Ostatni mecz w hali PWSZ.

Przez lata pełniła rolę twierdzy tarnowskich piłkarzy ręcznych, ale teraz zostanie zastąpiona przez znacznie większy obiekt. Mecz Grupy Azoty Tarnów z Sandra Spa Pogonią Szczecin będzie ostatnim, który został zaplanowany przy ulicy Mickiewicza. Kolejne spotkania beniaminek w roli gospodarza rozegra już w Arenie „Jaskółka” Tarnów.

Tarnowianie w poprzedniej serii gier ulegli na wyjeździe Torus Wybrzeżu Gdańsk 22-25. Pierwszego wyjazdowego zwycięstwa nie pomogła nawet odnieść sześciobramkowa zaliczka, którą szczypiorniści Grupy Azoty wypracowali sobie w pierwszym kwadransie zawodów. Rywale stopniowo opanowywali sytuację i dogonili najlepszą drużynę w Małopolsce, by ostatecznie przełamać trwające od 25 września pasmo porażek. Wśród zawodników beniaminka tradycyjnie najskuteczniejszy był Jakub Kowalik. 25-latek sześć razy pokonał rewelacyjnie spisującego się w bramce Wybrzeża Artura Chmielińskiego.

Większy problem mamy w ataku niż w obronie. Nie wszystkie bramki, które straciliśmy w Gdańsku powinny wpaść, ale przyczyniła się do tego nieporadność ofensywna. Do tego kilka piłek w końcówce odbitych przez naszego bramkarza ponownie wpadło w ręce przeciwnika, która miał szansę na ponowienie ataku – ocenił Marcin Markuszewski, trener Grupy Azoty Tarnów.

Osobiście wołałbym trafić tylko jedną bramkę, ale żeby zespół wygrał w Gdańsku. Niestety to nam się nie udało. Rozmawiam z trenerem, który mówi, że od początku sezonu zrobiłem duży postęp, choć przeskok między ligami był ogromny. Cieszy mnie nominacja do drużyny kolejki, ale chyba doszło do pomyłki przy ustalaniu pozycji, bo na lewe skrzydło raczej się nie wybieram. Hala przy Mickiewicza jeszcze w I lidze była naszym sporym atutem, ponieważ nikomu nie udało się tutaj z nami wygrać. Na pewno cechą tego obiektu jest rodzinna atmosfera panująca na trybunach, ale myślę że na przeprowadzce do Mościc nie stracimy. Tam będzie mogło wejść więcej kibiców, a większy doping ułatwia nam zdobywanie punktów – stwierdził Jakub Kowalik, lewy rozgrywający Grupy Azoty Tarnów.

Do Tarnowa piłkarze ręczni Sandra Spa Pogoni Szczecin przyjadą po wizycie w nieodległym Mielcu. Dla „Portowców” była to udana delegacja, ponieważ z Podkarpacia wywieźli 3 punkty. Do zwycięstwa 31-27 najmocniej przyczynił się Piotr Rybski, który piłkę do siatki posłał aż dziesięć razy. Od początku rozgrywek Pogoń odniosła już pięć zwycięstw i coraz mocniej zgłasza swoje aspiracje dotyczące awansu do play-offów.

Z tego co do tej pory prezentuje Pogoń Szczecin widać, że mają duże szanse na znalezienie się
w czołowej ósemce. Grają solidną piłkę ręczną, dość siłową. Uzbierali fajny zespół, który konsekwentnie wykonuje swoje zadania. Nam trochę doskwierają urazy. Właściwie sześciu zawodników nie trenuje między meczami, ale taka jest liga, każdy ma swoje problemy. Nie skupiamy się na tym, tylko wychodzimy z założenia, że wszystkie ręce na pokład i walczymy dalej
– dodał Marcin Markuszewski.

Mecz pomiędzy Grupą Azoty Tarnów a Sandra Spa Pogonią Szczecin rozpocznie się w sobotę, 23 listopada o godz. 17.00.