Spowiedź spowiedników. Recenzja książki „Duchowni o duchownych” Artura Nowaka

Jesienią ubiegłego roku na ekrany kinowe trafił „Kler” Wojciecha Smarzowskiego, opowiadający historię trzech duchownych, którym nic, co ludzkie, nie jest  obce. Wówczas księża mogli grzmieć z ambony, żeby nie wierzyć w przedstawiony w filmie obraz Kościoła, wszakże nie ma on oparcia w rzeczywistości. Tegoroczna wiosna przyniosła kolejny obraz – „Tylko nie mów nikomu” braci Sekielskich. I wszystko byłoby po staremu, gdyby nie fakt, że film składa się z relacji ofiar uświęconej pedofilii i nagrań z ukrytej kamery, pokazujących prawdziwe oblicza niektórych kapłanów. Doskonałym post scriptum do tego filmu jest książka „Duchowni o duchownych”, w której Artur Nowak rozmawia o kondycji polskiego Kościoła właśnie z duchownymi.

Rozmówcami Nowaka są ex klerycy, diakoni, księża, a także czynni bracia zakonni i pastor. Myślą przewodnią wszystkich dialogów jest nieprzystosowanie Kościoła do współczesnych czasów i jego odstępstwa względem wiary. Kościół stał się skostniałą instytucją, msza święta czymś, co trzeba odbębnić, a seminarium taśmą produkującą aspołecznych delikwentów w sutannach. Niektórych seminarium demoralizuje, uczy cwaniactwa i donosicielstwa, a przede wszystkim odczłowiecza. Rozwój duchowny jest mrzonką. Głównym celem jest wszakże wyświęcenie.

Skoro jesteś dobry w stwarzaniu pozorów, to będziesz dobrym księdzem.

Marcin Wójcik, były kleryk

Seminarium jest najgorszym czasem dla przyszłych kapłanów, uczy kłamstwa, którego wszakże panem jest diabeł. Ten sam diabeł, którym straszy się maluczkich. No, nic jeno zacytować Macieja Maleńczuka, który ongiś śpiewał: Diabeł zamieszkał w wioski naszej progach / Mieszka w kościele, mają go za Boga / Dziewicom z grzechu spowiadać się każe / Ostatni grosz biedacy składają mu w darze. Są tacy, co powiadają, że największym sukcesem diabła jest to, że ludzie przestali w niego wierzyć. Cóż, może właśnie dlatego pomieszkuje w kościele. Klerykom zaś od samego początku wmawia się, że najważniejszą osobą w Kościele katolickim jest biskup, który stoi ponad ziemskim prawem. Ponoć w średniowiecznym piekle panował układ hierarchiczny. Ciekawe, co mają na ten temat do powiedzenia hierarchowie współczesnego polskiego Kościoła?

[…] w Kościele katolickim diecezją rządzi biskup, a nie jakieś tam prawo. To Pan życia i śmierci, procedury mają znaczenie wtórne.

Robert Samborsk, były diakon

Kościół prowadzi działalność biznesową i pragnie władzy absolutnej, rzędu dusz, dlatego też nierzadko ucieka się do szantażu i prowokacji. Nie są mu obce: osaczanie, granie na emocjach, wzbudzanie poczucia winy, nagradzanie występku i lobbowanie homoseksualistów. Jego mordercza walka z homofobią jest odwróceniem uwagi od homoseksualności znacznej części wysoko postawionych duchownych.

Jeśli chodzi o kariery, to z mojego doświadczenia wynika, że największe robią homoseksualiści.

Marcin Kuśmierek, były ksiądz

Duchowni wielokrotnie powtarzają, że dziewiętnastolatkowie nie powinni wstępować do seminarium. Przesunęły się granice dojrzałości, obecnie mężczyźni osiągają ją około trzydziestki. A zatem zanim zdecyduje się powierzyć swoje życie Bogu, powinni poznać świat, skończyć studia i zdobyć zaplecze intelektualne. Tymczasem do seminariów trafiają osoby z problemami, często nieakceptowane w swoim środowisku, dla których kapłaństwo jest ostatnią deską ratunku. W przyszłości będą nieszczęśliwymi kapłanami nieposiadającymi osobistej relacji z Bogiem. W Polsce księża nie są przygotowani do konfrontowania się z problemami osób, które przychodzą doń po wsparcie, bowiem obce są im problemy małżeńskie czy wychowawcze. Widać to dobitnie, kiedy młodzi księża przemawiają do wiernych posługując się retoryką starego proboszcza.

Najbardziej nieracjonalne jest to, że tam funkcjonuje od pokoleń pewien model, który polega na tym, że duzi chłopcy, którzy nigdy nie dorośli do męskiej tożsamości, usiłują wychowywać dzieci na mężczyzn.

Lesław Juszczyszyn, były ksiądz

Seminarium przypomina koszary wojskowe albo zakład karny z otwartymi celami. Z kolei wiara została spłycona do przymusu chodzenia na niedzielną mszę, przyjmowania co najmniej raz w roku sakramentów, posyłania dziecka na religię oraz przyjmowania księdza po kolędzie, oczywiście z odpowiednią sumą w śnieżnobiałej kopercie. Za ów stan rzeczy winę ponosi również polskie społeczeństwo, które oczekuje od księży pomnikowości.

Polacy są bardziej podatni na to, co mówi ksiądz na plebani albo co biskup napisze w liście odczytywanym w niedzielę z ambony, niż na to, czego nauczał Jezus Chrystus.

Kazimierz Bem, pastor

Z kart książki Artura Nowaka wypełza Kościół będący na skraju duchowego bankructwa, w którym duchowni z krwi i kości nie mogą złapać oddechu. Kościół  rytuałów i jarmarcznych uroczystości. Kościół posiadający monopol na autorytet moralny, którego przedstawiciele mają gęby: mędrców, wybrańców, materialistów i hipokrytów.

Pod koniec XX wieku Friedrich Nietzsche mówił o śmierci Boga, a jego słowa okazały się prorocze wobec polskiego Kościoła, dla którego Bóg przestał być istotny. Czy Kościół podniesie się z kolan? Czy istnieje jakieś panaceum, które wydobędzie wiarę z otchłani przewartościowanych wartości? Na te pytanie takoż odpowiadają bohaterowie książki „Duchowni o duchownych”. Błogosławieni niech będąc więc ci, którzy potrafią czytać między wierszami.

Krystian Janik

 

Książka „Duchowni o duchownych” Artura Nowaka została wydana przez wydawnictwo Od deski do deski w ramach serii NIE/ZWYKŁE ROZMOWY.