Nowy ROK, nowy KALENDARZ…

I oto mamy nowy rok! Po sylwestrowym fajerwerkowaniu przyszedł czas, żeby wrócić do pracy i obowiązków. A no właśnie! Skoro mowa o pracy i obowiązkach to  automatycznie pojawia się myśl o upływającym bezpowrotnie czasie. Na to oczywiście nic nie poradzimy. Wszak Pantha rei „wszystko płynie” – według filozofii Heraklita. Ale jedno na pewno zależy od nas – mądre i sensowne rozplanowanie czasu. Przy czym dla każdego mądre planowanie będzie oznaczało coś innego.Większość z nas ma już zapewne kalendarze i planery na 2019 rok. Gdyby ktoś jednak nie zdążył się zaopatrzyć to może jakąś podpowiedzią będą następujące propozycje?

Oczywiście rodzajów kalendarzy mamy mnóstwo: ścienne, kieszonkowe i tzw. planery. Twórcy tych ostatnich zdają się rywalizować w wymyślaniu coraz tonowych, bardziej oryginalnych i atrakcyjnych graficznie pomocy w planowaniu czasu. Jak zwykle pozytywna Beata Pawlikowska zaraża optymizmem z kart kalendarza “Rok dobrych myśli”. Okładka zwraca uwagę splotem żywych,nasyconych barw. W środku zaś sporo miejsca na notatki, w każdym dniu przewidziana refleksja i myśl nasycona dobrą energią. Żeby było zabawniej to przy poszczególnych datach mamy wpisane mniej znane okazje do świętowania jak np. Dzień Jasnej Lampy czy Dzień Pierwszego Razu. Dodatkowo każdą ze stron zdobi charakterystyczna grafika, a całość jest jasna i przejrzysta. Taki kalendarz może z powodzeniem pełnić nie tylko funkcję planera, ale może też stać się skarbnicą myśli czy egzotycznym ogrodem pełnym sekretów. 

 Kolejnej propozycji kalendarzowej również “patronuje” kobieta. I to nie pierwsza lepsza bo kobieta legenda. Gwiazda filmowa, do dziś dla wielu pozostająca symbolem seksu. Tak, mowa o Marylin Monroe. To właśnie jej twarz uśmiecha się z okładki. Na stronach kalendarza, prócz miejsca na notatki znaleźć można również pamiętne sentencje wypowiedziane przez najsłynniejszą chyba Blondynkę z Hollywood, a także zdjęcia będące kadrami filmów z udziałem Marylin.

Jeśli do tej pory temat kalendarzy wydawał się może ciut zbyt kobiecy to pora na męską propozycję. Męską, a jednocześnie literacką. Paulo Cohelo zaprasza w refleksyjną podróż przez kolejne dni rozpoczynającego się roku.Kalendarz ozdobiony jest do tego piękną, wręcz soczystą grafiką. Nic tylko czerpać z życia całymi garściami i wysysać zeń wszystkie soki.

 Kolejna propozycja przykuwa uwagę młodzieżową stylizacją. Okładka krzyczyróżowo-niebieską czcionką następujące hasło: Co potrafisz sobie wymarzyć to potrafisz zrobić!” Poniżej sugestia, że kalendarz przeznaczony jest dla „debeściaka”. Bo kto jak kto, ale „debeściak” z pewnością ze wszystkim sobie poradzi. Jeśli najpierw wymarzy, a następnie dobrze zaplanuje. Wnętrze przejrzyste. Sporo miejsca na notatki, a co kilka(naście) stron grafika – niezwykle prosta, ale z konkretnym przesłaniem.

Nie tak dawno temu było bardzo głośno o pewnym człowieku w czerni, który nosił charakterystyczne okulary przypominające denka od słoików. Tym człowiekiem był ks. Jan Kaczkowski. Właśnie on zainspirował twórców kolejnego kalendarza „Rok na pełnej petardzie”. Zarówno tytuł, jak i wyobrażone na okładce charakterystyczne okulary wyraźnie odsyłają do postaci tego nietypowego duchownego. Dlaczego nietypowego? Bo zdecydowanie łamał schematy. W kalendarzu można znaleźć co nieco miejsca na notatki oraz wybór cytatów z wypowiedzi księdza Jana.

 Swoją drogą, jak tak człowiek sobie uświadomi, że po raz nie wiadomo który Ziemia wykonała szalony taniec to naprawdę jest istny kosmos! A skoro już o kosmosie mowa to do klimatu ruchu ciał niebieskich nawiązuje Kosmiczny kalendarz. Niestety, głównie graficznie. Nie zmienia to jednak faktu, że jest przejrzysty i estetyczny.

A teraz coś dla miłośników misia o małym rozumku. Niezwykle stylowy i urokliwy kalendarz z Kubusiem Puchatkiem to dobra propozycja zarówno dla starszych, jak i dla młodszych odbiorców. Czytelny, w stonowanych barwach z subtelną grafiką. Urzekający nienachalnością i umiarem.

 Za to od Kubusia Puchatka zręcznym tygrysim „bryknięciem” wskakujemy w sam środek Krainy Czarów. Wraz z Alicją wyruszamy, by kroczyć przez nowy rok w doborowym towarzystwie Szalonego Kapelusznika i Marcowego Zająca. Korzystając oczywiście z mądrości życiowych pana Gąsienicy i starając się unikać gniewu Czerwonej Królowej. Kalendarz z Alicją i Białym Królikiem ma aż dwie wersje.Pierwsza, nieco bardziej kolorowa przewiduje sporo miejsca na codzienne notatki czy chociażby listę zakupów. Zawiera ponadto ciekawostki na temat samej książki, jak też jej filmowych adaptacji. Druga wersja, z grafiką, która zdecydowanie tchnie niesamowitością jest może mniej nastawiona na konkretne i szczegółowe planowanie, ale za to niezwykle stylowa i klimatyczna.

 Błękitno złota okładka przenosi nas natomiast w świat Małego Księcia i jego ukochanej Róży. Prócz miejsca na notatki przy każdym dniu w kalendarzu można znaleźć liczne cytaty z książki, a także znane i lubiane ilustracje. 

 Swoistym ewenementem jest tzw. ANTYKALENDARZ. Jeżeli kiedykolwiek żal Wam było wyrzucić ładny, ale już nieaktualny kalendarz to w tym przypadku nie ma potrzeby się tym martwić. Podział na dni tygodnia wygląda na narysowany odręcznie, do tego niektóre daty okraszone są cytatami znanymi lub mniej znanymi oraz niebanalnymi okazjami do świętowania, jak chociażby Międzynarodowy Dzień Gwiezdnych Wojen czy Dzień Placków Ziemniaczanych.  Całości dopełnia grafika autorstwa Bianki Szlachty. Jak wchodzić w nowy rok to z przytupem.  Antysystemowym przytupem.

 To oczywiście tylko wybrane propozycje. Tak naprawdę można by mówić i wymieniać znacznie dłużej. A przecież nie mamy czasu w nadmiarze. A jeśli tak to już teraz warto go dobrze zaplanować. Z dobrym kalendarzem z pewnością będzie to nie tylko łatwiejsze, ale i przyjemniejsze.

Katarzyna Rola

  1. http://www.histurion.pl/historia/postaci_historyczne/wyswietl/heraklit_z_efezu.html