Sztuka, którą się czuje. Wernisaż wystawy Józefa Panfila
W poniedziałkowe popołudnie, 15 października, entuzjaści malarstwa mieli przyjemność rozpocząć tydzień wernisażem wystawy Józefa Panfila pt. „Malarstwo”, zorganizowanej przez Muzeum Okręgowe w Tarnowie w ramach cyklu „Tarnowscy Artyści w Galerii Muzealnej”. W Piwnicy pod Trójką po raz kolejny zostały zaprezentowane obrazy przybliżające twórczość związaną z regionem, choć spotkanie to było w pewnym sensie wyjątkowe.
Zarówno dyrektor muzeum, pan Andrzej Szpunar, jak i kurator wystawy, pani Bożena Szczupak, którzy rozpoczęli wernisaż krótkimi przemowami, podkreślili, że Józef Panfil nie pochodzi wprawdzie z Tarnowa, złożył jednak ukłon w stronę naszego miasta kilkoma niezwykle klimatycznymi obrazami, między innymi poliptykiem przedstawiającym wybrane portale tarnowskie. Jest więc szczególnym wyróżnieniem dla miasta to, że inspiruje nie tylko twórców regionalnych, ale także – że artyści z innych miast doceniają jego piękno i wyrażają się o nim tak ciepło jak pan Józef. Pięćdziesiąt obrazów zostało podzielonych tematycznie – na te, które przedstawiały obce kraje, te ukazujące różne miejsca w Polsce i w końcu – dzieła inspirowane Tarnowem. Jednym z motywów często pojawiających się w twórczości malarza są widoki z Smardzewic, w których mieszka, zwłaszcza zaś – widok z okna jego pracowni. Ujęcia te, choć z podobnej perspektywy, różnią się chociażby porą roku.
Cykliczny powrót do tych samych obiektów czy widoków w różnych porach dnia lub roku jest zresztą jedną ze stałych cech twórczości tego malarza. Trzeba też powiedzieć, że Józef Panfil uznawany jest za jednego z najwybitniejszych współczesnych polskich pejzażystów. Jego twórczość realistyczna porównywana jest do malarstwa polskiego z przełomu XIX i XX wieku. Do tej pory wziął udział w ponad stu wystawach zbiorowych, ogólnopolskich i zagranicznych, ponadto jest laureatem różnych nagród i wyróżnień. Poza krajobrazami zajmuje się także portretami, martwą naturą, architekturą czy rysunkiem. Ogromną rolę w jego twórczości pełni ciekawa perspektywa, bardzo często – co można było zauważyć na przedstawionych obrazach – skupiająca się na jednym obiekcie – portalu, drzewie czy fragmencie budynku. Jak zresztą przyznał sam artysta, motyw drzwi i wejścia zajmuje go szczególnie i niezwykle często pojawia się w jego twórczości. Dzieła są również pełne światła i kolorów – w większości ciepłych i stonowanych, które w odbiorcy wywołują wewnętrzny spokój i poczucie harmonii.
Czy to więc pejzaż śródziemnomorski, błękitne morze, tonąca w słońcu architektura i zieleniejące drzewa, czy wprost przeciwnie – zimowy, surowy krajobraz, realizm ich tak silnie oddziałuje na odbiorę, że można niemalże poczuć ten przejmujący chłód czy wilgoć, a na ścianach budynków wyobrazić sobie cień leniwie przesuwający się wraz z upływem dnia. I dla tych doznań, dla tej sztuki, która zdaje się ożywać, na którą się nie tyle patrzy, co się ją czuje, warto wybrać się na tę wystawę, a będzie ona dostępna jeszcze do 4 listopada.
Angelika Gieniec
Fot. Anna Kocik

