Marcel Tyl ratuje remis dla Unii z Lubaniem Maniowy

Unia Tarnów tylko zremisowała w Jaskółczym Gnieździe z Lubaniem Maniowy. Na wynik 2-2 złożyła się słaba pierwsza połowa i początek drugiej w wykonaniu Biało-Niebieskich, po czym rywale zupełnie przestali biegać, a piłkarze z Mościc wykorzystali tę słabość, aplikując przyjezdnym dwa gole. Bramek dla gospodarzy powinno być więcej, jednak brakowało im skuteczności. Nawet rzut karny wykonywany przez Artura Białego nie został zamieniony na trafienie.

Ze stanu 0-2 mogliśmy jeszcze ten mecz wyciągnąć, ale nawet karnego nie potrafiliśmy wykorzystać. Wcześniej mieliśmy idealną sytuację na 1-1, po czym poszła kontra i rywale podwyższyli. Na razie w tych wszystkich meczach prezentujemy fatalną skuteczność. Za dużo w tym wszystkim było kombinowania, dopiero w końcówce zaczęliśmy grać proste, długie piłki za linię obrony, które przyniosły więcej pożytku niż rozgrywanie. Brakuje nam spokoju w sytuacjach stuprocentowych – ocenia trener Unii Tarnów Daniel Bartkowski.

Mecz rozpoczął się od przykrej sytuacji, ponieważ nie minęła minuta, a trener Lubania musiał dokonać wymuszonej zmiany w wyniku kontuzji swojego zawodnika. Unia w pierwszym kwadransie mogła wyjść na prowadzenie za sprawą Łukasza Popieli, który jednak sytuację zmarnował. Rywale wykazali się lepszą skutecznością i w 22 minucie Mateusz Firek zdobył gola po ładnej, zespołowej akcji. Podhalanie kilkoma podaniami całkowicie rozklepali defensywę Jaskółek. Do przerwy gospodarzom jeszcze raz udało się stworzyć poważne zagrożenie pod bramką przeciwników, kiedy Kamil Tyrka niecelnie główkował po wrzutce Artura Białego.

Początek drugiej odsłony przyniósł podwyższenie prowadzenia gości. Sylwester Kurnyta wykorzystał jedenastkę podyktowaną po ręce w polu karnym Unii. Kwadrans później tarnowianie w identycznej sytuacji mieli szansę nawiązać kontakt z rywalami, ale fatalnie pomylił się Biały. Od 60 minuty ekipa Lubania koncentrowała się już niemal wyłącznie na bronieniu korzystnego wyniku. Trzeba przyznać, że pod względem fizycznym gospodarze lepiej wytrzymali trudy spotkania, co zresztą przyniosło im zdobycz punktową. Najpierw Dominik Wardzała strzałem głową pokonał bramkarza maniowian, a tuż przed ostatnim gwizdkiem z dalszej odległości przy słupku uderzył Marcel Tyl zapewniając zespołowi jeden punkt.

Teraz przed Jaskółkami starcie na szczycie przeciwko Barciczance. Mecz odbędzie się w sobotę 1 września o godz. 17.00 w Barcicach. Lubań ma o wiele łatwiejsze zadanie, ponieważ podejmie rezerwy Sandecji.

Unia Tarnów – Lubań Maniowy 2:2 (0:1)
0:1 Mateusz Firek 22′
0:2 Sylwester Kurnyta 48′ (k)
1:2 Dominik Wardzała 76′
2:2 Marcel Tyl 90′

Unia: Łukasz Lisak – Jacek Malisz, Robert Witek, Paweł Węgrzyn – Kamil Tyrka (Mateusz Nowak 55′), Patryk Orlik (Dominik Wardzała 55′), Marcel Tyl, Kacper Nytko (Piotr Drozdowicz 53′) – Artur Biały, Łukasz Popiela, Szymon Adamski