Kiedy gasną światła… Czarna komedia.

             25 września, czyli piątego dnia XXIII Ogólnopolskiego Festiwalu Komedii Talia, tarnowska publiczność miała okazję zobaczyć sztukę Petera Shaffera, Czarną komedię, w reżyserii Tomasza Sapryka.

            Ta klasyczna, angielska komedia po raz pierwszy wystawiona została w 1965 roku i stała się jedną z najpopularniejszych i najczęściej grywanych na świecie. Premiera Czarnej komedii w wykonaniu Teatru Kamienica odbyła się 17 września 2018 roku. Przypadała wówczas pięćdziesiąta rocznica pierwszej polskiej prapremiery, było to więc wydarzenie jubileuszowe. Pewna niezwykłość tej sztuki wynika, między innymi, z odwróconej logiki: życie bohaterów toczy się swobodnie, gdy panuje mrok, w świetle natomiast poruszają się niby niewidomi, po omacku, z czego wynika niejedna pomyłka. Oczywiście złośliwym zrządzeniem losu, korki wybija akurat w dniu szczególnym dla młodego rzeźbiarza (Mateusz Damięcki), który spodziewa się dwóch niezwykle ważnych wizyt: konesera sztuki (Sebastian Konrad), który być może zechciałby kupić jego prace, zapewniając tym samym biednemu artyście środki do życia, oraz swojego przyszłego teścia, Pułkownika (Piotr Zelt). Chcąc zrobić jak najlepsze wrażenie, z mieszkania swojego sąsiada i przyjaciela, Harolda (Jan Wieczorkowski), pod jego nieobecność „pożycza” drogie meble i ozdoby. I wówczas zapada ciemność, a w salonie zjawia się coraz więcej nieprzewidzianych gości. Rzeźbiarzowi Brindsleyowi oraz jego narzeczonej, Carol (Angelika Piechowiak), coraz trudniej zapanować nad sytuacją. Dla artysty zaczyna się wyczerpująca walka na kilku frontach: z teściem-papciem, wojskowym, z wymagającą narzeczoną, charakterną kochanką, Cleą (Marta Wierzbicka), starszą sąsiadką niestroniącą od alkoholu (w tej roli znakomita Elżbieta Jarosik), sąsiadem Haroldem, gejem, by ten nie rozpoznał swoich mebli oraz… elektrykiem (Jacek Kopczyński), którego wszyscy wzięli za długo wyczekiwanego i mocno spóźnionego konesera sztuki.

            Czarna komedia to sztuka, która może wzbudzić mieszane uczucia. Z jednej strony, scenografia przygotowana przez Witka Stefaniaka jest absolutnie przytulna i klimatyczna, poza tym pomysłowo rozplanowana, co daje aktorom pole do różnych akrobacji czy zręcznego wymijania się. Obrazu dopełniają kostiumy przygotowane przez Anetę Suskiewicz. Kolejną mocną stroną jest zdecydowanie obsada aktorska, widz może bowiem zobaczyć całą plejadę polskich aktorów. Ulubieńcami publiczności szybko stają się Elżbieta Jarosik jako Panna Furnival oraz niesamowity Jan Wieczorkowski, który w różowym garniturze i wysokich butach czaruje widzów specyficznymi ruchami i głosem. Bohaterowie są zresztą mocno przejaskrawieni, niemniej nie to może zmieszać widza. Czarna komedia to przede wszystkim komedia pomyłek i komizmów sytuacyjnego oraz postaci. I ze względu na brak zabawnych dialogów nie wszystkim mogła ona przypaść do gustu.

            Z pewnością jednak sztuka ta intryguje i nie można zaprzeczyć, że pod pewnymi względami, mimo upływu lat, nadal jest oryginalna i zaskakująca. Nieprzerwanie też nurtuje pytanie, co jeszcze może się stać, kiedy po raz kolejny zgasną światła.

 

Angelika Gieniec