Swingowanie w tarnowskim teatrze

Widzowie Teatru im. Ludwika Solskiego w Tarnowie zostali wplątani w pikantną grę pomiędzy dwoma szukającymi nowych wrażeń małżeństwami. Do podwójnego swingowania doszło 10 czerwca, a poniżej kilka migawek z nieobliczalnej egzystencji swingersów.

Alex (Michał Ziembicki) i Doris (Barbara Kurdej-Szatan) są małżeństwem, które zaczyna nudzić ów uświęcony stan. Seksualnie i emocjonalnie nie jest najlepiej. Alex pragnie przeżyć przygodę i nie zawaha zanurzyć się w tymże celu w odmętach Internetu. Na portalu randkowym szuka inspiracji i w końcu trafia w dziesiątkę, czyli w Beę (Anna Mucha) – kobietę dlań idealną. Umawiają się na spotkanie, oczywiście wraz z osobą towarzyszącą, która podczas tegoż pamiętnego wieczoru zmieni towarzysza.

Alex dopiął wszystko na ostatni guzik – przygotował sypialnię, wszedł w elegancki strój, zadbał o trunki – kupił nawet oryginalnego szampana! Można rzec, że był o krok – a w zasadzie o dzwonek do drzwi – od przepoczwarzenia się w swingersa. Jednakże wystąpiły pewne komplikacje i powodzenie eksperymentu stanęło pod znakiem zapytania. Doris rozmyśla się w ostatniej chwili, a w zasadzie wyraża swoje spóźnione zdanie. Nie chciała tego spotkania, ale przystała na nie, ponieważ uległa presji swojego małżonka. I tak oto Alex ma problem, wszakże seks z internetową wybranką zaczyna niknąć niczym poranna mgiełka.

Obydwoje nigdy wcześniej tego nie robili i może tak właśnie powinno pozostać? Nic bardziej mylnego, albowiem w drzwiach ich mieszkania staje Bea. Jej uniesione na szpilkach stopy, obnażone nogi, ponętnie wyeksponowany biust, pełne usta i uwodzicielskie spojrzenie sprawiają, że Alex zupełnie traci dla niej głowę i pragnie doprowadzić swój plan do rychłej finalizacji. Dla seksownej Bei takowa wymiana nie jest nowością, wszak powiada, że robiła to już kilka razy. Jednakże i ona ma problem- jej mąż, Christoph (Maurycy Popiel), nie chce wziąć udziału w zabawie.

Na pierwszym planie Alex i Bea. Doris w sypialni. Christoph w samochodzie. Czyżby nici z niezobowiązującego seksu? Alex nie może się pogodzić z taką kasandryczną wizją, więc postanawia za wszelką cenę otworzyć sobie drogę do ciała Bei. Owładnięty pierwotną, dionizyjską chucią, podejmuje ostateczną próbę przekonania bojaźliwej Doris. Wtedy w mieszkaniu pojawia się Christoph i rozpoczyna swój swoisty moralitet. Nie wyobraża sobie, że mógłby pójść do łóżka z inną kobietą, wszakże ważne są dlań takoż uczucia. Jego potępieńcza tyrada wymierzona w ludzi szukających alternatywnych rozwiązań w kontekście dalszych przeniesie go na drugą stronę barykady. Kiedy spojrzy w oczy Doris okaże się, że jego ideały są miałkie.

I tak oto z założenia pikantnym personom tejże opowiastki przychodzi zmierzyć się z nieprzewidywalnością życia. Dążenie Alexa do poczwórnej akceptacji reguł gry, zaspokojenie nadszarpniętego ego Bei, niezdecydowanie Christopha i niechęć Doris do testowania wpadają do jednego kotła. Skrajności mieszają się i eksplodują. A wszystko to okraszone pikantnym dowcipem, powabami serialowych diw i szczerym śmiechem widowni. Ponadto spektakl rości sobie miano nośnika uniwersalnej historii, która może przytrafić się każdemu. Przeto „Pikantni” Stefana Vogela w reżyserii Tomasza Gawrona to całkiem niezła rozrywka na ciepły, niedzielny i przede wszystkim parzysty wieczór.

Krystian Janik