyków.

Ziyo to przecież legenda tego miasta, jeden z najbardziej rozpoznawalnych tarnowskich zespołów obok Totentanz i Wojtka Klicha. Jesteśmy zdziwieni, że nie proponowano im koncertów od tak długiego czasu, a jednocześnie daje nam to obraz tego miasta. Sytuacja z DemoGraMamami jest dla nas niezrozumiała, ponieważ sam przewodniczący jury, Rafał Huszno, zaproponował nam wysłanie zgłoszenia. Było to dwa dni po tarnowskich juwenaliach. Niestety wszyscy wiemy jak to się skończyło.

Braliśmy udział w różnych przeglądach, więc byliśmy przekonani, że wystąpimy również w Tarnowie. Warto wspomnieć o ogólnopolskim festiwalu Rock May Festival 2018 w Skierniewicach, który wygraliśmy. Jest to jeden z najbardziej prestiżowych festiwali w swoich kręgach. Występowały tam takie gwiazdy, jak Acid Drinkers, Luxtorpeda, Hey czy Monika Brodka, którą mieliśmy zaszczyt supportować i poznać osobiście. Wygraliśmy dzięki naszej muzyce, zachowaniu scenicznemu i przede wszystkim świeżości. Przy naszej konkurencji byliśmy tak naprawdę nastolatkami, a pomimo to udało nam się pokazać naszą muzykę w jak najlepszym świetle i zająć pierwsze miejsce. Dostaliśmy pozytywną opinię od Marka Wiernika, dziennikarza Radiowej Trójki, który jest ogromnym autorytetem. Początek naszej działalności uważamy za bardzo udany, aczkolwiek czujemy niedosyt, że nie będziemy mogli zaprezentować się w najbliższym czasie w Tarnowie.

Porozmawiajmy chwilę o festiwalach. Co sądzicie o współczesnym Woodstocku i Jarocinie?

Jeśli chodzi o te festiwale, a przede wszystkim Jarocin, odnosimy wrażenie, że nie warto tam w ogóle aplikować, ponieważ ich priorytety uległy degradacji. Ideą Woodstocku była promocja zespołów lokalnych, które występowały później na małej scenie. A teraz dochodzi do sytuacji, w której Nocny Kochanek, czyli kapela znana w całej Polsce, musi startować w eliminacjach, ponieważ jest to dla nich jedyna opcja dostania się na Woodstock. Jest to wypaczenie pierwotnych koncepcji tego festiwalu.

Opowiedzcie o Rock May Festival.

Nigdy wcześniej nie braliśmy działu w tak świetnie zorganizowanym przeglądzie. Organizatorzy ściągnęli zespoły z całej Polski i dali im szansę zaprezentowania się na scenie ogólnopolskiej. Została stworzona niewiarygodna atmosfera – wszystkie kapele były traktowane na poziomie gwiazd. Wszędzie kręciły się media, przeprowadzali wywiady i robili zdjęcia na ściance. W przyszłym roku wracamy do Skierniewic jako laureaci i druga gwiazda wieczoru po ogólnopolskiej gwieździe. Pamiętamy, że stresowaliśmy się tym występem, co może nie brzmi najlepiej w ustach muzyków rockowych. Musieliśmy wstać o piątej rano, żeby dojechać do Skierniewic na dziesiątą, a po drodze zjedliśmy hot dogi na stacji benzynowej. Czuliśmy się fatalnie i byliśmy przekonani, że zatruliśmy się nieświeżymi parówkami, ale prawda jest taka, że przyczyną był ukryty głęboko w nas potężny stres (śmiech). I dlatego ta wygrana tak mocno nas cieszy – pokonaliśmy stres, pokazaliśmy się z najlepszej strony i wygraliśmy ogólnopolski przegląd, co jest dla nas ogromnym sukcesem, ponieważ w tym składzie graliśmy zaledwie pół roku.

K.A.C nie jest waszym pierwszym projektem. Jak wygląda historia zespołu?

Powstaliśmy na fundamencie Burnin’Whistle. Graliśmy od 2015 roku, po angielsku, ale ciągle nam czegoś brakowało, więc postanowiliśmy zmienić koncepcję zespołu. Zdecydowaliśmy, że będziemy grać prosty hard rock zakorzeniony w latach 80., i zrobimy to po polsku. Z repertuaru Burnin’Whistle pozostawiliśmy zaledwie dwa numery, a resztę napisaliśmy już pod szyldem K.A.C.

Ile osób pozostało z Burnin’Whistle?

Pozostało nas czterech, czyli praktycznie kompletny skład. Dołączył do nas Karol z krakowskiej grupy Hot Streak. Wiosną ubiegłego roku zagraliśmy razem koncert. Potem chłopaki z Hot Streak zaproponowali nam kolejny wspólny koncert i tydzień później zadzwoniliśmy do Karola i zaproponowaliśmy, żeby do nas dołączył.

Gracie tylko autorskie kawałki, czy zdarzają się wam covery?

Jeśli chodzi o covery zawsze staramy się wprowadzać jeden na bisie. Stwierdziliśmy, że takim kawałkiem, na którym można się świetnie bawić i improwizować jest „Rocket Queen” Guns N’Roses, więc postanowiliśmy go wprowadzić do repertuaru. Podczas bisów przeciągamy ten numer nawet do piętnastu minut. Oprócz tego zdecydowanie odchodzimy od coverów.

Macie już materiał na debiutancki krążek?

W zasadzie dysponujemy kompletnym materiałem, ale cały czas doskonalimy kawałki. Chcemy nagrać szybką płytę, zawierającą maksymalnie dziewięć utworów. Wychodzimy z założenia, że debiutancka płyta powinna być zwarta, żeby nie nudziła, bo wiadomo, że jeśli wydawnictwo zawiera czternaście utworów, to zawsze trafiają się jakieś niewypały. Epoka krążków trwających godzinę albo dłużej odeszła w zapomnienie. Ludzie słuchają całych albumów w drodze do pracy, jadąc autobusem, tramwajem czy samochodem. I właśnie to ma być ok. 40-minutowy strzał, który będzie się dało przesłuchać w trakcie drogi. Stylistycznie stawiamy na jednolity polski hard rock z łyczkiem metalu i dodatkiem bluesa. Wszystko jest już praktycznie dopięte na ostatni guzik. Jesteśmy na etapie poprawiania detali i ćwiczenia tych numerów, żeby jak najlepiej je nagrać.

Warto również wspomnieć o naszej wizji polskiego hard rocka. Wszyscy fascynujemy się amerykańską muzyką z lat 80. z kręgu Los Angeles, naszą główną inspiracją jest Guns N’Roses. Generalnie przekładamy to, co grało się na Zachodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych w latach 80. na rodzimy grunt. Nasze teksty zawierają ściśle polskie przemyślenia, które w połączeniu z kalifornijskimi, prostymi dźwiękami brzmią zaskakująco dobrze.

Wasze teksty są dosłowne, dosadne i pozbawione większej metaforyki. Takie wyciągam wnioski po tym, co dane mi było usłyszeć.

Większość tekstów właśnie tak wygląda. Jednakże na płycie znajdzie się kawałek „Bestia” w który wpisaliśmy pewną metaforę.

Wybraliście numer promujący album?

Płytę będzie promował mocny kawałek, który pojawi się razem z teledyskiem. Jeszcze nie wybraliśmy konkretnego utworu, ponieważ jest kilka, które sprawdziłyby się idealne w formie klipu. Ludzie są wzrokowcami i chcą zobaczyć zespół lub jakąś fabułę. Przekonaliśmy się o tym wrzucając do sieci „Dawaj forsę” z tarnowskich juwenaliów. Został świetnie odebrany i ma praktycznie tyle samo wyświetleń, co udostępniony miesiąc wcześniej „Paradoks”, który nie posiadał warstwy wizualnej. Teledysk zrealizuje Kita, czyli Kuba Kitajewski, tarnowski raper. Na swoim koncie ma współpracę m.in. z Wasabi, Need More Clouds czy Fokusem z Paktofoniki. Nie wyobrażamy sobie innego realizatora naszego pierwszego klipu.

Wasza nazwa i logo od pierwszego ujrzenia kojarzy mi się z ongiś wiodącą prym w polskiej muzyce metalowej grupą KAT. Inspiracja czy przypadek?

Zdecydowanie przypadek. KAT nie był naszą inspiracją, po prostu chcieliśmy stworzyć nazwę chwytliwą i intrygującą, żeby słuchacz przez chwilę się zastanowił o co chodzi, stąd kropki pomiędzy literami. Z drugiej strony było to najtrafniejsze określenie nas (śmiech). Na razie nie jesteśmy wypozycjonowani w Google, jak wpisuje się K.A.C to wiadomo, co wyskakuje. Oczywiście będziemy dążyć do tego, żeby było inaczej (śmiech).

Czyli po waszych koncertach wszyscy będą mieć kaca? (śmiech)

Mamy taką nadzieję! (śmiech) Zrobimy wszystko, żeby słuchacze mieli takiego kaca, który sprawi, że będą chcieli nas jeszcze raz posłuchać. Nie od dzisiaj wiadomo, że na kaca najlepsze jest powtórzenie tego, co ów stan spowodowało (śmiech).

Szukacie wydawcy?

Planujemy wypuścić płytę własnym nakładem. Wytwórnie muzycznie nie posyłają swoich agentów na koncerty, ta epoka niestety minęła, więc trzeba walczyć o przebicie. Jeżeli chcemy coś osiągnąć musimy dostosować się do systemu.

Jeśli debiutanci krążek zostanie dobrze przyjęty, to macie szansę na kontrakt z wytwórnią na nowy materiał i przy okazji reedycję pierwszego w większym nakładzie.

Dokładnie tak to działa. Z drugiej strony możliwość wydania płyty własnym nakładem uwalnia nas od ingerencji w jej zawartość. Wydawca zawsze może odrzucić piosenki, które w naszej opinii będą gotowe do nagrania. Zdarzały się już takie przypadki, czego przykładem jest IRA. Ich pierwsza płyta jest przecież szczytowym osiągnięciem w historii polskiego hard rocka. Niestety od dłuższego czasu słuchają złych doradców (śmiech). My też nie wiemy, co za dziesięć lat będzie nam siedzieć w głowach, ale w tym momencie chcemy w stu procentach wyrażać siebie takich, jakimi jesteśmy tu i teraz.

Wydanie płyty własnym nakładem wiąże się z pewną inwestycją. Macie plan jak pozyskać na ten cel dodatkowe środki?

11 lipca uruchamiamy zbiórkę crowdfundingową na portalu PolakPotrafi.pl., której celem będzie kwota dwudziestu tysięcy złotych. Nas jako jeszcze studentów, pomimo iż jesteśmy osobami pracującymi i w zasadzie żyjemy już na własny rachunek, takie koszty przerastają. Zdajemy sobie sprawę, że poczta pantoflowa ciągle funkcjonuje i ma się bardzo dobrze, więc będziemy chcieli, żeby nasza zbiórka dotarła do jak największej ilości osób. Mamy szczerą nadzieję, że znajdą się ludzie gotowi pomóc nam w spełnieniu marzeń. Dla osób, które dofinansują nasz projekt przewidzieliśmy nagrody, które na pewno będą w stanie ucieszyć wiele osób. W dołączonej do płyty książeczce znajdą się również podziękowania dla fundatorów.

Gdzie w najbliższym czasie będzie można was usłyszeć?

Mamy zaplanowane dwa koncerty w Krakowie. 21 lipca zagramy w klubie Chicago Jazz, a następnie 11 sierpnia w Boss Garage Pub. Jest to jeden z najlepszych klubów w Krakowie nastawionych na lokalnych muzyków. Klub jest zorganizowany w namiocie i koncerty wychodzą w nim naprawdę znakomicie. Podczas ostatniego występu Metalliki w Krakowie właśnie tam odbyło się before i after party. Może się zrobić o nas głośno również w telewizji, ponieważ nasz wokalista Maks dostał się do tegorocznej edycji The Voice of Poland.

Dziękuję wam za rozmowę i życzę kariery co najmniej na poziomie Guns N’Roses.

Również dziękujemy i zapraszamy do śledzenia naszego fanpage’a na Facebooku, gdzie będą pojawiać się informacje dotyczące naszej płyty i koncertów.

Rozmowa odbyła się 7 lipca 2018 roku w kawiarni Hybryda w Tarnowie.

Jeśli chcecie mieć K.A.Ca nie tylko na koncertach, zachęcamy do wsparcia ich debiutanckiej płyty: https://polakpotrafi.pl/projekt/plytakac

Rozmawiał: Krystian Janik

Wykorzystane fotografie pochodzą z archiwum zespołu