Mandat za kury w mieście.

Dość nietypowa sytuacja spotkała hodowce kur, który otrzymał przez swoje “domowe ptaki” mandat. Absurdalna historia miała swój początek już w tamtym roku. Wszystko zaczęło się od zgłoszenia jakie wpłynęło do straży miejskiej od zbulwersowanych mieszkańców osiedla na ulicy Klikowskiej.

Mieszkańcy awanturowali się, że jeden z sąsiadów hoduje drób ozdobny i należące do niego koguty, zakłócają ich spokój, piejąc od samego rana. Funkcjonariusze wybrali się do tarnowianina, gdzie na miejscu stwierdzili, że kur i kogutów nie można w ogóle przechowywać w tej części miasta, bo są to zwierzęta gospodarskie. Ponadto zabrania tego uchwalony przez radę miejską regulamin, utrzymania czystości i porządku w mieście. Mężczyzna został ukarany mandatem karnym, lecz nie przyjął go, a sprawa trafiła do tarnowskiego sądu. Hodowca podczas “niecodziennej” rozprawy opowiadał, że jest bardzo emocjonalnie przewiązany do swoich zwierząt. Traktuje je na równi jak właściciel psów czy kotów. Nawet wspólnie ze swoimi ptakami ogląda telewizję. Zarówno on jak i jego obrońca próbowali przekonać sąd, że i te zwierzęta można traktować jako domowe. Niestety tarnowski uznał jednak, że kur nie wolno przyłączyć do tej kategorii i podkreślał, że jasno mówią o tym m.in. zapisy ustawy o ochronie zwierząt. Już początkiem roku Sąd Rejonowy w Tarnowie ukarał mężczyznę karą za złamanie regulaminu zachowania czystości i porządku lecz miejski hodowca nie zgodził się wtedy z tą decyzją i natychmiastowo złożył odwołanie. Sąd drugiej instancji w ubiegłym tygodniu podtrzymał jednak karę nagany dla niego. Jak się sprawa zakończy?

Iga Sady