Lider Ekstraklasy pokonał Termalikę. Europejskie puchary nie dla Słoni

Zakończyła się przygoda Bruk-Bet Termaliki Nieciecza z Pucharem Polski. Mimo ambitnej postawy zespołu Marcina Kaczmarka, to Lechia Gdańsk była drużyną skuteczniejszą i wygrała 3-1. Tym samym Słonie muszą odłożyć na później marzenia o dołączeniu trofeum do swojej gabloty, zgarnięciu 3 mln złotych oraz grze w kwalifikacjach Ligi Europy.

Byliśmy równorzędnym przeciwnikiem dla lidera ekstraklasy Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była bardzo dobra. Kontrolowaliśmy mecz, mieliśmy kilka sytuacji. Bramka do szatni lekko nas podłamała. Czerwona kartka dla Piotra Wlałzy, zdeterminowała naszą grę. Zespół pokazał charakter, potencjał i ambicje. Strzelił bramkę kontaktową. Jacek Kiełb miał okazję do wyrównania. W końcówce po kuriozalnym błędzie straciliśmy gola, ale wynikało to ze zmęczenia. Lechia w tym sezonie gra wyrachowaną piłkę, to świadczy o jej klasie. Szkoda, że nie sprawiliśmy niespodzianki, ale po tym spotkaniu możemy mieć podniesione głowy – powiedział Marcin Kaczmarek, trener Bruk-Bet Termaliki Nieciecza.

Gospodarze nie przestraszyli się przeciwników, którzy zmierzają do wywalczenia tytułu Mistrza Polski. Trzeba jednak zaznaczyć, że trener Stokowiec mając na uwadze niedzielną potyczkę z Legią Warszawa, w większości desygnował na plac piłkarzy rezerwowych. Słonie w pierwszej połowie przeważały i powinny przypieczętować to zdobyciem gola. Najpierw skuteczny ostatnio Florin Purece trafił w słupek, natomiast w 39 minucie błąd popełnił Steven Vitoria, piłka trafiła do Romana Gergela, a jego dośrodkowanie Dusan Kuciak sprzątnął z głowy Jacka Kiełba. Niestety jeszcze przed przerwą Lechia wykorzystała jedną ze swoich nielicznych okazji. Niepilnowany Daniel Łukasik przymierzył zza pola karnego i Michał Leżoń został zmuszony do kapitulacji.

Zaraz po zmianie stron Termalica wyprowadziła kontrę. Misak wrzucał z prawej strony, ale Kiełb nie zdołał sięgnąć piłki. W 62 minucie nierozważnie zachował się Piotr Wlazło osłabiając zespół w wyniku drugiej żółtej kartki otrzymanej za symulowanie. Nie upłynęło wiele czasu, a gdańszczanie podwyższyli. Piłkarze Marcina Kaczmarka kolejny raz stracili gola po stałym fragmencie gry. Zastrzeżenia można mieć również do Leżonia, który wpuścił strzał z ponad 30 metrów. Trener Słoni zareagował przeprowadzając zmiany i dało to zespołowi pozytywny impuls. Ładna akcja niecieczan została zakończona celną główką Misaka, który odnalazł się w roli środkowego napastnika. Termalica rzuciła wszystkie siły do odrabiania strat. Kibice nie mieli jednak okazji być świadkami dogrywki, ponieważ to Lechiści wyprowadzili ostateczny cios. Mateusz Kupczak popełnił fatalny błąd przy wyprowadzeniu piłki, a Rafał Wolski wykorzystał szansę pakując futbolówkę do pustej bramki.

Termalica zaczęła tegoroczną przygodę z Pucharem we wrześniu. Pokonała wówczas na wyjeździe Tur Bielsk Podlaski 4-1. W 1/16 finału przed własną publicznością niespodziewanie wyeliminowała Cracovię. Aktualny lider Ekstraklasy był trzecią przeszkodą i jak się okazało ostatnią. Niecieczanie podczas tych starć strzelili łącznie siedem bramek, a stracili cztery.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Lechia Gdańsk 1:3 (0:1)
0:1 Danieł Łukasik 45′
0:2 Tomasz Makowski 67′
1:2 Patrik Misak 75′
1:3 Rafał Wolski 90+7′

Bruk-Bet Termalica: Michał Leżoń – Bartosz Szeliga, Przemysław Szarek, Artem Putiwcew, Rafał Grzelak – Patrik Misak (88′ Michał Skóraś), Piotr Wlazło (62′ CZ), Mateusz Kupczak, Florin Purece (68′ Vlastimir Jovanović), Jacek Kiełb – Roman Gergel (69′ Arni Vilhjalmsson)

Lechia: Dusan Kuciak – Joao Nunes, Steven Vitoria, Michał Nalepa, Filip Mladenović – Karol Fila (72′ Flavio Paiaxo), Jarosław Kubicki, Daniel Łukasik, Tomasz Makowski, Konrad Michalak (60′ Lukas Haraslin) – Jakub Arak (84′ Rafał Wolski)

Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Lechia Gdańsk