Unia straciła punkty z Drwinią, ale nie straciła przewagi w tabeli
Drugi raz w tym tygodniu zespół GKS-u Drwinia rywalizował z tarnowskim klubem. W środę przegrał mecz pucharowy z Tarnovią, ale częściowo odkuł to sobie trzy dni później, podczas ligowego starcia z Unią. Strata dwóch punktów nie jest jednak dla Jaskółek szczególnie bolesna, ponieważ dwaj najgroźniejsi rywale w walce o miejsce barażowe, również zremisowali swoje mecze.
Goście wyszli na plac gry w bardzo defensywnym składzie, ustawiając z tyłu linię złożoną z pięciu obrońców. Rozbijanie tak gęstych zasieków od początku szło Unii ciężko. Co więcej, tarnowskim piłkarzom zdarzały się straty w środku pola kończące się groźnymi kontrami GKS-u. Tak jak w 15 minucie kiedy Grzegorz Mus znalazł się sam na sam z Łukaszem Lisakiem, ale posłał piłkę obok słupka. Gospodarze odpowiedzieli strzałami Kamila Tyrki oraz Roberta Witka, rozgrywającego swój 400-setny mecz w biało-niebieskich barwach. Dopiero pod koniec pierwszej części piłkarze z ulicy Zbylitowskiej rozmontowali przeciwników. W 40 minucie Artura Biały dostał krzyżowe podanie z prawej z strony, lecz jeszcze wtedy nie zdołał otworzyć wyniku spotkania i po jego uderzeniu Unia miała tylko rzut rożny. Jednak już kilkadziesiąt sekund później tarnowianie objęli prowadzenie. W roli głównej znowu wystąpił Biały, który tym razem nie dał szans bramkarzowi Drwini.
Druga połowa zaczęła się od akcji Kacpra Nytko, który przebił się lewą stroną i oddał strzał. Do piłki odbitej przez golkipera dopadł jeszcze Kamil Tyrka, jednak poprawka okazał się niecelna. Ostrzeżeniem dla Jaskółek była 63 minuta, kiedy Roman Stepankov głową uderzał pod poprzeczkę. Wówczas Łukasz Lisak uratował kolegów od straty bramki. 10 minut później ta sztuka już się nie udała. Stepankov otrzymał prostopadłe podanie i bez problemu umieścił futbolówkę w siatce. Tym samym Ukrainiec na przestrzeni kilku dni trafił do bramki dwóch tarnowskich klubów. Unia rzuciła się do ataków, ale sensacyjnie mogła jeszcze przegrać. Łukasza Lisaka dopadł skurcz, przez co tuż przed bramką bliski przejęcia piłki był zawodnik Drwini. W ostatniej chwili doświadczony piłkarz tarnowskiego klubu zdołał wyratować się z tej sytuacji.
Cały czas jesteśmy liderem. Przeciwnicy nie odrobili do nas dystansu, także kontrolujemy sytuację. Być może zbyt szybkie wygranie grupy byłoby dla nas niekorzystne, ponieważ zostałoby jeszcze sporo czasu do baraży i piłkarze mogliby się zdekoncentrować. Najbardziej żal tego okresu 20 minut po rozpoczęciu drugiej połowy, gdzie drużyna Drwini nie pracowała tak dobrze, jak przez pozostałą część meczu. Wtedy można było strzelić drugą bramkę i zamknąć to spotkanie, ale nie udało się wykorzystać przestrzeni, które wówczas były potworzone – powiedział Daniel Bartkowski, trener Unii Tarnów.
Mecz z Drwinią był dopiero drugą stratą punktów Jaskółek przed własną publicznością. Mimo to, udało się utrzymać przewagę siedmiu oczek nad Limanovią i ośmiu nad Popradem Muszyna, który rozegrał o jeden mecz mniej. W sobotę o godz. 18.00 Unia zmierzy się na wyjeździe z ekipą LKS-u Szaflary. Jesienią Biało-Niebiescy pokonali tego przeciwnika 2-0.
Unia Tarnów – GKS Drwinia 1-1 (1-0)
1-0 Artur Biały 41′
1-1 Roman Stepankov 73′
Fot. zksunia.tarnow.pl/ Mateusz Nytko