Idą święta – podziel się jedzeniem.

Zbliża się Boże Narodzenie. Reklamy zachęcają nas do przygotowania świątecznych potraw, zastawienia stołów pysznymi wypiekami. A po Świętach? Smutne, ale wiele z tych pyszności wyląduje w osiedlowych śmietnikach… Bo znów przeceniliśmy pojemność naszych żołądków… A przecież są wśród nas tacy, którzy nie dojadają…

            W Polsce marnuje się każdego roku około 9 mln ton żywności! Tak! Na całym świecie liczby te idą w miliardy ton. Aby zapobiec marnowaniu żywności i pomóc tym, których albo nie stać na zakup wielu przysmaków, albo nie mogą ich sobie z jakichś innych względów przygotować, powstała idea foodsharingu, czyli dzielenia się jedzeniem. Narodziła się ona w roku 2012 w Niemczech, ale jest popularna już w wielu krajach świata. Dotarła także kilka lat temu do Polski. W kolejnych miastach powstają jadłodzielnie. Są to lodówki, umieszczone w miejscach publicznych, w których można zostawić nadwyżki jedzenia lub zabrać z nich to, czego w danej chwili potrzebujemy. I może skorzystać z nich każdy, niezależnie od statusu społecznego. Ugotowałeś za dużo zupy? Masz ochotę na pierogi? Zanieś słoik z zupą do jadłodzielni i zostaw w lodówce, a jeśli akurat są tam pierogi, możesz je zabrać, jeśli masz ochotę. Albo po prostu możesz przynieść to, czego nie przejecie z rodziną i zostawić dla kogoś, kto akurat chętnie zjadłby tę, czy inną potrawę. Każdy może coś dołożyć i wszyscy mogą się poczęstować. Po prostu! Generalnie chodzi więc o to, by nie marnować jedzenia. Żeby zamiast na śmietnik, trafiało ono w miejsce, skąd może zostać zabrane i wykorzystane.

            Ideę foodsharingu postanowił przeszczepić na tarnowski grunt pan Sławomir Łaciak, prezes Tarnowskiej Spółdzielni Spożywców. Spółdzielnia udostępniła lodówkę, dostarcza do niej prąd, ale nie ingeruje w to, co ktoś do niej wkłada, ani kto z pozostawionego jedzenia korzysta. Miejsce jest ogólnodostępne, każdy może w nim coś zostawić, coś sobie z niego zabrać. Należy tylko przestrzegać zasad wymienionych na plakatach zawieszonych przy lodówce. W Tarnowie jedyna jadłodzielnia funkcjonuje od roku na ul. Hodowlanej przy CH Bazar, prowadzonym przez TSS. Łatwo tu trafić, bo oznakowana jest dobrze. Obok wiszą dokładne informacje, co możemy zostawić w lodówce lub obok niej. A może to być niemal wszystko, byle było świeże, niezepsute, szczelnie zapakowane, nie zawierało surowych jaj, surowego mięsa, alkoholu i niepasteryzowanego mleka. Wkładamy to, co sami moglibyśmy zjeść bez szkody dla zdrowia, bez względu na to, czy to produkty kupne, czy własnego wyrobu (ciasta, przetwory). Ważne, by je odpowiednio, szczelnie, zapakować i opisać, co zawierają opakowania i kiedy dana potrawa została przyrządzona (np. „zupa pomidorowa ugotowana 4.12.2020” lub „gulasz, 12.12.2020”). Możemy także zostawić nadające się do jedzenia owoce i warzywa, pieczywo, produkty, którym niedługo minie termin ważności, a wiemy, że nie zdążymy ich zjeść do tego czasu.

            Warto pamiętać, zwłaszcza, kiedy zbliżają się Święta, że jest miejsce, w którym łatwo możemy podzielić się tym, czego nam zbywa. Kiedy ostatnio zajrzałam do tarnowskiej jadłodzielni, lodówka świeciła pustkami… Czyżby nam spowszedniała, jak większość nowości? Miejmy nadzieję, że  po tym artykule zapełnią się jej półki…