Mundial: Fatalny mecz Polaków, zaskakująca Japonia, koncert Rosjan

Kolumbia – Japonia 1:2 (1:1)
0:1 Shinji Kagawa 6′ (k)
1:1 Juan Fernando Quintero 39′
1:2 Yuya Osako 73′

Składy:
Kolumbia: David Ospina – Santiago Arias, Davinson Sanchez, Oscar Murillo, Johan Mojica, Carlos Sanchez, Jefferson Lerma, Juan Cuadrado (31′ Wilmar Barrios), Juan Fernando Quintero (59′ James Rodriguez), Jose Izquierdo (70′ Carlos Bacca), Radamel Falcao

Japonia: Eiji Kawashima – Hiroki Sakai, Maya Yoshida, Gen Shoji, Yuto Nagatomo, Makoto Hasebe, Gaku Shibasaki (80′ Hotaru Yamaguchi), Genki Haraguchi, Shinji Kagawa (70′ Keisuke Honda), Takashi Inui, Yuya Osako (85′ Shinji Okazaki)

Jeśli Adam Nawałka oglądał starcie naszych grupowych rywali, to mógł odetchnąć aa ulgą, bo był to pokaz bardzo przeciętnego futbolu, pełnego prostych błędów. Zaczęło się od niefrasobliwości kolumbijskiej obrony, która została zaskoczona przez niedocenianych Japończyków w efekcie czego Azjaci skutecznie egzekwowali rzut karny, a Carlos Sanchez musiał opuścić plac gry. Zawodnicy z kraju kawy i kokainy nawet grając w dziesięciu mogli uchodzić za faworytów, tymczasem wyglądali tak, jak gdyby turniej w Rosji był dla nich karą. Nawet zdobytą jeszcze przed przerwą bramkę wyrównującą należy uznać za przypadkową, ponieważ Quintero strzelił kiepsko, a tylko niefrasobliwości japońskiego muru i bramkarza zawdzięcza, że piłka wturlała się do siatki. Po przerwie wszedł James Rodrigues, który swoją formą dopasował się do mniej znanych kolegów. Ćwierćfinaliści poprzedniego Mundialu stracili decydującego gola w kuriozalnych okolicznościach, bo za takie trzeba uznać bramkę po rzucie rożnym zdobytą przez jedną z najniższych ekip w stawce.

Polska – Senegal 1:2 (0:1)
0:1 Thiago Cionek 37′ (sam.)
0:2 M’Baye Niang 61′
1:2 Grzegorz Krychowiak 86′

Składy:
Polska: Wojciech Szczęsny – Łukasz Piszczek (83′ Bartosz Bereszyński), Thiago Cionek, Michał Pazdan, Maciej Rybus – Jakub Błaszczykowski (46′ Jan Bednarek), Piotr Zieliński, Grzegorz Krychowiak, Kamil Grosicki – Arkadiusz Milik (73′ Dawid Kownacki), Robert Lewandowski

Senegal: Khadim N’Diaye – Moussa Wague, Salif Sane, Kalidou Koulibaly, Youssouf Sabaly Ismaila Sarr, Alfred N’Diaye (87′ Cheikhou Kouyate), Idrissa Gana Gueye, Sadio Mane – Mame Biram Diouf (60′ Cheikh N’Doye), Mbaye Niang (75′ Moussa Konate)

Bezradność, to słowo najlepiej opisuje występ polskiej reprezentacji w meczu z Senegalem. Właściwie ciężko znaleźć zawodnika, który zagrał na miarę oczekiwań. Oczywiście gromy spadną na Thiago Cionka za bramkę samobójczą, jednak przecież nie on jest liderem tej drużyny. Inna sprawa, że Adam Nawałka z niezrozumiałych powodów desygnował do pierwszej jedenastki obrońcę SPAL. Drugi stracony gol to solidarna odpowiedzialność Krychowiaka, Bednarka i Szczęsnego. Ten pierwszy przynajmniej zrehabilitował się trafieniem honorowym, choć trochę poprawiającym nastroje przed starciem z Kolumbią. Po raz kolejny Polacy mieli problem z komunikacją linii pomocy i ataku. Niby wyszliśmy ofensywnym ustawieniem, a pożytku z tego było niewiele, gdyż Zieliński zamiast asystować Lewandowskiemu i Milikowi statystował. Najczęstszy pomysł rozgrywania akcji polegał na posyłaniu długich piłek, co przy rosłych Senegalczykach miało małą szansę powodzenia. Trzeba uznać, że rywale pokazali się od wiele lepszej strony, a nas martwi nie tylko kiepski rezultat spotkania, ale również jakość gry zaprezentowana przez Biało-Czerwonych. Oby po tak kiepskich pierwszych 90 minutach Mundialu nie siadło morale kadry. To jednak zmartwienie Sławomira Peszko, powołanego przecież do robienia atmosfery w zespole.

Rosja – Egipt 3:1 (0:0)
1:0 Ahmed Fathi 47′ (sam.)
2:0 Denis Cheryshev 59′
3:0 Artem Dzyuba 62′
3:1 Mohammed Salah 73′ (k)

Składy:
Rosja: Igor Akinfiejew – Mario Fernandes, Siergiej Ignaszewicz, Ilja Kutiepow, Jurij Żyrkow (86′ Fiodor Kudriaszow) – Jurij Gazinski, Roman Zobnin – Denis Czeryszew (74′ Denis Kuziajew), Aleksandr Samiedow, Aleksandr Gołowin – Artiom Dziuba (79′ Fiodor Smołow)

Egipt: Mohamed El Shenawy – Ahmed Fathi, Ali Gabr, Ahmed Hegazy, Mohamed Abdelshafy – Mohamed Elneny (64′ Amir Warda), Tarik Hamed – Mohamed Salah, Abdallah Said, Mahmoud Trezeguet (68′ Ramadan Sobhi) – Marwan Mohsen (82′ Kahraba)

Po tym zwycięstwie już tylko wyjątkowo niekorzystny splot okoliczności mógłby pozbawić gospodarzy awansu do 1/8 finału. Rosjanie zresztą zasłużyli sobie na wyjście z grupy, bo drugi mecz z rzędu zagrali widowiskowo i skutecznie. Pochwały należą się zwłaszcza za mentalne przygotowanie do turnieju. Ekipa Stanisława Czerczesowa nie kalkuluje tylko od pierwszych minut rusza na rywali, niesiona dopingiem własnych kibiców. Egipcjanom udało się przetrwać ten napór tylko w pierwszej połowie, druga odsłona zdecydowanie należała do Sbornej. Trochę ponad kwadrans wystarczył naszym sąsiadom, żeby rozstrzygnąć rywalizację. Takiej konsekwencji w grze po zdobytym prowadzeniu, mogliby pozazdrościć choćby Polacy, którzy często się cofają, gdy już uda im się otworzyć rezultat spotkania. Po raz kolejny, jako zdobywca gola do protokołu meczowego wpisał się Czeryszew, który przecież na Mistrzostwach miał być tylko zmiennikiem gwiazdy rosyjskiej kadry – Ałana Dżagojewa. Faraonom na pocieszenie została bramka Salaha z rzutu karnego. Poza tym epizodem gracz Liverpoolu nie wyróżnił się niczym szczególnym.