Marcin Markuszewski: Jestem pasjonatem piłki ręcznej. Będę stawiał na widowiskową grę

Piłkarze ręczni tarnowskiego SPR-u rozpoczynają przygotowania do nowego sezonu. W Superlidze poprowadzi ich trener Marcin Markuszewski, który opowiada nam między innymi: dlaczego przyjął ofertę pracy na drugim końcu Polski, jakie cele zostały postawione przed zespołem i czy miał wpływ na letnie transfery klubu.

Do tej pory jako zawodnik i jako trener był Pan kojarzony z północą Polski. Jak wobec tego trafił Pan do Tarnowa?

Marcin Markuszewski, trener SPR-u Tarnów: Taka jest praca trenera. Losy rzucają nas po różnych stronach Polski i nie tylko. Bardzo się cieszę, że trafiłem do tego zespołu. Na północy też miałem możliwości pracy, ale oferta tarnowian najbardziej mi się spodobała. Oczywiście na razie nie jest to drużyna z czołówki, ale tworzy się tutaj coś nowego. Lubię budować według własnej myśli. Tak się działo w Gdyni i tak będzie również w Tarnowie, co mam nadzieję przyniesie sukcesy.

Impuls do nawiązania współpracy wyszedł od Pana, czy też to klub się z Panem skontaktował?

Kontakt był obustronny. Myślę, że pokazałem się od dobrej strony i w męskiej i w żeńskiej odmianie szczypiorniaka. Kilka klubów było zainteresowanych współpracą ze mną. Z dyrektorem Krzysztofem Mogielnickim znaliśmy się już wcześniej. Zadzwonił do mnie i zaczęliśmy rozmawiać. Akurat byłem w takim momencie, że rozważałem kilka opcji, ale ta wydała mi się najciekawsza.

Ostatnio zajmował się Pan żeńską drużyną. Chciał Pan koniecznie wrócić do pracy z mężczyznami, czy nie stanowiło to kluczowej kwestii?

Piłka ręczna to jest piłka ręczna. Jasne, że praca z mężczyznami trochę się różni od pracy z kobietami, czego sam miałem okazję doświadczyć, jednak nie był to dla mnie najważniejszy argument. Istniała również możliwość prowadzenia młodzieży, ale ostatecznie przekonał mnie projekt budowy zespołu w Superlidze.

Poprzedni sezon skończył się już chwilę temu. Próbował się Pan dowiadywać jak do tej pory wyglądała gra SPR-u?

Oczywiście. Jestem pasjonatem piłki ręcznej. Śledzę Superligę i męską i żeńską, jak również I ligę. W Tarnowie jest kilka znajomych nazwisk, także nie będzie problemu z objęciem zespołu.

SPR został wzmocniony kilkoma nowymi graczami. Był Pan konsultowany przez klub w zakresie transferów?

Z Krzysztofem Mogielnickim cały czas utrzymywaliśmy kontakt. Te zmiany które są, były ze mną uzgadnianie. Niekiedy to ja polecałem klubowi konkretne nazwiska. Na pewno nasza polityka nie szła w kierunku sprowadzania gwiazd. Beniaminek to zespół, który musi postawić na stabilizację. Chodziło o to, żeby większość z chłopaków którzy wywalczyli awans, dalej reprezentowała SPR i miała możliwość pokazania się na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Liczę, że stworzymy fajną ekipę, grającą fajną piłkę ręczną.

Do tej pory tarnowianie byli znani z szybkiej gry i bazowania na kontrach po przejęciu piłki. Jak ma to wyglądać w przyszłym sezonie?

Taki sposób gry, pokrywa się z moim pomysłem na zespół. Zresztą myślę, że nie tylko z moim, bo generalnie piłka ręczna idzie w tym kierunku. Zawodnicy niekoniecznie muszą już mierzyć ponad 2 metry i liczyć tylko na przewagę fizyczną. Zdecydowanie wolę, kiedy drużyna gra szybko, kiedy stosuje bardzo agresywną obronę nastawioną na pozyskanie piłki i kontrowanie. Akcje nie muszą być rozgrywane długo. Chcę stawiać na widowiskową, efektowną grę, z dużą liczbą rzutów. Wówczas także kibice mają więcej radości przychodząc na halę.

Jak będą wyglądały przygotowania do rozgrywek? Z kim planujecie rozegrać mecze sparingowe?

Przygotowania zaczynamy już jutro. Najpierw planuję parę treningów oswajających. Zawodnicy będą musieli również przejść testy biegowe i siłowe. Sparingi chcemy rozgrywać w obrębie drużyn z południowej Polski, których jest całkiem sporo. Nie planujemy żadnych turniejów, tylko pojedyncze gry.

Jakie cele sportowe zostały postawione przed drużyną w nowym sezonie?

Jesteśmy beniaminkiem, więc przede wszystkim musimy utrzymać się w lidze. Na projekt patrzymy też przyszłościowo. Chcemy krok po kroku budować zespół, a do tego potrzebujemy rywalizacji na najwyższym poziomie ligowym w Polsce. Wielu chłopaków nie grało jeszcze w Superlidze. Na pewno dostaną szansę i będą musieli pokazać, że są w stanie poradzić sobie przeciwko krajowej elicie szczypiorniaka. Jeśli się utrzymamy, będziemy dalej myśleć o rozwoju i pięciu się w górę tabeli.

Oprócz spotkań z najmocniejszymi drużynami w Superlidze, jak PGE VIVE Kielce, czy Wisła Płock, kibiców szczególnie interesuje rywalizacja z najbliższymi sąsiadami. W I lidze wielkie emocje budziły mecze przeciwko Czuwajowi Przemyśl, teraz będą to pewnie konfrontacje z ekipą mielecką.

Bardzo dobrze, że są takie mecze, bo to zwiększa zainteresowanie piłką ręczną. My będziemy chcieli dawać z siebie wszystko w każdym spotkaniu. Na papierze nie jesteśmy najmocniejsi, ale same nazwiska nie grają, co mam nadzieję udowodnimy.

Na koniec proszę jeszcze o ocenę ogólnej sytuacji szczypiorniaka w naszym kraju. Czy dyscyplina się rozwija? Czy mamy młodzież, która w bliskiej przyszłości będzie stanowiła o jej sile?

Akurat w ostatnim czasie mamy dość duży problem. Jako koordynator w Ośrodku Szkolenia Piłki Ręcznej województwa pomorskiego, miałem duży kontakt z młodzieżą. Cały czas musimy walczyć o pozyskiwanie młodych ludzi do uprawiania szczypiorniaka. Wydaje mi się, że na kilka lat wypadliśmy z czołówki europejskiej i ciężko nam będzie do niej wrócić. Na przykład we Francji, piłkę ręczną trenuje około 500 tysięcy zawodniczek i zawodników, a u nas ta liczba wynosi około 30 tysięcy. Mam nadzieję, że tutaj w regionie pokażemy się z dobrej strony i przyciągniemy do szczypiorniaka nowe talenty.

Dziękuję za rozmowę.

Również dziękuję.

Rozmawiał Adrian Teliszewski

Fot. profil FB Marcina Markuszewskiego