Drugie podejście Romana Ciepieli do remontu Rynku. Tym razem wyjdzie lepiej?
Odpadające płyty rynku to zmora mieszkańców, odwiedzających najbardziej reprezentacyjną część miasta, zwłaszcza podczas deszczowej pogody. Magistrat zapowiedział zmianę tego stanu rzeczy. Dla Romana Ciepieli będzie to druga próba remontu głównego placu Tarnowa. Pierwsza miała miejsce w latach 1996-1998 i nie jest dobrze wspominana przez tarnowian.
Przetarg na wykonanie remontu rynku został ogłoszony kilka dni temu. Ma ono objąć wymianę nawierzchni i podbudowy płyty, jezdni oraz chodników, wymianę przyłączy wodno-kanalizacyjnych i elektrycznych do zasilania fontann oraz budowę sieci ciepłociągu przez MPEC. Rozpoczęcie prac jest planowane na kwiecień. Ich pierwszy etap obejmie wewnętrzną część płyty rynku wraz z wykonaniem przebudowy infrastruktury podziemnej. Drugi etap to remont ciągu jezdnego i pieszego po stronie północno-wschodniej. Całość prac ma się zakończyć w drugim kwartale 2020 roku.
W spotkaniu poświęconym remontowi, zorganizowanym w siedzibie urzędu,wzięło udział kilkudziesięciu przedsiębiorców, prowadzących działalność gospodarczą na terenie starówki. Na ich pytania odpowiadali przedstawiciele Zarządu Dróg i Komunikacji, Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej i urzędu miasta.
Wszystko wskazuje na to, że prace na rynku ruszą, zanim zakończy się remont placu Kazimierza. Restauratorzy niepokoją się sprawą przejezdności rynku i okolic oraz zmniejszeniem liczby miejsc parkingowych, spowodowanym przez wciąż trwający remont. Dyrektor ZDiK Marian Ogrodnik przypomniał, że prace wydłużyły się, bo plac badali archeolodzy, którzy odkryli pozostałości po piwniczkach kupieckich kramów.
Wszystkie prace na starówce musimy prowadzić pod nadzorem archeologów. Remont rynku, jak i placu, będzie wykonany bardzo starannie. Podbudowy mają być głębsze i mocniejsze, a nawierzchnie grubsze i bardziej odporne, tak aby mogły bez szwanku służyć przez wiele lat. Przejazd przez okolice placu i rynek zostanie utrzymany, będzie prowadził od strony ulicy Wekslarskiej – mówi Marian Ogrodnik.
Fot. Wydział Komunikacji Społecznej