Między świętem, a świętem…

„Kap, kap płyną łzy…”, jak pisał klasyk. Płacze niebo. Nie za szarym latem, a za białym Bożym Narodzeniem. Bo miało być „nosem buch w biały puch”, a tu nagle jakaś smętna, ociekająca deszczem rzeczywistość. Przedświąteczne szaleństwo zakupowe i porządkowe zamieniło się w charakterystyczne polskie tradycyjne westchnienie: święta, święta i po świętach… I chciałoby się zapytać: co nam zostało z tych dni? Rybie ości?Resztki makowca? Dodatkowe kilogramy? Jak co roku Internet huczy od porad z cyklu: jak szybko schudnąć po świętach, żeby bez trudu zmieścić się w sylwestrową kreację? A no właśnie. Bo ledwie święta się skończyły, ledwie ucichł w oddali tętent kopyt renifera z czerwonym nosem, a już rozjarza się neonowo-sylwestrowo-noworoczne szaleństwo. Znów zagęszczenie ruchu w sklepach i centrach handlowych. I zapasy, jakby co najmniej zbliżała się apokalipsa zombie. I jak uparty refren wraca pytanie: co nam zostało z tych dni? Czy Święta dziś nie są przereklamowane? Może to wszystko tylko element konsumpcyjnej machiny?

A może jednak jest w tym coś więcej? Może po prostu w całej tej gonitwie i zabieganiu po prosto to zgubiliśmy. TO – czym tak naprawdę jest? To „coś” –tajemnicze, nieuchwytne… Może dla każdego oznacza coś innego? Istnieje naprawdę czy też może z czasem tylko wmówiliśmy sobie tzw. magię świąt i jak w tradycyjnym bigosie wrzucamy do tego Szopkę, uszka, prezenty i nieśmiertelnego Kevina, który znowu został sam w domu? Tarnów jaśnieje nocami rozświetlony milionem lampek i mniej lub bardziej kunsztownych dekoracji – zarówno na ulicach, jak i w witrynach sklepowych. Czy prócz tych dekoracji w mieszkańcach naszego miasta zostało coś jeszcze po minionych świętach? Dziś nie widać już drogi do Betlejem. Przysypana kurzem i piachem codzienności ginie gdzieś w zamieci… lub za kurtyną deszczu… Ale może w takim razie warto znowu poszukać gwiazdy? I może nawet nie trzeba wypatrywać jej w najodleglejszej dali bo przecież gwiazda jaśnieje także w Leliwie? I kto wie, może jest ona bliźniaczą gwiazdą tej, która przed wiekami prowadziła Trzech Mędrców. A jeśli tak, to oni, gdy przyjdą może i dla tarnowian przyniosą swoje dary? Co to będzie? Jak to wykorzystasz? Jeszcze brzmią kolędy, jeszcze słychać radosne dzwonki…Upominki znalezione pod choinką pewnie nam jeszcze nie spowszedniały. Lada moment wystrzelą korki w szampanach. Znów będziemy sobie życzyć samych wspaniałości. Nim wyrzucimy zeschniętą jemiołę, nim schowamy na strychu ozdoby choinkowe… spróbujmy odnaleźć w sobie dziecięcą radość i świeżość 🙂 Może uda się ją mimo wszystko ocalić? Może nie trzeba jej odkładać do następnych świąt? I właśnie tego Wam i sobie życzę 🙂

Katarzyna Rola