Mundial: Dogrywka wyłoniła finalistę. Wielki comeback Chorwatów

Chorwacja – Anglia 2:1 (1:1, 0:1)
0:1 – Kieran Trippier 5′
1:1 – Ivan Perisić 68′
2:1 – Mario Mandzukić 108′
Składy:
Chorwacja:
Danijel Subasić – Sime Vrsaljko, Ivan Strinić (95′ Josip Pivarić), Dejan Lovren – Ivan Perisić, Ivan Rakitić, Luka Modrić (119′ Milan Badelj), Marcelo Brozović, Ante Rebić (101′ Andrej Kramarić), Domagoj Vida – Mario Mandzukić (115′ Vedran Corluka)

Anglia: Jordan Pickford – Kyle Walker (112′ Jamie Vardy), John Stones, Ashley Young (91′ Danny Rose), Harry Maguire – Jesse Lingard, Jordan Henderson (97′ Eric Dier), Kieran Trippier, Dele Alli – Raheem Sterling (74′ Marcus Rashford), Harry Kane

Dogrywka okazała się niezbędna do skompletowania składu finału Mistrzostw Świata 2018. Rywalem Francji będą Chorwaci, którzy w dodatkowym czasie starcia przeciwko Anglikom przechylili szalę na własną korzyść, choć jako pierwsi stracili gola. Ekipa z południa Europy otrzyma, więc szansę do rewanżu za przegrany półfinał Mundialu sprzed 20 lat, jednak każdy mecz podopiecznych Zlatko Dalicia w fazie pucharowej trwał minimum 120 minut, co wróży kłopoty w batalii z młodym zespołem Didiera Deschampsa.

Trzeba przyznać, że spotkanie Chorwacja-Anglia dostarczyło znacznie więcej emocji niż wczorajsza konfrontacja Francja-Belgia. To Wyspiarze za sprawą Trippiera rozwiązali worek z bramkami. Wykorzystali przy tym swój największy atut – stałe fragmenty gry. Rywale wyglądali na zaskoczonych takim obrotem spraw. Nie mieli też koncepcji jak zagrozić Jordanowi Pickfordowi. Jeszcze przed przerwą Harry Kane powinien podwyższyć rezultat, ale Subasic poradził sobie z jego strzałem.

Wraz z upływem czasu inicjatywę przejmowali piłkarze noszący koszulki w szachownicę. Szczególnie Perisic wrzucił piąty bieg, dając kolegom impuls do walki. Najpierw przechytrzył Kyle’a Walkera i strzałem na granicy faulu pokonał angielskiego bramkarza. Niedługo później mógł pogrążyć przeciwników, lecz pomylił się o kilka centymetrów, tylko obijając słupek. Anglicy natomiast coraz rzadziej nękali chorwacką defensywę, a Gareth Southgate odczuł brak szerokiej kadry. Wprowadzeni przez niego rezerwowi praktycznie nic nie wnieśli do rywalizacji.

Chorwatom chyba znudziło się branie udziału w loterii, bo tym razem dogrywka okazała się dla nich wystarczająca do uzyskania awansu. Nie musieli przeżywać nerwówki związanej z serią jedenastek. Ten luksus zawdzięczają Mandżukiciowi. Napastnik Juventusu wykorzystał fatalny błąd obrońców i dał swojej drużynie pierwszy w historii finał Mundialu. Los Anglików w meczu odzwierciedla przypadek Trippiera. Zawodnik Tottenhamu świetnie zaczął spotkanie, ale końcówkę musiał oglądać z ławki, do czego zmusiła go kontuzja.