Weekendowy żużel
Nicki Pedersen w półfinale Grand Prix Czech, a Grupa Azoty Unia Tarnów z honorową porażką w Lesznie. To weekendowy bilans naszych żużlowców. Wszystko przebiegało więc zgodnie z oczekiwaniami. Nie czujemy ani przesadnego optymizmu, ani wielkiej euforii. Raczej umiarkowane emocje. Cieszy zwłaszcza, że Jaskółki utarły nosa ekspertom. Nikt im nie dawał na torze lidera żadnych szans, często typując, że nie przekroczą granicy trzydziestu punktów, tymczasem „woda” została zrobiona i to nawet z lekkim zapasem.
Niestety Praga zgodnie z oczekiwaniami znów nie oczarowała wydarzeniami na torze. Poza kilkoma wyjątkami więcej ciekawych rzeczy można było zaobserwować na trybunach, a nie przy udziale zawodników. Duże znaczenie miały pola startowe i tradycyjnie już wyjścia spod taśmy. Rzadko się jednak zdarza, bo wiodące na początku zawodów były pola położone bliżej zewnętrznej części toru. A tak się ułożył drugi turniej tegorocznych zmagań o indywidualne mistrzostwo świata.
Cieszy, że krok po kroku swoją pozycję odbudowuje Nicki Pedersen. Po nieudanej inauguracji w Warszawie jechał na Marketę z dużymi nadziejami. Wcześniej tydzień odpoczywał i przygotowywał się pod kątem tego turnieju i niedzielnej ligowej potyczki w Lesznie. Ta świeżość pomogła już w pierwszym starcie, kiedy pokonał m.in. Bartosza Zmarzlika i Artioma Łagutę. Po kolejnych nieudanych biegach w dwóch ostatnich seriach musiał gonić stracony dystans do półfinałów. Do nich załapał się ofertą „last minute”.
Tam mogliśmy zaobserwować starego i dobrze nam znanego z poprzednich lat Nickiego. 40-latek najpierw próbował nabrać sędziego, przewracając się po delikatnym kontakcie z Fredrikiem Lindgrenem. A kiedy arbiter (rodak Lindgrena) wykluczył Nickiego, ten nie pozostał mu dłużny. Pokazując środkowy palec do kamery wyraźnie dał Kristerowi Gardellowi do zrozumienia co sądzi o jego werdykcie.
Całą praską odsłonę wygrał niesamowity Fredrik Lindgren. Drugie miejsce na podium zajął Patryk, Dudek, który rozkręcał się z trakcie trwania zawodów („Fast Freddie” strzelił Polaka „na kresce” o błysk szprychy). Trzecia lokata przypadła w udziale Emilowi Safutdinowowi. Najgorszą dla sportowca, czwartą pozycją musiał się zadowolić Tai Woffinden. Słowo – zadowolić jest tu umowne, ponieważ zwycięzca z PGE Narodowego miał olbrzymie pretensje do Lindgrena za to jak go potraktował w trakcie finałowego biegu. To raczej rzadko spotykany obrazek. Zawodnik Betard Sparty Wrocław słynie z niesłychanego luzu i zazwyczaj trudno go wyprowadzić z równowagi. Już po konferencji prasowej przyznał, że faktycznie trochę się „zagotował”.
Wyniki:
- Fredrik Lindgren (Szwecja) – 16 (2,2,1,2,3,3,3)
- Patryk Dudek (Polska) – 14 (0,2,1,3,3,3,2)
- Emil Sajfutdinow (Rosja) – 15 (3,2,2,3,2,2,1)
- Tai Woffinden (Wielka Brytania) – 16 (3,3,3,2,3,2,w)
- Maciej Janowski (Polska) – 11 (3,3,3,0,2,w)
- Jason Doyle (Australia) – 9 (1,1,2,3,1,1)
- Nicki Pedersen (Dania) – 8 (3,0,d,2,3,w)
- Artiom Łaguta (Rosja) – 8 (2,0,2,3,0,1)
- Matej Zagar (Słowenia) – 7 (1,1,3,1,1)
- Greg Hancock (USA) – 7 (2,1,1,1,2)
- Vaclav Milik (Czechy) – 6 (0,3,0,2,1)
- Niels Kristian Iversen (Dania) – 5 (1,0,3,0,1)
- Przemysław Pawlicki (Polska) – 5 (0,3,1,1,d)
- Chris Holder (Australia) – 5 (1,1,2,1,0)
- Bartosz Zmarzlik (Polska) – 4 (0,2,0,0,2)
- Craig Cook (Wielka Brytania) – 2 (2,0,0,0,0)
- Josef Franc (Czechy) – NS
- Eduard Krcmar (Czechy) – NS
Bieg po biegu:
- Woffinden, Lindgren, Iversen, Milik
- Sajfutdinow, Cook, Holder, Pawlicki
- Pedersen, Łaguta, Zagar, Zmarzlik
- Janowski, Hancock, Doyle, Dudek
- Pawlicki, Lindgren, Hancock, Pedersen
- Milik, Dudek, Holder, Łaguta
- Woffinden, Zmarzlik, Doyle, Cook
- Janowski, Sajfutdinow, Zagar, Iversen
- Janowski, Holder, Lindgren, Zmarzlik
- Zagar, Doyle, Pawlicki, Milik
- Woffinden, Sajfutdinow, Dudek, Pedersen (d4)
- Iversen, Łaguta, Hancock, Cook
- Dudek, Lindgren, Zagar, Cook
- Sajfutdinow, Milik, Hancock, Zmarzlik
- Łaguta, Woffinden, Pawlicki, Janowski
- Doyle, Pedersen, Holder, Iversen
- Lindgren, Sajfutdinow, Doyle, Łaguta
- Pedersen, Janowski, Milik, Cook
- Woffinden, Hancock, Zagar, Holder
- Dudek, Zmarzlik, Iversen, Pawlicki (d4)
Półfinał nr 1. Lindgren, Woffinden, Doyle, Pedersen (w/u)
Półfinał nr 2. Dudek, Sajfutdinow, Łaguta, Janowski (w/u)
Finał. Lindgren, Dudek, Sajfutdinow, Woffinden (w)
Dzień później miała nas czekać wieczorna rzeź niewiniątek. Tarnowianie jechali na obiekt im. Alfreda Smoczyka odebrać jak najniższy wymiar kary. Tradycyjnie już podopieczni Pawła Barana trzymali w meczach wyjazdowych kontakt mniej więcej do połowy zawodów. Później następował odjazd rywala. Biorąc pod uwagę wszystkie rozegrane do tej pory spotkania w delegacjach, to okazało się najbardziej pechowe i rezultat osiągnięty przez naszych żużlowców mógł być lepszy.
Defekt na prowadzeniu zaliczył Nicki Pedersen, a Wiktor Kułakow w jednym z wyścigów dał się objechać przez dwójkę gospodarzy, wcześniej pędząc na podwójnym prowadzeniu. Rosjanin po raz pierwszy w tym sezonie nie występował pod numerem dla rezerwowego i mógł odjechać wreszcie większą ilość biegów niż trzy, co było do wczoraj rekordem. Taka furtka otworzyła się po tym jak Peter Kildemand zaliczył makabrycznie wyglądający karambol we wtorkowej lidze szwedzkiej. A w weekend poinformował sztab szkoleniowy, że nie czuje się jeszcze na siłach, aby wystartować w Lesznie. Być może obudziły się w nim też demony z poprzednich lat, kiedy przywdziewał kewlar z Bykiem na piersi i nie był to dla niego najlepszy okres w karierze.
Czego dowiedzieliśmy się więcej po meczu na obiekcie najlepszej obecnie ekipy w kraju? Na pewno tego, że Jakub Jamróg nadaje się do jazdy w najlepszej lidze świata. Długo był uznawany jedynie za zawodnika swojego toru. Nie mógł się przełamać na obcym owalu. I co? Lepszego momentu na pokazanie niedowiarkom tego jak bardzo się mylą nie mógł chyba sobie wymarzyć. Miejmy nadzieję tylko, że ta tendencja zostanie utrzymana, bo najważniejsza część sezonu właśnie się zbliża.
Żużlowcem, którego punktów ciągle nam brakuje na wyjazdach jest kapitan Kenneth Bjerre. Do tego, że nasi juniorzy zbierają regularne baty poza Tarnowem już się przyzwyczailiśmy. Ale tym razem trzeba ich odrobinę rozgrzeszyć. Naprzeciw naszego duetu Rolnicki-Knapik stanęła najlepsza młodzieżowa para w Polsce.
Potyczką w Lesznie zakończyliśmy pierwszą rundę. Teraz przed nami dwa tygodnie przerwy, a dziesiątego czerwca spotykamy się w Jaskółczym Gnieździe w pojedynku rewanżowym z leszczynianami. Na pewno znów nie będziemy faworytem i ponownie może się to okazać się dla nas okolicznością sprzyjającą. Pojedziemy bez ciśnienia, ale po niedzieli powinniśmy być optymistami i z uśmiechem przybyć na stadion. Bez zbędnych oczekiwań. Kto wie być może Bycza drużyna padnie po raz pierwszy w tym roku? Takie zwycięstwo smakowałoby niesamowicie i byłoby bezcenne w kontekście walki o utrzymanie w PGE Ekstralidze.
Fogo Unia Leszno – 55 pkt.
- Jarosław Hampel – 9+1 (1,2*,3,3,-)
- Janusz Kołodziej – 10+1 (3,3,2*,0,2)
- Piotr Pawlicki – 10+2 (1,2,2*,3,2*)
- Brady Kurtz – 5+1 (0,1*,3,1)
- Emil Sajfutdinow – 11+1 (1*,3,2,2,3)
- Dominik Kubera – 5+1 (3,0,2*)
- Bartosz Smektała – 5+2 (2*,2,1*,0)
Grupa Azoty Unia Tarnów – 35 pkt.
- Nicki Pedersen – 11 (2,3,3,d,3)
- Artur Mroczka – 1 (t,0,-,1,0)
- Jakub Jamróg – 11+1 (3,1*,1,3,2,1)
- Wiktor Kułakow – 5+1 (2*,2,0,0,-,1)
- Kenneth Bjerre – 5 (3,1,1,0)
- Patryk Rolnicki – 2 (0,1,0,0,1)
- Dawid Knapik – 0 (d,0,-)
Bieg po biegu:
- (60,84) Kołodziej, Pedersen, Hampel, Rolnicki (Mroczka – t) – 4:2 – (4:2)
- (60,28) Kubera, Smektała, Rolnicki, Knapik (d/4) – 5:1 – (9:3)
- (60,59) Jamróg, Kułakow, Pawlicki, Kurtz – 1:5 – (10:8)
- (60,40) Bjerre, Smektała, Sajfutdinow, Knapik – 3:3 – (13:11)
- (60,87) Pedersen, Pawlicki, Kurtz, Mroczka – 3:3 – (16:14)
- (60,40) Sajfutdinow, Kułakow, Jamróg, Kubera – 3:3 – (19:17)
- (60,09) Kołodziej, Hampel, Bjerre, Rolnicki – 5:1 – (24:18)
- (61,22) Pedersen, Sajfutdinow, Smektała, Kułakow – 3:3 – (27:21)
- (60,72) Hampel, Kołodziej, Jamróg, Kułakow – 5:1 – (32:22)
- (60,81) Kurtz, Pawlicki, Bjerre, Rolnicki – 5:1 – (37:23)
- (61,72) Jamróg, Sajfutdinow, Mroczka, Kołodziej – 2:4 – (39:27)
- (61,59) Pawlicki, Kubera, Rolnicki, Pedersen (d/1) – 5:1 – (44:28)
- (61,04) Hampel, Jamróg, Kurtz, Bjerre – 4:2 – (48:30)
- (61,19) Sajfutdinow, Pawlicki, Kułakow, Mroczka – 5:1 – (53:31)
- (61,28) Pedersen, Kołodziej, Jamróg, Smektała – 2:4 – (55:35)
Sędzia: Artur Kuśmierz
Komisarz toru: Zbigniew Kuśnierski
Widzów: około 7000
NCD: 60,09 – Kołodziej w 7. biegu.