Mundial: Caballero robi Kariusa, Francja z awansem, Australia z Danią na remis


Dania – Australia 1:1 (1:1)
1:0 – Christian Eriksen 7′
1:1 – Mile Jedinak (k.) 38′
Składy:

Dania: Kasper Schmeichel – Jens Stryger Larsen, Andreas Christensen, Simon Kjaer, Henrik Daalsgard – Thomas Delaney, Lasse Schone – Pione Sisto, Christian Eriksen, Yussuf Poulsen (58′ Martin Braithwaite) – Nicolai Jorgensen (68′ Andreas Cornelius)

Australia: Mathew Ryan – Trent Sainsbury, Joshua Risdon, Aziz Behich, Mark Milligan – Tom Rogić (82′ Jackson Irvine), Mile Jedinak, Aaron Mooy – Andrew Nabbout (75′ Tomi Jurić), Robbie Kruse (69′ Daniel Arzani), Mathew Leckie

Idealny mecz dla fanów angielskiej Championship. Oczywiście wszystko zaczęło się od bardzo ładnej bramki Eriksena, ale był to jeden z niewielu godnych zapamiętania momentów podczas 90 minut. Po objęciu prowadzenia Skandynawowie znacznie spuścili z tonu i skoncentrowali się na bronieniu wyniku, który praktycznie dawał im awans do fazy pucharowej. Jako że ekipa z Wyspy Kangurów nie słynie ze skutecznej ofensywy, plan zostałby pewnie zrealizowany, gdyby nie kolejna niefrasobliwość Poulsena we własnym polu karnym. To już druga jedenastka spowodowana przez piłkarza RB Lipsk. Mile Jedinak bez skrupułów wykorzystał prezent od rywali, a jego koledzy, podbudowani wyrównaniem wzięli się mocniej do roboty. Australijczycy na przestrzeni całego spotkania zaprezentowali się lepiej, brakowało im jednego – skutecznych graczy z przodu. Van Marwijk próbował wymieniać poszczególne ogniwa, aczkolwiek jego roszady pozostały bez wpływu na końcowy rezultat.

Francja – Peru 1:0 (1:0)
1:0 – Mbappe 34′
Składy:
Francja:
Hugo Lloris – Benjamin Pavard, Raphael Varane, Samuel Umtiti, Lucas Hernandez – Paul Pogba (89′ Steven N’Zonzi), N’Golo Kante – Kylian Mbappe (75′ Ousmane Dembele), Antoine Griezmann (80′ Nabil Fekir), Blaise Matuidi – Olivier Giroud

Peru: Pedro Gallese – Luis Advincula, Christian Ramos, Alberto Rodriguez (46′ Anderson Santamaria), Miguel Trauco – Pedro Aquino, Yoshimar Yotun (46′ Jefferson Farfan) – Andre Carrillo, Christian Cueva (82′ Raul Ruidiaz), Edison Flores – Paulo Guerrero

Francja znowu nie zachwyciła, ale wygrała drugi mecz na Mistrzostwach i awansowała do 1/8 finału. Didier Deschamps tym razem posadził na ławce Tolisso oraz Dembele – zastąpili ich Giroud oraz Matuidi. Jeśli te zmiany miały wstrząsnąć Trójkolorowymi, to selekcjoner musi pomyśleć o innym sposobie. Gra jego zespołu wyglądała podobnie jak z Australią, a chwilami nawet gorzej. Spotkanie zostało rozstrzygnięte dzięki trafieniu Mbappe, po którym Francuzi zostali zepchnięci do defensywy. Statystyka posiadania piłki 56%-46% na korzyść Peru, słabo świadczy o aktualnych wicemistrzach Europy. W ogóle trzeba pochwalić podopiecznych Ricardo Gareki, którzy na Mundialu prezentują chyba najbardziej południowoamerykański futbol ze wszystkich drużyn tego kontynentu. Dużo tutaj żywiołowości, prób dryblingu, strzałów na bramkę. W Rosji jak do tej pory, liczy się jednak chłodna kalkulacja o czym świadczy dominacja Starego Kontynentu. Peru czeka więc tylko mecz o honor, ale kilku piłkarzy, na czele z Paulo Aquino wyróżniło się na tyle, że wkrótce mogą dostać propozycje z europejskich klubów.

Argentyna – Chorwacja 0:3 (0:0)
0:1 – Ante Rebić 53′
0:2 – Luka Modrić 80′
0:3 – Ivan Rakitić 90+3′
Składy:
Argentyna:
Wilfredo Caballero – Gabriel Mercado, Nicolas Otamendi, Nicolas Tagliafico, Eduardo Salvio (56′ Cristian Pavon), Javier Mascherano, Enzo Perez (68′ Paulo Dybala), Marcos Acuna, Lionel Messi, Sergio Aguero (54′ Gonzalo Higuain), Maximiliano Meza

Chorwacja: Danijel Subasić – Sime Vrsaljko, Dejan Lovren, Domagoj Vida, Ivan Strinić, Ivan Rakitić, Marcelo Brozović, Ante Rebić (57′ Andrej Kramarić), Luka Modrić, Ivan Perisić (82′ Mateo Kovacić), Mario Mandzukić (90+3′ Vedran Corluka)

Długo zapowiadało się, że mecz Argentyny z Chorwacją skończy się pierwszym na turnieju bezbramkowym remisem. Na szczęście dla neutralnych kibiców Willy Caballero postanowił uatrakcyjnić widowisko i swoim fatalnym babolem podarował bramkę Chorwatom. Co ciekawe stracony gol wcale nie zmobilizował Argentyny do lepszej gry, ale to Europejczycy zaczęli jeszcze mocniej dominować. Messi został całkowicie unieszkodliwiony. Rozegranie w zespole Sampaolego wołało o pomstę do nieba. Zresztą nawet trudno mówić o zespole, skoro trener nie wstawia do pierwszego składu Dybali, bo ten nie lubi się z największą gwiazdą reprezentacji. Zachowanie defensywy przy trzecim golu to piłkarski kryminał. Na to wszystko musiał patrzeć zdegustowany Maradona, choć i tak opłacało się zasiąść na trybunach, żeby zobaczyć trafienie Modricia. Z kolei ekipa Zlatko Dalicia może już spokojnie myśleć o fazie pucharowej. W tej formie nawiązanie do sukcesu sprzed 20 lat jest jak najbardziej realne.