Koalicja PO-PiS w radzie miasta? Nowy pomysł radnego Marka Ciesielczyka

Wielka koalicja ma być według Marka Ciesielczyka sposobem na przełamanie impasu panującego w Sali Lustrzanej. Zdaniem radnego, obecne porozumienie programowe pomiędzy Koalicją Obywatelską a Naszym Miastem Tarnów nie zdaje egzaminu. Zaproponował on więc, by do współrządzenia miastem wciągnąć największy klub radnych, czyli Prawo i Sprawiedliwość.

Jako politolog z wykształcenia, Ciesielczyk powoływał się na przykład niemiecki, gdzie po II wojnie światowej kilka razy dochodziło do zawiązania Wielkiej Koalicji. Mowa tutaj o współpracy na szczeblu rządu federalnego dwóch największych, rywalizujących ze sobą obozów politycznych: chadeków i socjaldemokratów. Również obecny gabinet kanclerz Angeli Merkel opiera się na zbudowanej w ten sposób większości parlamentarnej.

Od kilku miesięcy widzimy w radzie taką sytuację, że porozumienie pomiędzy dużym a małym podmiotem nie wypaliło. Mieliśmy dobre intencje. Nie chce tutaj obarczać tej czy tamtej strony, ale faktem jest, że to nie funkcjonuje. Jeżeli ta sytuacja będzie trwała przez 5 lat, to Tarnów na tym straci. Nie możemy być w ustawicznej niepewności i kryzysie. W związku z tym proponuję niemieckie rozwiązanie, czyli porozumienie dwóch dużych partnerów. W samorządzie zajmujemy się drogami, szkołami, przedszkolami, więc różnice światopoglądowe nie mają znaczenia. Apeluję o podjęcie rozmów pomiędzy Koalicją Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością, za czym jestem od 3 miesięcy. Nie musimy się kochać, ale możemy współpracować – powiedział Marek Ciesielczyk, podczas sesji rady miasta.

Czy takie rozwiązanie jest realne? Co prawda są w Polsce znane przypadki, że te dwa, zawzięcie zwalczające się obozy polityczne na szczeblu krajowym, współpracują w samorządzie. Zazwyczaj jednak są to porozumienia nieformalne i dotyczące tylko działaczy Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości. W Tarnowie natomiast działa w radzie miasta Koalicja Obywatelska, która jak zresztą sama nazwa wskazuje, już sama w sobie jest koalicją tworzoną nie tylko przez PO, ale również przez Nowoczesną. Do współpracy z PiS-em trzeba byłoby, zatem przekonać również czworo radnych popieranych przez partię Katarzyny Lubnauer.

Taka sytuacja już na wstępie przeczy niemieckiemu wzorcowi wskazanemu przez Marka Ciesielczyka. O ile bowiem, za naszą zachodnią granicą jest możliwa współpraca chadeków z socjaldemokratami, to nie było jeszcze przypadku, by do tej konstrukcji dołączył jeszcze trzeci podmiot – liberałowie. No chyba, że radny Ciesielczyk chciałby rozbić Koalicję Obywatelską, spychając Nowoczesną do opozycji, a dogadując się tylko w formacie POPiS. Faktem jest, że taki tandem miałby 16 z 25 foteli w Sali Lustrzanej i mógłby przeforsować każdy swój projekt.

Mimo wszystko trudno dostrzec możliwość wskrzeszenia idei POPiS-u. Do tej pory radni obu politycznych opcji w najważniejszych sprawach głosowali w zupełnie odmienny sposób. Dodatkowo członkowie największego klubu byliby w wyjątkowo niekomfortowej sytuacji, ponieważ musieliby popierać propozycje prezydenta, którego od kilku lat krytykują. Wygląda, więc na to, że sytuacja w budynku przy ulicy Wałowej 10 nie ulegnie zmianie i poszczególne kluby będą raczej tworzyć doraźne sojusze, a nie stabilną koalicję na całą kadencję.

Fot. marekciesielczyk.com